Wysłany: Sob Sie 21, 2004 7:53 am Temat postu: Przykre przygody
Opowiem Wam pewną bardzo przykrą historię jaka mnie spotkała na jednym z turniejów.Nie był to turniej rankingowy ale brali w nim udział
zawodnicy , którzy posiadali niemałe rankingi.
Grałem jak natchniony - do przedostatniej rundy byłem na prowadzeniu-
po drodze pokonując m.i. gości z rankingami 2100,2000.Lecz w tejże przedostatniej rundzie nastąpiła katastrofa.Grałem z nazwijmy to panem X.Wygrywając zapewniałem już sobie zwycięstwo w turnieju.Sytuacja na szachownicy przedstawiała się znakomicie.Miałem hetmana i wieżę oraz kilka wolnych pionów a pan X tylko hetmana i chyba trzy zablokowane piony.Czekałem już tylko na rezygnację przeciwnika,słysząc w tle głosy :
"wygrał turniej".Ale zawiodłem szereg obserwujących tę najważniejszą partię w turnieju.Byłem w tym momencie myślami poza partią ,rozlużniony -sądząc ,że w tej pozycji nie da się zrobić błędu.W dodatku czekając na ruch przeciwnika widziałem ,że ma tylko jedną możliwość na przedłużenie agonii.I faktycznie postawił hetmana w tym miejscu ale jeszcze przez jakiś czas trzymał figurę w dłoni.Ja automatycznie ruszam posunięcie wcześniej obliczone czekając tylko żeby puścił figurę i w końcu ją postawił.No i puścił ale jego hetman stał już na polu obok.Z rozpędu postawiłem swego tam gdzie miałem zamiar wcześniej i tragedia - mój hetman ginie.Ostatnia runda to już nie były szachy w moim wykonaniu tylko zapaść psychiczna i ostatecznie 5 miejsce.Różnice punktowe były małe i zwyciężając z panem X zamienilibyśmy się miejscami:ja 1,on 5 bez względu na ostatnią rundę.
Po tym turnieju odechciało mi się kompletnie grać w szachy.
Wchodząc do swego pokoju robiło mi się niedobrze bo zawalony jest książkami szachowymi.I ciągle miałem w pamięci słowa pana X po ostatnim posunięciu:"na to liczyłem".Było to w moim wykonaniu mistrzostwo świata we ***, amatorszczyźnie i nieudacznictwie.
Do dziś mnie trzęsie na myśl o tamtych wydarzeniach.
Nie było to tak dawno ale już zdążyłem się pozbierać i wrócić do gry - w dużej mierze dzięki internetowi a przede wszystkim Kurnikowi. Jeżeli ktoś miał podobne przygody - proszę opiszcie.
Ostatnio zmieniony przez estoril dnia Pią Lut 22, 2008 11:34 am, w całości zmieniany 2 razy
Dołączył: Oct 04, 2003 Posty: 893 Skąd: PSZCZYNA!!!
Wysłany: Sro Sie 25, 2004 12:23 pm Temat postu:
Ja miałem podobna przygodę . Na jednym turnieju ( po 1 godz. dla zawodnika) Człowiek X twierdził ze jest ode mnie znacznie lepszy, no i jak to bywa nadeszła runda 5 gdzie zmierzyłem się z X. W 40 pos. wymienił gońca za dwa piony i skoczka. Tak wydaje się ze przegrywałem ale on nie zauwazył że moge mu zrobić widełki na hetmana. I faktycznie nie zauważył. Kiedy wymienił tego gońca zapytałem go
- Czemu wymieniłeś gońca
-Wygrywam- powiedział
- Przecież zaraz zaczniesz przegrywać
- Jasne, niech ci będzie
i żebyście widzieli jaka miał minę jak mu zrobiłem widełki. X popełnił później kolejny błąd, i to miał byc koniec dla niego. Zostały na szachownicy
białe: Skoczek ,Hetman
Czarne: Skoczek Wieża
i dla obu stron równa ilość pionów.
Błąd x polegał na tym ze podstawił wieże na c8. gdy miałem zbić wieże niechcąco postawiłem hetmana na c7 a nie na c8 i przegrałem _________________ "Czego nie wiem, tego się lękam; czego się lękam, tego nienawidzę; czego nienawidzę, to chcę zniszczyć."
(Jonathan Caroll)
Jania to chyba było w grze internetowej bo nie wyobrażam sobie czegoś takiego w normalnej.A nawiasem mówiąc to jest jedna z najbardziej irytujących sytuacji , kiedy z winy myszki czy spoconej ręki nie dociąga się figury.Też parę razy tak przegrałem wygrane partie w Kurniku.
Ostatnio zmieniony przez estoril dnia Pią Lut 22, 2008 11:34 am, w całości zmieniany 1 raz
Ja tez mialem jedna. To był moj pierwszy powazny turniej i bylem calkowicie zielony. Gram z mlodzikiem, on dotyka moja firgore (gdyby ja zbił to straciłby hetmana) robi dzokera na twarzy, i niebije tej figory, a moze zrobic to tylko królem. Mysle sobie niebede takim upierdliwcem, zeby kazac mu bic ta figore, gramy dalej , mija pare ruchow, i ja robie ten sam bład, a koles mi niedaruje
Dołączył: Oct 04, 2003 Posty: 893 Skąd: PSZCZYNA!!!
Wysłany: Wto Sie 31, 2004 10:20 am Temat postu:
Ja opowiem jeszcze jedno przykre zdarzenie grałem z taka dziewczyną .
I sytuacja wyglądała tak mi zostało 5 min a jej 10 min no i zaatakowałem jej hetmana gońcem, ona tego nie zauważyła i dotknęła skoczka a wiadomo dotknięta figura jedzie, ale ona nie chciała pojechać skoczkiem bo zauważyła ze podstawiła hetmana. Zgłosiłem to sędziemu a on odpowiada !
- Sędzia nie widział proszę grać dalej
i przegrałem na czas Gdybym wygrał partie to bym miał 1 miejsce. Takich to mamy uczciwych sędziów
_________________ "Czego nie wiem, tego się lękam; czego się lękam, tego nienawidzę; czego nienawidzę, to chcę zniszczyć."
(Jonathan Caroll)
- Sędzia nie widział proszę grać dalej
i przegrałem na czas Gdybym wygrał partie to bym miał 1 miejsce. Takich to mamy uczciwych sędziów
A dlaczego uważasz, że sędzia miał wierzyć Tobie a nie jej? _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
Dołączył: Oct 04, 2003 Posty: 893 Skąd: PSZCZYNA!!!
Wysłany: Wto Sie 31, 2004 2:46 pm Temat postu:
Jesli nie uwieżył to według mnie powinien obserwować partie. jeśli sędzia nie widzi czyli moge pojechac nawet wieżą n ukos. _________________ "Czego nie wiem, tego się lękam; czego się lękam, tego nienawidzę; czego nienawidzę, to chcę zniszczyć."
(Jonathan Caroll)
Sędzia nie jest wstanie do oglądania wszystkich partii równocześnie. Pamiętajmy o zasadach "czystej gry" fer pley (tak chyba się to pisze w anglojęzycznej wersji). Znam kilka przypadków 'chwytów' rodem Andrzeja Chołoty: robiąc roszadę, przeciwnik robi równocześnie ruch pionem 'g'. To też można reklamować i jest większa szansa na udowodnienie. Sędziowie przeważnie znają 'takich gości' i na nich uważają pilnują bardziej ich partii. _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
To faktycznie bardzo częste przypadki gry nie fair- te które opisali Kimbul i Jania.A sędziowie zawsze są gdzieś daleko.
Przytrafiła mi się raz również podobna rzecz.Końcówka - Wieża ,król przeciwko wieży i królowi.Miałem już niewiele czasu ale wystarczyło na wykonanie 50 posunięć , których zażądał przeciwnik.Niestety widział on że sędzia jest zajęty jakimś konfliktem i kiedy sędzia znalazł już czas dla nas-oświadczył jemu - jak to z chamami bywa - że czekaliśmy z pozycją na sędziego i trzeba wykonać 50 posunięć.Na kolejne 50 już czasu mi nie starczyło.
Przypomina mi się również historia jeszcze z czasów szkoły podstawowej,kiedy to podczas partii turniejowej wygrywałem partię niezłą kombinacją,która wymagała dwukrotnego powtórzenia pewnej sekwencji posunięć przy niepowtarzaniu posunięć przez przeciwnika.Pozostały już dwa ruchy do mata kiedy to trener a zarazem ojciec mojego rywala zablokował szachownicę wzywając sędziego i głośno oznajmiając - remis - trzykrotne powtórzenie posunięć.Oczywiście synek potwierdził i sędzia uznał remis.Czułem bezradność i niesamowitą narastającą złość.I pomimo tego,że miałem jeszcze szanse na zwycięstwo w turnieju rozwaliłem szachownicę(prawie na łbie tego faceta) i wyszedłem.Może dlatego nie zrobiłem żadnej kariery w szachach.
Ostatnio zmieniony przez estoril dnia Pią Lut 22, 2008 11:35 am, w całości zmieniany 1 raz
Nie trzeba było rozwalać szachownicy tylko zapytać się czy czytał on kodeks szachowy. Bo chyba nikt nie ma prawa ingerowa w partie tylko sędzia. _________________ Jeśli zawodnik nie umie stworzyć logicznego planu, zaczyna komplikować grę. - A. Alechin
Dołączył: Oct 04, 2003 Posty: 893 Skąd: PSZCZYNA!!!
Wysłany: Wto Sie 31, 2004 5:25 pm Temat postu:
I dobrze postąpiłeś! Nawet już na turniejach nie można liczyć na uczciwość Postąpił bym tak samo a nawet wbił bym króla mu prosto w oko a w ogóle z jakiej racji wtrącił się do twojej partii nie był sędziom.
I powrót do mojej sytuacji dodam jeszcze ze sędzia specjalnie nie kazał tej dziewczynie wykonać posunięcia . o tuz sędzia był na mnie obrażony a tylko o to ze nie chciałem chodzić na jego zajęcia szachowe, nie chciałem chodzić bo kiepsko uczył i wolałem chodzić do lepszego trenera. W którymś temacie wspominałem jak ten sędzia wykiwał mnie po raz drugi w mistrzostwach powiatu Pszczyńskiego na 7 partii zdobyłem 6.5p i powinienem mieć 1 miejsce ale sędzia widocznie uznał ze mi się nie należy i odjął mi 1p. zapytałem się go dlaczego mam 5.5 a nie 6.5 to odpowiedział mi że źle zgłosiłem wynik , co było bzdura widziałem jak wpisywano każda moja wygraną ,żeby być pewnym No to i tak miałem 1 miejsce ale egzekwio no może jeszcze być Ale na drugim spotkaniu to nie wytrzymałem, patrzę na wyniki z drugiego spotkania i pisze że zdobyłem nie 1 miejsce ale 2 z 4.5 p. no to zapytałem sędziego dlaczego 4.5 odpowiada - mam tak zapisane w komputerze i jeszcze do tego osoba którą uważałem za kolegę nie wstawił się za mną dlaczego? bo ten incydent oznaczał ze zdobył 1 miejsce.
Co do kariery szachowej to się nie martw nigdy nic nie wiadomo. ten się śmieje co się śmieje ostatni _________________ "Czego nie wiem, tego się lękam; czego się lękam, tego nienawidzę; czego nienawidzę, to chcę zniszczyć."
(Jonathan Caroll)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach