LK, to nie jest tak, że Ciebie nie lubię, jedynie nie trawię Twojej osobowości wirtualnej, tego co wypisujesz. Rozgrywasz jeden turniej regionalny rocznie i wydaje Ci się, że jesteś wielki.
Dla mnie miejsce Krystiana było przykrym przeżyciem, w szczególności okoliczności które miały wpływ na wynik, nie można jednak wieszać na nim psów, bo praktycznie przez 12 miesięcy utrzymywał bardzo wysoką formę, a do OOM był przygotowany jak nigdy wcześniej. Zamiast życiówki była klęska.
Tej goryczy właśnie nie znasz i stąd stwierdzenie, że nie dorastasz im do pięt. Pograj trochę więcej, nie po to, aby komuś coś udowadniać, tylko po to, aby samemu sie przekonać jakie trudy trzeba znosić i jakie schody pokonywać. Człowiek słaby sie wycofa, człowiek silny będzie napierał dalej.
Jak będziesz już na tej liście Fide i dasz sobie szansę (poprzez udział w turnieju) porażki ze znacznie niżej notowanymi rywalami, odnotowania dużych strat rankingowych (tym bardziej bolesnych, bo ich wcale nie zakładasz). Jak miesiąc później pojedziesz na kolejne zawody na turniej "na odkucie" się i znów poniesiesz klęskę, to może wtedy nabierzesz nieco pokory i zrozumiesz o co mi chodzi.
Zamiast gadać i oceniać na oko swój poziom, to jedź na turniej i to wykaż.
Dyrdymalić, to każdy potrafi. Ja też jak oglądam partie na poziomie 2400-2500 to często wydaje mi się że nic specjalnego nie grają - rzecz w tym, że mi sie tylko tak wydaje.
Jak będziesz miał te swoje 2000 i wynik uzyskany będzie oscylował w tych samych granicach co w ostatnim turnieju, to zwrócę Ci honor, ale na dzień dzisiejszy nie zastanawiam się czy, tylko ile punktów zdobyłeś przez to, że rywale Cię zlekceważyli.
Pozostaje mi tyulko poczekać do następnego turnieju, żeby udowodnić swoje racje.
Swoją drogą to nie wiem jak można lekceważyć "rewelacje turnieju" tylko dlatego, że ma niski ranking. Ja przez cały turniej modliłem się, żeby nie tracić na Krystiana K., który miał elo ledwie trochę ponad 1600, ale go znałem(grałem z nim 2 lata temu i cudem wygrałem przegraną partię w grubie B) i wiedziałem, że prezentuje podobny poziom gry do mojego. On po siedmiu rundach miał spore szanse nawet na pierwszą trójkę, ale 2 ostatnie rundy zawalił. Dla mnie ważniejsza jest aktualna forma zawodnika, niż jego elo. Wolałbym trafić na zawodnika z wysokim elo ale bez formy, niż na niżej notowanego na liście elo, ale w świetnej dyspozycji. Lekceważyć rywala to sobie można w pierwszych rundach, ale na pewno nie w dalszej części turnieju szczególnie, gdy jest szansa na zajęcie jednego z czołowych miejsc.
Ja w każdym razie z miesiąca na miesiąc czuję się coraz silniejszy i uważam, że zrobienie ruz. ponad 2100 w przyszłym roku(chyba, że w tym jeszcze coś zagram) to będzie "bułka z masłem", a po cichu liczę na pierwszą normę na kandydata, bo do tego czasu mój poziom powinien wyraźnie wzrosnąć.
W moim przypadku ważny jest początek turnieju. Jak na początku dobrze idzie, to o dobry wynik jestem spokojny. Gorzej, jak początek udany nie będzie, ale myślę optymistycznie i nie przewiduję żadnej wpadki. Dla mnie kluczem jest dobre rozegranie debiutu(na turnieju w partiach czarnymi po raz kolejny to była moja pięta achillesowa, ale teraz nad tym pracuję), jak to mi się uda, to w szachach klasycznych ciężko jest mnie ograć(tak jak już kiedyś pisałem, że na 18 ostatnich partii turniejowych, przegrałem tylko 3, z czego te 3 porażki były rok temu po zawalonych debiutach). W grze defensywnej na długi czas jestem mocny, trochę szwankuje jednak ofensywa, przez co na te 18 ostatnich partii turniejowych aż połowa zakończyła się remisami(na ostatnim turnieju aż 6 remisów miałem, a na wcześniejszym 3 remisy). Dodatkowo powinienem grać trochę wolniej, bo zużycie 1,5 h na 2h dostępne to trochę za mało, ale w tej kwestii i tak nastąpiła spora poprawa, bo rok temu zużywałem średnio niecałą godzinę .
W każdym sporcie trzeba mierzyć wysoko, według mnie to jest podstawa. Jestem pewny siebie, swoich umiejętności i jak w ciągu dwóch lat nie zrobię pierwszej normy na kandydata, to będę zawiedziony.
Chyba rzeczywiście jedynym dowodem na potwierdzenie moich słów będzie udział w kolejnych turniejach, pytanie tylko kiedy ponownie zagram. Być może połączę sobie w wakacje przyjemne z pożytecznym, czyli wyjadę na jakiś turniej, tylko trochę szkoda pieniędzy, bo lepiej dorzucić trochę grosza i mieć dobre, zagraniczne wczasy .
Na przełomie lipca i sierpnia zapraszam do Tarnowskich Gór na Memoriał Marka Piasty.
Wladek przyjedzie do Tarnowskich Gor , jak organizator nie bedzie przeszkadzal na propagowaniu szachow "Diagramow szachowych". _________________ puzzle,strony,szachy,diagramy
Pozostaje mi tyulko poczekać do następnego turnieju, żeby udowodnić swoje racje.
Swoją drogą to nie wiem jak można lekceważyć "rewelacje turnieju" tylko dlatego, że ma niski ranking. Ja przez cały turniej modliłem się, żeby nie tracić na Krystiana K., który miał elo ledwie trochę ponad 1600, ale go znałem(grałem z nim 2 lata temu i cudem wygrałem przegraną partię w grubie B) i wiedziałem, że prezentuje podobny poziom gry do mojego. On po siedmiu rundach miał spore szanse nawet na pierwszą trójkę, ale 2 ostatnie rundy zawalił. Dla mnie ważniejsza jest aktualna forma zawodnika, niż jego elo. Wolałbym trafić na zawodnika z wysokim elo ale bez formy, niż na niżej notowanego na liście elo, ale w świetnej dyspozycji. Lekceważyć rywala to sobie można w pierwszych rundach, ale na pewno nie w dalszej części turnieju szczególnie, gdy jest szansa na zajęcie jednego z czołowych miejsc.
Ja w każdym razie z miesiąca na miesiąc czuję się coraz silniejszy i uważam, że zrobienie ruz. ponad 2100 w przyszłym roku(chyba, że w tym jeszcze coś zagram) to będzie "bułka z masłem", a po cichu liczę na pierwszą normę na kandydata, bo do tego czasu mój poziom powinien wyraźnie wzrosnąć.
W moim przypadku ważny jest początek turnieju. Jak na początku dobrze idzie, to o dobry wynik jestem spokojny. Gorzej, jak początek udany nie będzie, ale myślę optymistycznie i nie przewiduję żadnej wpadki. Dla mnie kluczem jest dobre rozegranie debiutu(na turnieju w partiach czarnymi po raz kolejny to była moja pięta achillesowa, ale teraz nad tym pracuję), jak to mi się uda, to w szachach klasycznych ciężko jest mnie ograć(tak jak już kiedyś pisałem, że na 18 ostatnich partii turniejowych, przegrałem tylko 3, z czego te 3 porażki były rok temu po zawalonych debiutach). W grze defensywnej na długi czas jestem mocny, trochę szwankuje jednak ofensywa, przez co na te 18 ostatnich partii turniejowych aż połowa zakończyła się remisami(na ostatnim turnieju aż 6 remisów miałem, a na wcześniejszym 3 remisy). Dodatkowo powinienem grać trochę wolniej, bo zużycie 1,5 h na 2h dostępne to trochę za mało, ale w tej kwestii i tak nastąpiła spora poprawa, bo rok temu zużywałem średnio niecałą godzinę .
W każdym sporcie trzeba mierzyć wysoko, według mnie to jest podstawa. Jestem pewny siebie, swoich umiejętności i jak w ciągu dwóch lat nie zrobię pierwszej normy na kandydata, to będę zawiedziony.
1 pogrubienie.
Błąd podstawowy błąd...lekceważyc...pff to nigdy I + nie zrobisz
2 - 3.Zbyt pewny siebie. Nie można zakładać co bedzie za pol roku... a wcale nie jestes jakas super mocna I, ani jakiś ASIOR
4.To się przeliczysz pewnie...za bardzo patrzysz na rankingi, a jak ogra Cie BK w decydującej partii o normie na KM ?, to co ?
Ja w każdym razie z miesiąca na miesiąc czuję się coraz silniejszy i uważam, że zrobienie ruz. ponad 2100 w przyszłym roku(chyba, że w tym jeszcze coś zagram) to będzie "bułka z masłem", a po cichu liczę na pierwszą normę na kandydata, bo do tego czasu mój poziom powinien wyraźnie wzrosnąć.
Na tym forum jesteś najlepszy, najzdolniejszy, najpiękniejszy (byku mi tu na gg podpowiada też: z największą pałką...), to wiemy i nie polemizujemy. A ranking na kurniku masz taki że jak wchodzisz do gulbit to Itor spier*@#a do wirwajdów, to też wiemy. I podziwiamy.
Ale chyba nie jesteś najlepszy i najzdolniejszy w Polsce? (w temacie pałki już nie drążę bo a nuż?) To pokaż mi na liście FIDE takiego Polaka, co kandydata zrobił w trzecim występie grając raz na rok. Nie ma? No, to jednak jesteś najlepszy i najzdolniejszy w Polsce też. Ukłony. _________________ pay attention or pay the price
Oj LK85 nie takie latwe jest zrobic normy na kandydata. A poziom gry tez nie bedzie stale tak szybko i wyraznie rosnac, to juz trzeba porzadnie usiasc do szachow i wykuc sie, latwo to sie mowi a trudniej robi
Poziom gry rośnie jak na pięcie na wykresie ładowania kondensatora. Lub bardziej słownie: przyrost jest tym mniejszy, im dalej od startu. _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam,Tomasz Ptaszyński
Widzę, że temat wątku: 'Maestro szachów' odnosi się już do LK85. _________________ "Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Mam wątpliwości co do wszechświata". Albert Einstein
Oj LK85 nie takie latwe jest zrobic normy na kandydata. A poziom gry tez nie bedzie stale tak szybko i wyraznie rosnac, to juz trzeba porzadnie usiasc do szachow i wykuc sie, latwo to sie mowi a trudniej robi
To pokaż mi na liście FIDE takiego Polaka, co kandydata zrobił w trzecim występie grając raz na rok. Nie ma? No, to jednak jesteś najlepszy i najzdolniejszy w Polsce też. Ukłony.
Nie chce mi się szukać, ale na pewno tacy są. Mało jest amatorów, którzy nie jeżdżą po turniejach, a grają bardzo dobrze? Nie trzeba grać w turniejach, aby robić postępy.
Marcinos chyba źle zrozumiałeś Deatha. Pojęcie "wykuć się" pewnie miało znaczenie po prostu trenować.
Widzisz Marcinos, najpierw przemysl cos zanim cos napiszesz.
Bo pleciesz glupoty ktore ci slina na jezyk przyniesie.
Jak masz koncowki to jak chcesz sie ich nauczyc?
Trzeba je poprostu wbić. Ustawiasz pozycje, szukasz motywu i zapamietujesz i tak setki razy
Coś cudownego. Tylko utwierdzasz mnie w przekonaniu, że wyciskałeś ze swojej legendarnej Rybki 2.4 siódme poty podczas Michałowego turnieju.
Patrz, co Ci Twój druh (bez obrazy lk, nie żebym razem was zestawiał
) napisał o wkuwaniu...
lk85 napisał:
urzytkownik_1 napisał:
Bezsensu jest zapamietać 100 pozycji jak ich sie nie czuje i nie rozumie.
Właśnie o to chodzi, ale niektórzy forumowicze wkuwają tysiące pozycji na pamięć, a i tak przegrywają. Wkuwanie na pamięć końcówek to ejst to samo, co wkuwanie na pamięć zadań matematycznych, czyli i to i to jest bez sensu.
Głos rozsądku...
don Pablo napisał:
No tak.
Z końcówkami jest jak z debiutami moim zdaniem.
Trzeba je rozumieć - jak debiuty.
Jedno i drugie można wykuć na pamięć, ale jeśli pioneczek będzie tylko o jedno pole dalej to panika. Tak samo jak z debiutami.
I na deser...
brainw0rker napisał:
Którzy? Konkretnie? Pokaż mi ignorancie wypowiedź innego ignoranta, który naukę gry końcowej realizuje poprzez wkuwanie tysięcy pozycji na pamięć. Lekko nie będzie, choć to forum stanowi mieszankę (czasem wybuchową) ludzi mądrych i głupich, choć ich proporcje zmieniają się raz w lewo raz w prawo, to równego sobie będziesz szukał bardzo długo.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach