2003_08 Magazyn Szachista
SPIS TREŚCI
Od redakcji1
O tym się mówi2
Polskie festiwale3
Cracovia 2002/033
Mistrzostwa Małopolski, Kraków 20034
Przełazy 20035
Rowy 20036
Rowy i Łeba 20027
DMP juniorów - I liga, Koszalin 20029
Informacje FIDE10
Wielkie areny12
Wbrew przepisom14
Quo vadis polskie szachy?15
Nowe władze WZSzach17
Ładne studium17
Superpuchar Polski, Grodzisk Maz. 200318
Sprawdzian21
Ciekawe studium22
Poradnik arbitra (3)23
Test szkoleniowy24
W sędziowskim kotle (2)25
Roman Bąk - wspomnienie27
Tadeusz Justyna28
Alvise Zichichi - wspomnienie28
Prenumerata29
Miniatury (3)29
Rozwiązania kombinacji30
Fair czy nie fair?31
Kombinacje32
Od redakcji

Andrzej Filipowicz - Redaktor Naczelny Ostatnio w Europie pojawiło się trochę turniejów kołowych, niezwykle ważnych dla rozwoju szachisty. Nie dobiera się partnera „z doskoku”, ale lista uczestników jest znana z góry, co pozwala na dokładne przygotowanie się na rywala, często nawet przed turniejem. Naturalnie trzeba też brać pod uwagę, że przeciwnicy postępują podobnie. Szkoda, że w tych turniejach brak jest polskich szachistów, poza nielicznymi wyjątkami. W PZSzach nikt nie promuje młodych graczy, a oni sami nie są w stanie przebić się przez konkurencję.

W kraju pozostają festiwale o różnym stopniu trudności, ale cel tych turniejów jest inny. To przede wszystkim spotkania miłośników królewskiej gry, amatorów i zawodowców. Uczestnicy dyskutują, zbierają doświadczenia, a ponadto starają się przyjemnie spędzić czas, gdyż jest to często ich jedyny urlop w roku.

Drugim forum są wrześniowe rozgrywki o DMP - ekstraliga, I liga i II liga. Toczy się dyskusja na temat lig dojazdowych oraz punktów meczowych. Miałem przyjemność grać w latach 1953 -1993, w 35 ligach, dojazdowych i skoszarowanych, takich w których o ostatecznej kolejności decydowały zarówno punkty małe i takich, gdy decydowały punkty meczowe. Każdy z tych systemów ma swoje wady i zalety. Nie ulega wątpliwości, że ligi dojazdowe znacznie lepiej popularyzują szachy, a koszty nie są większe, bo przykładowo na mecze nie muszą jeździć zawodnicy rezerwowi, od których roi się na skoszarowanych rozgrywkach.

Przy 10 drużynach, mamy pięć par, co oznacza tylko dwa-trzy wyjazdy dwudniowe (po dwa mecze) oraz dwukrotne lub trzykrotne organizowanie analogicznych meczów we własnej siedzibie klubu. W sumie tylko cztery weekendy i jedna sobota, ale nawet w tej sytuacji poważnym problemem jest ułożenie terminarza. Nie ulega wątpliwości, że przy dużych różnicach w poziomie gry drużyn, bardziej sprawiedliwe są punkty meczowe, aby o ostatecznej pozycji w tabeli decydował bezpośredni pojedynek, a nie konfrontacje ze „słabeuszami” na poziomie zwycięstw 6-0 czy 5,5-0,5. Z kolei, przy wyrównanym poziomie czołówki lepiej sprawdzają się małe punkty.

Więcej kłopotów sprawia II liga dojazdowa, grana systemem szwajcarskim, ale i tu można wymyślić system kombinowany i ustalić z góry mecze w trzech pierwszych podwójnych rundach (I do VI). Ostatnie cztery rundy już w normalnym układzie. Absencja drużyny na jakimkolwiek spotkaniu, to automatyczna roczna karencja, dwie absencje - dwa lata przerwy. Naturalnie we wszystkich ligach dojazdowych muszą decydować punkty meczowe. W takich sytuacjach niesłychanie wzrasta rola kapitana i jego decyzje są niezwykle odpowiedzialne. Musi to być szachista bardzo rutynowany i na bieżąco oceniający sytuację we wszystkich partiach zespołu.


Andrzej Filipowicz
Redaktor Naczelny



Artykuł pochodzi ze strony Magazyn Szachista
http://www.szachista.com

Adres tego artykułu to:
http://www.szachista.com/modules.php?name=Sections&op=viewarticle&artid=11