Wysłany: Sob Mar 22, 2008 8:07 am Temat postu: Dzielny i zawzięty jasnoniebieski :]
Wchodzę sobie nocą na kurę, ustawiam na 5 minut patrzę dosiada się jasnoniebieski... Myślę sobie - zagram jedną, dwie i pewnie pójdzie sobie... Chyba nie przegram ? Jedna partia, druga, ja start po każdej, on start i... wymiękłem po 38 !!!! Rezultat udało mi się" wywalczyć " korzystny - 36 wygranych, 1 porażka i 1 remis ( doprowadziłem do pata ). Gdyby nie to że dałem sobie spokój z grą przy passie +30, to koleś by mi nie odpuścił... To się nazywa głód gry, pragnienie wygranej i uparte dążenie do celu... Postawa godna pozazdroszczenia :]. Jakby mnie czerwony ograł, to raczej bym z nim tylu partii nie grał, tylko zwiał pewnie już po drugiej... .
I znowu sen szlag trafił... Jest już 8, to czas na śniadanie, nastą kawę ostatnimi czasy i... znowu do kompa... A w niedzielę znowu będę podstawki robił ku uciesze turniejowiczów blitza . Wy to macie szczęście... Wesołego jajka, mokrego królika iiii tttyylllluuu petrosjanów... . _________________ Jestem kompiarzem... Dlaczego ? Bo na kurę nie wchodzę z playstation, tylko kompa... <brecht ze wszystkich wyzywających od kompiarzy>.
Nie dość, że mięczak, to jeszcze skarżypyta... : . _________________ Jestem kompiarzem... Dlaczego ? Bo na kurę nie wchodzę z playstation, tylko kompa... <brecht ze wszystkich wyzywających od kompiarzy>.
Wprawdzie nie jestem ekspertem w krótkich partiach bo takowych raczej nie grywam za często to jednak wydaje mi się, że bardziej wartościowe jest rozegrać 30 partii z przeciwnikiem dużo mocniejszym (nawet przegrywając te 30 partii) niż z przeciwnikiem słabszym (wygrywając te 30 partii) ponieważ po takiej lekcji jest wspaniały materiał do analizy.
Kiedy ja wcale nie zamierzałem grać tylu partii na kurze... Plan był jasny i klarowny - wleźć, stłuc kogoś parę razy, najlepiej żółtka i samemu być znowu żółtym... Zresztą przypuszczam, że mój przeciwnik wychodził z takiego samego założenia jak Ty i dlatego mi nie odpuszczał... . Mimo wszystko nie żałuje poświęconego czasu na grę - dobrze się bawiłem, a jeżeli przy okazji ktoś na tym skorzystał i czegoś się nauczył, to ja w tym nic złego nie widzę hehe. Kto wie, może dzięki mnie zostanie miszczem w przyszłości ? Wkurzy się tymi porażkami i będzie codziennie ćwiczył 16 h przy szachownicy, w tym 12 aż robiąc diagramowe zadania Wladka . _________________ Jestem kompiarzem... Dlaczego ? Bo na kurę nie wchodzę z playstation, tylko kompa... <brecht ze wszystkich wyzywających od kompiarzy>.
Wprawdzie nie jestem ekspertem w krótkich partiach bo takowych raczej nie grywam za często to jednak wydaje mi się, że bardziej wartościowe jest rozegrać 30 partii z przeciwnikiem dużo mocniejszym (nawet przegrywając te 30 partii) niż z przeciwnikiem słabszym (wygrywając te 30 partii) ponieważ po takiej lekcji jest wspaniały materiał do analizy.
Ale tutaj chodzi o ranking na kurniku Ja np. znalazłem na kurniku gościa który ma lekko ponad 1600 a partie grywa tylko z niebieskimi na 60 min. Ja osobiscie rankiem na kurze się nie przejmuje ,bo po co mi powiedzmy 1700 Kurnik traktuje jako forme nauki i zabawy
Pozdrawiam
Jest co najmniej kilkudziesieciu "harpaganow", ktorzy beda grac az padna. Osobiscie w ciagu 5lat grania na jajach trafilem na 5-6. Niemniej mysle, ze nie jest to chwala, aby "przetrzymac" takiego goscia, bowiem placi sie za to W INNY SPOSOB (nie spaniem, zarywaniem nocek, obowiazkow, itd). Niemniej jest co najmniej kilku niebieskich co moga niezle stluc zoltych (1600-1700). _________________ Szachowy amator. Szachy jako swietna, lecz mocno skomplikowana gra.
Niemniej jest co najmniej kilku niebieskich co moga niezle stluc zoltych (1600-1700).
Bez przesady, co najwyżej mogą sprawić od czasu do czasu niespodziankę jak żółty coś podstawi lub jak postanowią grać programem . Pamiętam jak kiedyś grałem w jakimś prywatnym turnieju na kurniku, miałem wówczas chyba(to już było dawno, więc mogę się mylić) 2/2 pkt. i w trzeciej rundzie grałem z niebieskim. Zdziwiło mnie już samo to, że niebieski wygrał 2 pierwsze rundy, więc już zacząłem coś podejrzewać. W partii dość szybko wpadłem w gorszą pozycję mimo, iż według mnie źle nie grałem, dodatkowo przeciwnik wykonywał posunięcia w bardzo regularnych odstępach czasu więc byłem pewien, że gość grał programem. Zacząłem wówczas otwarcie pisać na ogólnym czacie, że ten niebieski oszukuje. Dziwnym zbiegiem okoliczności gość nagle zaczął grać bardzo źle i momentalnie poległ .
Powiem tak- jak żółty gra na swoim normalnym poziomie, to niebieski nie ma żadnych szans na wygranie z nim, bo to jest różnica kilku klas.
Powiem tak- jak żółty gra na swoim normalnym poziomie, to niebieski nie ma żadnych szans na wygranie z nim, bo to jest różnica kilku klas.
Owszem, to regula, ale niekiedy (!) zdarzaja sie paskudne wyjatki! Oczywiscie programistow zupelnie pomijam z rozwazan! _________________ Szachowy amator. Szachy jako swietna, lecz mocno skomplikowana gra.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach