Witamy w Magazyn Szachista
 » Strona Główna // » Baza partii / » FORUM / » Kombinacje / » Nauka Gry / » Zadania / » Prenumerata
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   GrupyGrupy   ProfilProfil   Zaloguj i zobacz wiadomościZaloguj i zobacz wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dokąd cisną szachy?
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    www.szachista.com Strona Główna
-> Forum ogólne
Poprzedni temat :: Następny temat  
Autor Wiadomość
drr
Nowy


Dołączył: Aug 24, 2007
Posty: 4

PostWysłany: Nie Sie 26, 2007 3:02 am
Temat postu: Dokąd cisną szachy?
Odpowiedz z cytatem

Gra w szachy jest i w dzisiejszych czasach szalenie popularna,o czym świadczą pełne stoły podczas turnieji szachowych i coraz ładniejsze dziewczyny które w szachy grają (serio) .
Jednak w moim odczuciu coś z tymi szachami jest nie tak,i nie chodzi mi o aspekt samej gry,ale o jej otoczkę i przyszłościowe kreowanie.
Zamknijcie teraz oczy i uruchomcie wyobraźnię.Przenosimy się do złotych czasów szachowych-XVIII i XIX wieku.Francja.Słynna kawiarnia szachowa Cafe de la Regence.Co widzimy? Romantyczny wystrój lokalu i panów w starszym wieku poubieranych w cylindry i surduty,którzy popalając fajki grają w szachy.Prawdziwa pasja.Spędzali tu całe dnie.
A co się dzieje teraz? Ktoś krzyknie zaraz że to samo,tyle że w naszej rzeczywistości.Nie,nie.Znikła gdzieś ta magia i ta miłośc,teraz liczą się tylko rankingi,srankingi,elo i srelo.By grac teraz trzeba zrezygnowac z reszty życia i przełączyc mózg na tryb szachowy.Łykac tony literatury i nie myślec o nicym innym niz o szachach w sposób mechaniczny,nie pasjonacki.Seryjnie na turniejach spotyka się raczej ludzi (OCZYWIŚCIE nie wszystkich,broń Boże) jakoś odpychających,no nie wiem,nie moge niektórych za nic strawic juz po wyglądzie,wystarczy że zobaczę ich miny i już... Dzisiejsi szachiści to jacyś dziwnie sztywni moralnie ludzie,nie widzę w nich ciepła...Jeśli w dzisiejszych czasach usłysze słowo "arcymistrz",od razu widzę ludzika ze skomputeryzowanym mózgiem po setkach godzin treningu, który zapłacił wiele za te szachowe wyrzeczenia żeby dziś miec ten tytuł.Już niema tych starych mistrzów ( np.Morphy) którzy grę mieli już gdzieś zakodowaną,nie potrzebowali utraty lat życia na trening by grac,a grali fenomenalnie,z fantazją.
Oczywiście te "zarzuty" nie tyczą się ogółu graczy,i dziś istnieją ludzie zakochani w tej grze (vide to forum) więc prosze tak tego nie odbierac osobiście Wink

Zebrało mi się na refleksję....

Pzdr.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
dziki_chwast
Nowy


Dołączył: Jul 24, 2007
Posty: 9

PostWysłany: Wto Sie 28, 2007 10:42 am
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

wybacz ,ale trochę idealistyczna wizja imho...
kilka uwag

Co do popularności szachów-to są średnio popularne np. w porównaniu z gigantem piłką nożną (co widać w mediach-szachami interesują się bardzo rzadko,choć podobno w społeczeństwie polskim grać w szachy potrafi 2% naszego społeczeństwa).


Co do starych czasów Café de la Régence i fajek -to trzeba pamiętać ,że w tamtych czasach mozna było palić przy szachownicy prosto w twarz przeciwnika Smile. Do dzisiaj takich pasjonatów (częściowo amatorów)znajdziesz.W tamtych czasach szachy miały status gry kawiarnianej .

A wielu arcymistrzów prowadzi rozrywkowy tryb życia (luzacy) ,choć nie sprzyja to osiąganiu dobrych wyników.



pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
acidity
Hetman
Hetman


Dołączył: Feb 27, 2002
Posty: 1502
Skąd: Polska

PostWysłany: Wto Sie 28, 2007 11:20 am
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

dziki_chwast napisał:
Co do popularności szachów-to są średnio popularne np. w porównaniu z gigantem piłką nożną (co widać w mediach-szachami interesują się bardzo rzadko,choć podobno w społeczeństwie polskim grać w szachy potrafi 2% naszego społeczeństwa).
Oczywiście, należy równać w górę, ale fakt jest taki, że nigdy nie dorównamy popularności dyscyplinom widowiskowym, szczególnie gra zespołowym. Możemy co najwyżej mierzyć się z F1 czy też kolarstwem, bo te sporty są "równie pasjonujące" dla kibica, jak szachy.
Przyznam szczerze, że byłem przekonany, że więcej ludzi potrafi grać w szachy(tzn. zna ruchu i rozegrało kilka partii towarzyskich), ale prawdziwą rywalizację i jej zasady zna już tylko garstka, pewnie dużo mniej niż te 2 %.

dziki_chwast napisał:
A wielu arcymistrzów prowadzi rozrywkowy tryb życia (luzacy) ,choć nie sprzyja to osiąganiu dobrych wyników.
Może już czas, aby wprowadzić nowy tytuł "superarcymistrza", dostępnego tylko prawdziwym zawodowcom, a nie luzakom?
Oczywiście, można było na bieżąco podnosić minimalny ranking dla tradycyjnego GM, ale gryzłoby się to z polityką FIDE, która za przyznane tytuły pobiera przecież niezłą kasę. Fakt faktem, zarobili i zarabiają nadal, ale zdeprecjonowali tytuł GM do takiego stopnia, że samo jego osiągnięcie przestaje już wzbudzać emocje.
Wydębieniu kasy, miało też służyć wprowadzenie do obiegu nowego tytułu w ubiegłym roku CM
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
   
wladek
Hetman
Hetman


Dołączył: Nov 13, 2006
Posty: 793
Skąd: chicago

PostWysłany: Pią Wrz 07, 2007 2:30 am
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Szachy sa widowiskowe. Widowisko trzeba umiec zrobic z szachami. do tego trzeba miec talent i wyobraznie.
Talentow nie znajdziemy do robienia widowisk szachowych,bo szachy slabo znamy. Taka jest zaleznosc.
Widowisko szachowe ,to symultana.
Symultane trzeba zmodyfikowac. Tradycyjna wykonywana jest malo atrakcyjna.
Gram na piec minut to rowniez widowisko.
Tutaj jest potrzebne tylko 10 osob a moze tylko 8 osob.
Kamery zainstalowane odpowiednio ,mozna pokazywac w TV. i na tele...vimach.
Atrakcje to pokazywanie rozwiazan dwuchodowek,bardzo atrakcyjne.( malo kto o tym wie.)
Wszystko mozna zrobic w ciagu 40 minut na filmie.
W rzeczywistosci trwa troche wiecej.
Turnieje szachowe tradycyjne ,nie podlegaja do tych atrakcji.
Do atrakcji jeszcze nalezy ,pokaz partii szachowych,ale wykonany przez Szolmena Szachowego,ktory zabawia widownie.i zaprasza do tablicy demonstracyjnej. Tu moze komentowac partie szachowe i jednoczesnie edukowac na pozjomie odpowiednim do zgromadzonych gapiow.
Tu tylko podalem niektore z mozliwych atrakcji.
Do atrakcji mozna wlaczyc ,aktora,tancerki,klauna itp.

Mozliwosci jest wiele.
_________________
puzzle,strony,szachy,diagramy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
   
tpp
Hetman
Hetman


Dołączył: Jan 17, 2002
Posty: 3052
Skąd: Polska

PostWysłany: Pią Wrz 07, 2007 10:40 am
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Kiedyś gdzieś coś takiego napisałem:

Cisza, spokój. Brakuje tylko ... kibiców. Ale tak jakoś się przyjęło, że szachiści w Polsce się ukrywają.

Ciekawe czy dożyję takiej najwyższej polskiej ligi szachowej (nie ma znaczenia jak się będzie nazywać, Ekstra, I Liga, Super Liga, Super Ekstra, ...), że liga będzie promocją miejscowości. W centrum dużego miasta, na dużej sali. Z transmisją internetową ze wszystkich szachownic widoczną na telebimach w kilku miejscach miasta (a może i kamerka (lub kilka) na sali gry). Zawodnicy grają, a rzesza kibiców cichutko ogląda zachowanie zawodników (bo to też jest interesujące tak samo jak partie). Jak widzowie chcą głośno komentować partie (a mają do tego prawo), to jest dla takich salka z monitorami pokazującymi wszystkie partie. A tam fachowiec (trener, zawodnik wyższej kasy) z odpowiednią erudycją komentuje co i dlaczego (jego zdaniem) dzieje się na szachownicy (której? To zależy od komentatora, widzów i oczywiście przebiegu partii). Do tej salki jednak zawodnicy grający wstępu nie mają.
O ciekawych (dla przeciętnego widza nie mającego pojęcia o szachach) relacjach w TV już wspominać nie będę. Chociaż ... taka forma najbardziej by rozreklamowała szachy i ... przyciągnęła sponsorów do tej ukrytej dyscypliny.
Jak ktoś na którymś forum wspomniał: Jak włodarze miasta przyszli zaproszeni na turniej i zobaczyli zamiast przewidywanej grupki "smutnych dziadków" rzeszę uśmiechniętej młodzieży grających z dorosłymi (również dziadkami) to im "gały na wierzch wyszły, a szczena sięgnęła bruku".
_________________
Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
   
lk85
Hetman
Hetman


Dołączył: Mar 22, 2004
Posty: 1895

PostWysłany: Pią Wrz 07, 2007 1:11 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Szachy w TV? Chyba możemy sobie o tym tylko pomarzyć a jeśli już to pewnie ok. północy, żeby ludziom się dobrze zasypiało Confused .
Szachów w telewizji nie będzie, bo przecież prawie nikt by tego nie oglądał. Jeśli ktoś nie umie gra w szachy albo ledwie zna podstawy tej gry to na pewno go to nie zainteresuje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
tpp
Hetman
Hetman


Dołączył: Jan 17, 2002
Posty: 3052
Skąd: Polska

PostWysłany: Pią Wrz 07, 2007 4:35 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Jest taki kawał o przedstawicielach fabryki butów.
Obaj pojechali w ten sam region, obaj widzieli bosych mieszkańców
  1. tutaj jest świetny rynek zbytu, wszyscy potrzebują butów
  2. tutaj nie mamy nic do roboty, ludzie się obywają bez butów.

Wszystko jest kwestią interpretacji.
_________________
Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
   
wladek
Hetman
Hetman


Dołączył: Nov 13, 2006
Posty: 793
Skąd: chicago

PostWysłany: Sob Wrz 08, 2007 6:00 am
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Tpp ma fajny ranking >kandydata na mistrza 2222 <
Jeszcze trzeba poczekac na pelnego mistrza.
Ja natomiast mialem przed wpisem 222.
_________________
puzzle,strony,szachy,diagramy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
   
acidity
Hetman
Hetman


Dołączył: Feb 27, 2002
Posty: 1502
Skąd: Polska

PostWysłany: Sob Wrz 08, 2007 1:06 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Aby w ogóle myśleć nad stałym zagoszczeniem szachów na łamach TV, to najpierw należałoby nauczyć społeczeństwo grać w szachy. Nikt kto ich nie rozumie, nie będzie oglądał żadnych łamigłówek. Im większy procent społeczeństwa potrafi grać w szachy, tym łatwiej popularyzować dyscyplinę, a wprowadzenie szachów do szkół w nauczaniu początkowym, w przyszłości (za parę lat) będzie sprzyjać jeszcze większą popularnością(np Rosja) i możliwością podjęcia dalszych kroków.
Jeśli komuś wydaje się, że wystarczy na stronie internetowej umieścić jakieś diagramy, zadania i to wystarczy, to sie grubo myli. Nawet jeśli jakiś internauta zbłądzi i wskoczy na naszą stronę, to nie zainteresuje się obrazkami(diagramami), bo ich po prostu nie rozumie. Obrazkami można celować tylko w kogoś, kto w szachy grać potrafi, ale nie praktykuje/jest nieaktywny.

Opiszę tu trochę własnych spostrzeżeń ze Szczecina, gdzie od paru lat jestem zaangażowany w ten cały kręciołek. Zaznaczam jednak, że jest to moja prywatna opinia, a nie stanowisko klubu.

Szczecin, przed 15 maja 2003 r.
W czerwcu 2002 r. postanowiłem zapisać syna do klubu szachowego. Pojawił sie problem, bo od paru lat nic na temat szachów w szczecińskiej prasie się nie ukazywało, podobnie jak w czasopismach szachowych, które opisywały wydarzenia z całej Polski, ale brakowało w nich Szczecina, sam też nie znałem nikogo z lokalnego środowiska. Wykorzystując Internet znalazłem stronę PZSzach i drogą emailową otrzymałem tel. kom. do prezesa Zachodniopomorskiego Związku Szachowego FM Roberta Kuli. Uradowany dzwonię i nic! Rozczarowanie, bo przez kilka tygodni prób telefon zawsze był poza zasięgiem. Napisałem jeszcze raz do PZSzach z prośbą o wyjaśnienie i tym razem powiedziano mi, że ZZSzach nie istnieje... W ten sposób doczekaliśmy do września i nie mając wyboru, zapisałem syna do koła szachowego(interesował mnie klub, a nie koło) w Pałacu Młodzieży Szczecin. Zawsze uczestniczyłem w zajęciach (w rzeczywistości dzieciaki klepały tylko P15) i dużo podpytywałem instruktora, dzięki czemu powolutku wdrażałem się w to wszystko. Postępy były, bo syn codziennie pracował samodzielnie w domu. Z biegiem czasu dostrzegłem, że w tym kole szansy na większy rozwój nie ma i wtedy na horyzoncie pojawiło się Szczecińskie Stowarzyszenie Szachowe.

Szczecin, po 15 maja 2003 r.
Z początku nie był to klub, a jedynie stowarzyszenie zajmujące się organizacją turniejów szachów 5-10-15. W turniejach tych grali głównie dorośli, a juniorzy jak już się pojawiali, to w ilości 1 w porywach do 3. Pojawiłem się na jednym turnieju i zaproponowałem współpracę na rzecz popularyzacji szachów, utworzyłem stronę internetową. Od samego początku nasza działalność była niekomercyjna i tak jest po dziś dzień. Szło nam jak po grudzie, ale co tu sie dziwić, skoro przez kilka lat nikt nie zorganizował choćby jednego turnieju.

Wybaczcie ten trochę przydługi wstęp, ale musiałem po prostu wprowadzić w realia z jakimi przyszło nam się zmierzyć. W Szczecinie nie było działaczy, nie było juniorów, nie było pieniędzy.
Największą bolączką SSS był brak środków finansowych i pojawiło sie pytanie jak je zdobyć? Nikt z nas nie miał na tyle zasobnego portfela ani nie posiadał też odpowiednich znajomości aby tę kasę zdobyć. Wkrótce pojawiła się koncepcja, aby rozpocząć szkolenia z dziećmi i młodzieżą. Naiwnie liczyliśmy, że poprzez dzieci dotrzemy do rodziców z zasobnym portfelem, lub będą osobami przedsiębiorczymi, potrafiącymi zająć się zdobywaniem środków na jeszcze szerszą działalność klubu. Jak się okazało, tylko nasza czwórka była zdecydowana działać społecznie, a często nawet dokładając do tego interesu. Dla większości rodziców jedynym zaangażowaniem było doprowadzenie i odbiór dzieci na zajęcia. Oczywiście, okresami zdarzało się, że ktoś angażował się więcej, ale z biegiem czasu znikał. Obecnie na co dzień pracujących działaczy jest tylko trzech - prezes, jeden z członków zarządu oraz moja skromna osoba. Kolejnym argumentem za szkoleniami który padł na pysk, była próba wychowania konkurencji dla naszych(działaczy) dzieci. Wyszliśmy z założenia, że im więcej nauczymy inne dzieci, tym więcej będą musiały pracować nasze dzieciaki, poziom ogólny sie podniesie i tak to się będzie kręciło do przodu. Niestety, jest to nierealne, bo jak ktoś nie chce, rodzic się nie zaangażuje, to z konkurencji nici. To wszystko okazało się tylko stratą czasu, bo nie przyniosło wymiernych korzyści. Gdybyśmy skoncentrowali się tylko na czwórce naszych juniorów, dziś pewnie wszyscy byliby medalistami Mistrzostw Polski.
Aby przyciągnąć na szkolenia i turnieje jak najszerszą rzeszę szachistów, musieliśmy popularyzować szachy gdzie tylko się da. Organizowaliśmy np. turnieje "pod chmurką" na deptaku Bogusława, zawsze pisaliśmy zapowiedzi i relacje do gazet oraz aktualizowaliśmy stronę internetową. Ponadto rozwieszaliśmy w szkołach informacje o prowadzonych zajęciach dla dzieci. Starałem sie też, ab link do naszej strony zagościł na najważniejszych szczecińskich serwisach internetowych.

Popularyzacja poprzez zamieszczanie informacji w szkołach.
To jest największy motor, jeśli chodzi o przyciągnięcie dzieci na zajęcia szachowe. Pewnie jeszcze większym jest prowadzenie zajeć/koła szachowego w szkole.

Popularyzacja poprzez zamieszczanie relacji i zapowiedzi w prasie.
Inaczej wygląda sprawa z prasą. Nieaktywni szachiści z biegiem czasu dostrzegli wyniki i zapowiedzi. Mają więc świadomość, że jest organizator i w efekcie od czasu do czasu pojawiają się na zawodach.
Na ile prasa przyczyniła się do przyciągnięcia nowej młodzieży na zajęcia? Śmiem twierdzić, że największym motorem są sukcesy innych juniorów. Podstawą są zdjęcia które przyciągnął oko, ukazujące np. pojedynek juniorka z emerytem. Dotychczas najlepsze które wywołały jakieś poruszenie to www.szachy.szczecin.pl/galeria/displayimage.php?album=39&pos=9 . Bodajże 3 juniorów przyszło na zajęcia, po tym gdy rodzice zobaczyli w/w fotkę. Byli w szoku, ze taki mały, a już odnosi takie sukcesy.
Praktycznie po każdym spektakularnym sukcesie i relacji ze zdjęciem w gazecie, natychmiast na zajęciach pojawiają się nowe twarze.

Popularyzacja poprzez organizację turniejów.
Trudno tak do końca ocenić, na ile skuteczne były turnieje szachowe, ale nigdy nie słyszałem opinii, aby ktoś przyprowadził dziecko, albo przyszedł na turniej dlatego, że widział szachistów "pod chmurką". Śmiem twierdzić, że jest to celowanie w szachistów nieaktywnych.

Popularyzacja poprzez internet.
Samo wstawienie linków, na choćby nie wiadomo jak popularnej stronie nic nie da, co najwyżej możemy zyskać tylko wiarygodność.
Aby nie być gołosłownym, na linki znajdujące się przez 3 lata na największym szczecińskim serwisie informacyjnym na który średnio dziennie wchodzi 50.000 gości, na link stowarzyszenia przez 3 lata kliknięto niespełna 200 razy (a przez 2 lata link ten znajdował się na stronie głównej działu sportowego!), a ze strony www.szczecin.pl w tym samym okresie czasu odnotowaliśmy nieco ponad 20 kliknięć... Ponadto, dosyć często pisałem o sukcesach juniorów oraz zamieszczałem zwiastuny turniejów szachowych na grupie dyskusyjnej pl.regionalne.szczecin i wiecie jaki był odzew? Zerowy! Pomimo iż posty były bardzo krótkie i zawierały esencję informacji, a do szczegółów prowadził link, to nikt nie napisał nawet krótkiego słowa - Gratulacje! Nie można też było zauważyć jakiejś większę aktywności na stronie.
Jakie z tego płyną wnioski? Ano takie, że jak ktoś widzi słowo szachy i nie potrafi w nie grać, to żebyśmy nie wiadomo gdzie umieścili link, to i tak nie wpłynie to na większe zainteresowanie wśród laików. Sama zawartość strony nie ma tu większego znaczenia, bo nikt po prostu na nią nie wejdzie.
Tak bardzo promowana przez Władka promocja poprzez diagramy, może tylko zachęcić do pracy, nauczyć czegoś więcej, ale nie wpłynie na popularność dyscypliny.
Sądzę, że w pozyskiwaniu nowych szachistów mogłaby pomóc tylko kampania reklamowa na stronach przede wszystkim nieszachowych promująca "Nauczanie poprzez szachy". Odpowiednio skonstruowany baner prowadzący do strony przedstawiającej walory płynące z gry w szachy, mógłby przyciągnąć setki młodych szachistów. Ponadto strona taka mogłaby pełnić rolę drogowskazu (baza adresowa klubów i związków szachowych)

Popularyzacja poprzez TV i radio.
Tam też gościliśmy, w tv regionalnej były to relacje z ważnych zawodów które organizowaliśmy, a w radiu była rozmowa na temat jak to fajnie można spędzić wolny czas przy szachownicy.
Efektów nie było.

Dziś uważam, że tworzenie klubu społeczników jest chore. Powinno się to odbywać z nastawieniem komercyjnym, aby każdy coś za swoją pracę z tego miał. Przede wszystkim tok myślenia i działań jest wtedy inny. Jak pracujesz, to zarabiasz, co jeszcze bardziej Cię napędza.
Praca społeczna, to tylko satysfakcja, która w końcu powszednieje i przestaje zadowalać ambicję. Mało tego, z biegiem czasu ludzie zaczynają cię traktować tak, jakbyś musiał robić to co robisz, tak jakby to była twoja praca a im się coś się należy. Do tego nie wszyscy angażują się równomiernie i z czasem pojawiają się myśli typu jestem wykorzystywany, zrobiłem więcej, wydałem więcej itd. W pewnym momencie grupa działaczy jest już zatruta do tego stopnia, że nie załatwi nic większego dla ogółu. Nie załatwi dla zasady, bo śmietankę spiją wszyscy, ale tylko Ty jeden się przy tym narobisz/poniesiesz koszta.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
   
lk85
Hetman
Hetman


Dołączył: Mar 22, 2004
Posty: 1895

PostWysłany: Sob Wrz 08, 2007 3:27 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Ciekawe jest być może przyszłe wprowadzenie szachów w szkołach. Coś takiego musi zwiększyć popularność tej dyscypliny, ale czy pomimo tego to dobry pomysł? Może lepszym pomysłem by było wprowadzenie jeszcze jednej lekcji WF-u albo jakieś obowiązkowej lekcji o nazwie np. "Piłka nożna", w końcu piłka to obok siatkówki nasza narodowa dyscyplina. Szachy to fajna sprawa, ale w życiu codziennym umiejętność gry w szachy wogóle się nie przydaje, natomiast gra w piłkę poprawia kondycję i ogólną sprawność fizyczną.
acidity opowiedział swoją długą historię jako działacza, więc ja opowiem moją krótką historię jako "szachisty". Zapisałem się do klubu, a właściwie na kółko szachowe jak byłem w piątej klasie podstawówki, miałem wtedy chyba 11 lat. Ta gra tak mnie wciągnęła, że chodziłem tam regularnie 2 razy w tygodniu po ok. 4 godziny, po niedługim okresie czasu zapisałem się do klubu szachowego nie rzucając gry w tamtym kółku. Tym sposobem kolejne 2 dni w tygodniu miałem zajęte, bo zajęcia w klubie były w inne dni niż zajęcia na kółku. Od poniedziałku do piątku aż 4 dni miałem zajęte. Tak było do ósmej klasy podstawówki, potem rodzice kazali mi zrezygnować z obu klubów, bo musiałem się ostro uczyć do egzaminów w celu dostania się do dobrego liceum. Te kilka lat gry w szachy dało mi tyle, że byłem największą fizyczną łamagą w klasie w szkole podstawowej, miałem niemal zanik mięśni, dziewczyny miały już nawet masywniejszą posturę, bo podczas gdy inne dzieciaki spędzały popołudnia na boisku, to ja siedziałem przy szachownicy. W liceum było to samo, na WF-ach totalne dno, sylwetka w dalszym ciągu tragiczna. W liceum bardziej zainteresowałem się sportem, często grałem w piłkę, w koszykówkę, dużo pływałem i od czasu do czasu jakieś inne sporty, okazyjnie siłownia. Moja sprawność fizyczna stopniowo zaczęła się poprawiać, sylwetka tak samo. Po ukończeniu liceum solidnie wziąłem się do roboty, regularnie chodziłem na siłownię i wreszcie wyglądałem jak człowiek.

Podsumowując, szachy to fajna sprawa, ale z tego co zauważyłem wiele dzieciaków grających w szachy zaniedbuje sporty ruchowe co skutkuje sporymi problemami. Najlepsze rozwiązanie to uczęszczanie zarówno do klubu szachowego jak i np. do piłkarskiego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
wladek
Hetman
Hetman


Dołączył: Nov 13, 2006
Posty: 793
Skąd: chicago

PostWysłany: Nie Wrz 09, 2007 6:39 am
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Ciekawie pisze Robert ze Szczecina.
Takich podobnych relacji,mozna od innych szachistow z calej polski zacytowac. Wszystkie sa podobne.
Polacy sa malo zorganizowani ,brak ich pomyslonku nie tylko do dzialalnosci w dziedzinie szachow.

44 lat temu podpatrzylem jak graja w szachy.
Opisac taki okres czasu ,to nie rozjasni powodow ,czemu tylko jednostki maja sukcesy w szachach. Powod jest jeden ,brak organizatorow zycja szachowego w polsce. To stwierdzam po takim okresie grania w klubie Gornik Zabrze.Organizatorzy byli przypadkowi,na szachach sie nie znali. Znali sie na zabawianiu ludzi szachami.
Mysle ze rowniez i teraz tak jest wiekszosci w klubach szachowych >podobnie. Zabawa szachami.
Zabawa szachami jest potrzebna w przedszkolu i w pierwszych klasach podstawowek.
Czemu dzieci nie chca grac w szachy?
Dlatego ze nikt niechce przegrywac,dzieci rowniez nie chca.
My je na sile zmuszamy do gry ,a one wiedza ze nie rozumieja na tyle dobrze gry ,by siadac do rozegrania parti szachowej.
Dlatego powinny obserwowac innych grajkow jak graja ,a jak stwierdza ze maja chec zagrac to same zadecyduja,Kiedy.
Dzieci najpierw musza miec atmosfere imprez szachowych ,ktore moga zobaczyc.
Imprezy szachowe dla doroslych sa smutne,bez atrakcji i dziecko to widzac nie pisze sie do szachow.
Internet jest w polsce 12 lat i na stronach nie ma szachow.
Nawet jak dzieciaki juz umieja grac w szaszki to tych szaszkow nie zobacza tam.
Wiadomo ze najmlodsze pokolenie bryka po internecie, a starsi dzialacze szachowi sa tak zadufani w sobie ,ze robia zakaz Szachow,bo noz jakis mlodziak by sie wciagnal do gry i byl kiedys konkurentem dla tych co juz opanowali szachy na dobrym poziomie.
Ja to podkreslam Zakaz,dlatego ze 90 procent szachistow w polsce nie zdaje sobie z tego sprawy.
Organizatorzy zycia szachowego w polsce lubia mowic o szachach,ale szachow sie boja ,lub nie wiedza jak szachy wygladaja.
Dzieciak jak jest na internecie i zobaczy diagram szachowy ,to uzmyslowi sobie ze tu jest cos o szachach.
Dorosli sa tak niewyrobieni szachowo, lub nie znaja psychiki mlodego czlowieka ,i mysla ze piszac na Glownej stronie internetowej "Gazete Wyborcza" pisza o szachach.
Tak Drodzy Dzialacze ,piszac o trudnosciach w organizowaniu imprez szachowych, najpierw musimy siebie samego zapytac ,czy my umiemy robic imprezy szachowe dla dzieci.
Bo jak dla dzieci jeszcze nie potrafimy robic imprez szachowych, to nie silmy sie robic dla doroslych.

Wladek
_________________
puzzle,strony,szachy,diagramy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
   
acidity
Hetman
Hetman


Dołączył: Feb 27, 2002
Posty: 1502
Skąd: Polska

PostWysłany: Nie Wrz 09, 2007 8:49 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

wladek napisał:
Takich podobnych relacji,mozna od innych szachistow z calej polski zacytowac. Wszystkie sa podobne.
Polacy sa malo zorganizowani ,brak ich pomyslonku nie tylko do dzialalnosci w dziedzinie szachow.
Gdzie znaleźć?
Problem właśnie w tym, że nikt za bardzo nie dzieli się swoimi spostrzeżeniami, nie pisze o błędach i problemach, stąd też kolejni działacze, mimo szczerych chęci nie mogą uczyć się na błędach innych, tylko swoich.

wladek napisał:
44 lat temu podpatrzylem jak graja w szachy.
Opisac taki okres czasu ,to nie rozjasni powodow ,czemu tylko jednostki maja sukcesy w szachach. Powod jest jeden ,brak organizatorow zycja szachowego w polsce. To stwierdzam po takim okresie grania w klubie Gornik Zabrze.Organizatorzy byli przypadkowi,na szachach sie nie znali.
Organizator niekoniecznie musi się znać na szachach, pokazuje to choćby taki organizator jak jeden z najlepszych w kraju z Koszalina.
Trzeba być przedsiębiorczym, kreatywnym, posiadać predyspozycje kierownicze itd. (osobiście nie spełniam tych warunków, dlatego też podczas walnego w klubie, mój głos zadecydował, że nie jestem członkiem zarządu SSSz). Chodzi o to, aby klub funkcjonował niczym przedsiębiorstwo, gdzie od wszystkich się czegoś wymaga, stawia cele i później rozlicza z wykonanego planu. Niestety, przygniatająca większosć polskich klubów to czysta amatorszczyzna, a ich istnieniu sprzyja system finansowania klubów za pieniądze podatników. Zresztą podobnie zatrute są związki wojew. i PZSzach (sprawa trenera kadry, który według zawodników nic nie robi, a dzierży stołek i bierze za to kasę).
Jak myślisz, ile z tych klubów by nadal funkcjonowało, gdyby przykręcono kurek z pieniędzmi i mogliby funkcjonować tylko za pieniądze pozyskane od prywatnych sponsorów? I nie chodzi mi nawet o to, że wielu, podobnie jak ja nie potrafi pozyskiwać tych pieniędzy, ale oto, że oznaczałoby to większą kontrolę nad ich wydawaniem.

wladek napisał:
Czemu dzieci nie chca grac w szachy?
A kto powiedział, że dzieci nie chcą grać w szachy? Jak im pokazać, nauczyć, to grają w nie bardzo chętnie! A że nie przychodzą do klubów? To już jest działka rodziców, z których większosć nie chce zaangażować się choćby w to, aby dziecko regularnie uczestniczyło w treningach. Dla rodziców traningi to najczęściej możliwość "sprzedania" dziecka, pozbycia się go z domu na 3 godziny. Później jeszcze z czystym sumieniem mogą się pochwalić, że zapewniają dziecku zajęcia poza szkolne.

wladek napisał:
Dlatego ze nikt niechce przegrywac,dzieci rowniez nie chca.
My je na sile zmuszamy do gry ,a one wiedza ze nie rozumieja na tyle dobrze gry ,by siadac do rozegrania parti szachowej.
Dlatego powinny obserwowac innych grajkow jak graja ,a jak stwierdza ze maja chec zagrac to same zadecyduja,Kiedy.
Dzieci najpierw musza miec atmosfere imprez szachowych ,ktore moga zobaczyc.

Dzieci nie chcą obserwować, tylko uczestniczyć. Idź do jakiegoś klubu i sam się przekonaj - tam wszystkie dzieci grają i praktycznie żadne nie obserwuje. Podobnie jest na turnieju, one po skończonej partii od razu wychodzą z sali aby iść się pobawić. Dla dzieci porażka niewiele znaczy, lament jest raczej domeną dorosłych, szczególnie rodziców. Satysfakcja z jednego zwycięstwa, w pełni zrekompensuje straty po 2 porażkach. Oczywiscie, od każdej reguły są wyjątki, jednak najczęściej osobami odpowiedzialnymi za płacz dziecka po porażce, są sami rodzice (już gdzieś na forum rozwinąłem tę myśl)
Prawdą jest jednak, że nie powinno się nikogo do niczego zmuszać.

wladek napisał:
Imprezy szachowe dla doroslych sa smutne,bez atrakcji i dziecko to widzac nie pisze sie do szachow.
Należałoby zacząć od tego, że dziecko nie przyjdzie samo na salę gry, ktoś musiałby je tam zaprowadzić, tylko po co? Znajdź mi powód, dla którego przeciętny obywatel-rodzic, nie mający z szachami nic wspólnego mówi w niedzielę do swojej pociechy - dziś synku pójdziemy pooglądać turniej szachowy.

wladek napisał:
Internet jest w polsce 12 lat i na stronach nie ma szachow.
Nawet jak dzieciaki juz umieja grac w szaszki to tych szaszkow nie zobacza tam.
Mylisz się, strona może spełniać różne funkcje np. informacyjna, klubowa, związkowa itd. Nie można oczekiwać, że na każdej znajdziemy bibliotekę materiałów do nauki czy też zadań szachowych. Jedne są po to, aby informować nas o zbliżających się turniejach, na innych znajdziemy wyniki, na kolejnych informacje regionalne a na jeszcze innych regulaminy rozgrywek itd.
Ogólnie jednak zgadzam się, że poziom merytoryczny polskich stron szachowych jest fatalny. Wydaje mi się, że jest to spowodowane naszą indywidualnością i niechęcią do zawierania współpracy i kompromisów. Czy tak trudno zauważyć, że zamiast połączyć swe siły w parę osób, to każdy chce zrobić coś sam? Przez to informacje zamiast być zgromadzone w jednym miejscu, są porozrzucane po dziesiątkach stron.

wladek napisał:
Wiadomo ze najmlodsze pokolenie bryka po internecie, a starsi dzialacze szachowi sa tak zadufani w sobie ,ze robia zakaz Szachow,bo noz jakis mlodziak by sie wciagnal do gry i byl kiedys konkurentem dla tych co juz opanowali szachy na dobrym poziomie.
Są działacze, dla których głównym celem jest tępienie konkurencji zarówno wśród organizatorów, jak i zawodników. Nie można jednak tego przypisywać każdemu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
   
skemup
Pion
Pion


Dołączył: Oct 28, 2005
Posty: 140

PostWysłany: Pon Wrz 10, 2007 1:54 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

CZY Taki RJF potrzebował działaczy żeby grać w szachy? Pierwszą książkę dostał od rodziców (czy od siostry) nauczył się samodzielnie, a gdy zaczął uczęszczać do klubu był tak juz silny że rzadko przegrywał.
Miał takie warunki jak jego inni amerykańscy koledzy, na pewno gorsze od radzieckickich arcymistrzów a jednak osiągnął to co osiagnął. Chcieć to móc. Wystarczyło pokazanie 6 letniemu chłopcu podręcznika do szachów -tylko tyle i aż tyle.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
nukslim
Nowy


Dołączył: Aug 15, 2006
Posty: 12

PostWysłany: Pon Wrz 10, 2007 3:36 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

skemup napisał:
CZY Taki RJF potrzebował działaczy żeby grać w szachy?
[CIACH]
Wystarczyło pokazanie 6 letniemu chłopcu podręcznika do szachów -tylko tyle i aż tyle.


Dużo takich "RJF" chodzi po świecie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
   
tpp
Hetman
Hetman


Dołączył: Jan 17, 2002
Posty: 3052
Skąd: Polska

PostWysłany: Pon Wrz 10, 2007 4:22 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

R.J. Caplance nie trzeba było pokazywać podręcznika, wystarczyło jak oglądał grę taty (a podręcznik to sam napisał).
_________________
Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu Idź do strony 1, 2  Następny
Wszystkie czasy w strefie
www.szachista.com Strona Główna
-> Forum ogólne
Strona 1 z 2

 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Przyjaciele: • PZSZach, Szachy • Warszawska Szkoła Reklamy • Strony internetowe, druk, dtp