Ostatnio kolega mnie poprosił żebym mu pokazał jak powinno się grać w szachy. Pierwsze zadanie, które mu dałem to zamatować mnie królem i wieżą. Nie wierzył, że się da więc mu pokazałem. Jego reakcja? "Ile to ja partii mogłem wygrać!". To samo jest i na wyższych poziomach - jest tyle teorii związanej z końcówkami, że kiedy się pozna choć część to to zdanie powraca. "Ile ja partii mogłem wygrać!". A im dalej w las tym więcej drzew.. _________________
Nie wiem dlaczego wszyscy tak polecają naukę końcówek. Moim zdaniem w grze końcowej podstawą jest dobre liczenie wariantów, a technika dopiero na drugim miejscu.
Pozwolę sobie zacytować raz jeszcze tą wiekopomną opinię, od której zaczęła się dyskusja. Nie po to by ją znowu wszczynać, bo każdy mający o szachach pojęcie wie co o tym sądzić a i wielu przekonało się co sądzić o lk85. Po to, by ją zakończyć, bo lk cały czas lansuje swoje chore poglądy w innych tematach. W sposób zawoalowany, nie wprost, tak, żeby nikomu nie chciało się prostować, ale żeby każdy wiedział, że zdania nie zmienił, choć tutaj tą kompletnie przegraną dyskusję zarzucił.
Tak więc uruchom lk te dwie ostatnie sprawne szare, dodaj odrobinę dobrej woli i odpowiedz sobie na jedno pytanie. Sobie, bo wiem że tu na forum na przyznanie "myliłem się" Cię nie stać.
Otóż dlaczego komputery, mimo że liczą warianty nieporównywalnie lepiej od ludzi, dużo od ludzi słabiej grają końcówki? Zgodzisz się na pewno, że Anand czy Kasparow, znani z umiejętności szybkiego i głębokiego liczenia, czy kiedyś Tak, Korcznoj, nie mieliby w tej konkurencji żadnych szans z Fritzem puszczonym na dzisiejszym domowym pececie. Ten sam Fritz potrafi jednak ocenić końcówkę na +- 4, kiedy to druga kategoria wyremisuje ją z nim nawet po pijaku. Czego brakuje programom? Techniki liczenia wariantów czy znajomości zasad rozgrywania końcówek, po prostu WIEDZY w konkretnej pozycji?
Jak to przetrawisz, to mam nadzieję przestaniesz już pierdolić po tym forum że jak ktoś nie złapał opozycji w jednym ruchu (!) to po prostu nie doliczył, a nie, że się nie douczył. Przestań sączyć ten jad w innych wątkach, bo nikogo do swoich poglądów nie przekonasz, a robisz z siebie wariata, i po prostu zwyczajnie wkur*#$sz. _________________ pay attention or pay the price
Pozwole sie zgodzic z wypowiedzia kolegi Braina (merytorycznie), chociaz ton wypowiedzi - w tym najbardziej kilku przeklenstw (wyrazow uznawanych za wulgarne) zupelnie mi nie odpowiada. Poza tym uwazam, ze mozna wykropkowac (*^&%$) pewne wyrazy, tak aby kazdy mogl sie domyslec co kogo wkur**^, bo nie ma sensu pier***^%c na forum takich ostrych stekow, tylko jedynie po to, zeby komus przywalic.
Pamietajmy, ze mozemy miec ROZNE opinie, a pomimo tego nie musimy sie zabijac (nawet slownie).
Odnosnie dyskusji, to dodam od siebie, ze JEDYNIE tablice koncowek (idealne) sa ogromna przewaga "liczenia" nad mysleniem! (niemniej nie zapominajmy, ze myslenie ZAWSZE bedzie mialo przewage nad "sztucznym/topornym" liczeniem - zwlaszcza u ludzi. Kto bowiem przy zdrowych zmyslach rozwiaze "na piechote" zadanie dotyczace tego ile wszystkich ziaren bedzie na ostatnim polu szachownicy, jesli na pierwszym jest 1, na 2gim 2, itd, hm? _________________ Szachowy amator. Szachy jako swietna, lecz mocno skomplikowana gra.
Wszystko zalapales tak jak trzeba - jezeli wlaczyles (KRYTYCZNE) myslenie to wszystko jest w porzadku.
Szkoda że Ty nie włączyłeś przedstawiając, jak się domyślam, zadanie obliczenia 2 do potęgi 64 w formie, w jakiej to zrobiłeś Sens mojego postu też zrozumiałeś, delikatnie mówiąc, opacznie, bo nie było moją intencją wywoływanie dyskusji na temat czy człowiek góruje nad komputerem czy odwrotnie.
Koncowka Morozevich _Karpow na pierwszym planie 111 posuniec.
Zobacz:
http://www.russiachess.org/online/ _________________ puzzle,strony,szachy,diagramy
Moje zdanie na ten temat jest dokładnie takie jak kiedyś. Ja wiem, że zapewne wielu z was ogrywa bez problemu najlepsze programy w grze końcowej i wogóle jesteście genialni, ale ja tak nie potrafię. Potrafię walczyć jak równy z równym w grze końcowej z I, k lub nawet z fm, ale nie z programami. Owszem, dobry arcymistrz powinien dać sobie radę w grze końcowej z silnym programem, ale dobry arcymistrz POTRAFI WSPANIALE, DOKŁADNIE ANALIZOWAĆ NIEZBĘDNE WARIANTY, natomiast im słabszy zawodnik, tym jest gorszy w tym elemencie.
Jakby w grze końcowej nie trzeba było liczyć wariantów, to by moi przeciwnicy na turnieju, którzy mieli grubo ponad 2000, nie zużyliby sporej ilości czasu, tylko maksymalnie 2 minuty, bo co tam liczyć jak się ma wiedzę .
Zadanie dla tych, co namiętnie studiują końcówki i mają ranking do 2200:
Ustawcie sobie np. taką pozycję:
B: Ke1, Gc1, Sb1, a2, b2, c2, d2, f2, g2, h2.
C: Ke8, Gf8, Sb8, a7, b7, c7, d7, f7, g7, h7.
Zagrajcie tą pozycję z bardzo mocnym programem, choćby z Chessmasterem9000. Jak uda wam się choćby zremisować, to jesteście moimi idolami.
He he, ostatnio pisałeś o swoich planach... Idę o zakład, że jeśli nie zweryfikujesz swoich poglądów o grze końcowej, to niestety nic z nich nie będzie.
Zadanie dla tych, co namiętnie studiują końcówki i mają ranking do 2200:
Ustawcie sobie np. taką pozycję:
B: Ke1, Gc1, Sb1, a2, b2, c2, d2, f2, g2, h2.
C: Ke8, Gf8, Sb8, a7, b7, c7, d7, f7, g7, h7.
Zagrajcie tą pozycję z bardzo mocnym programem, choćby z Chessmasterem9000. Jak uda wam się choćby zremisować, to jesteście moimi idolami.
Ten post zapewne pół-żartem pisany, ale szalenie mnie zaintrygował. Bo moim z daniem z dydaktycznego punktu widzenia może to być niezłe ćwiczenie! Dlatego spróbuję zrobić ten remis - z CM X. Ile czasu na zawodnika, który kolor i kto zaczyna, lk85? I ile mam prób ? _________________ Należę do grupy trzymającej trolling
Tu się chyba kolega myli, jeśli chodzi o teorię gry końcowej to lk85 nie pozwala sobie na żarty. I nie dziwię się, gdybym grał końcówki na poziomie FM to też bym się z Wami cieciami nie spoufalał
Zresztą życie co raz zaskakuje i obala przestarzałe teorie. Jako pierwszy lepszy weźmy przykład władka parę postów wyżej z Moroziewiczem i Karpowem. Ten ostatni znany jest jako mistrz końcówek, ale po 111 posunięciach nawet on klęknął przed mocą obliczeniową Moroziewicza. Durne dyskusje na bok, praktyka przyznała rację lk85! _________________ pay attention or pay the price
nawet on klęknął przed mocą obliczeniową Moroziewicza. Durne dyskusje na bok, praktyka przyznała rację lk85!
Heh... calkiem mozliwe, ze Moro jest bardzo silny obliczeniowo, ale niemozliwe, aby nie mial POTEZNEJ wiedzy teoretycznej, ktora w POLACZENIU z precyzyjnym liczeniem daje takie efekty! . Tak czy siak dla mnie bez znania teorii koncowek ich sens grania (na wyzszym poziomie i z nieco wieksza komplikacja niz K vs K+p) mija sie nieco z celem. Chociaz sa ludzie, ktorzy sa w stanie "wszystko wyliczac i wymyslac przy desce" - pytanie jak daleko, jak dokladnie i za jaka cene (strata energii). _________________ Szachowy amator. Szachy jako swietna, lecz mocno skomplikowana gra.
Heh... calkiem mozliwe, ze Moro jest bardzo silny obliczeniowo, ale niemozliwe, aby nie mial POTEZNEJ wiedzy teoretycznej, ktora w POLACZENIU z precyzyjnym liczeniem daje takie efekty! .
I to jest mądre zdanie, wiedza MUSI być połączona z precyzyjnym liczeniem inaczej jest psu na budę potrzebna. Najpierw należy nauczyć się grać w szachy, a dopiero potem wkuwać schematy(wyjątkiem są debiuty). Podasz początkującemu szachiście plan gry w końcówce, ale co mu po tym, jak go nie zrealizuje, bo nie jest na tyle silnym szachistą, aby tego dokonać?
Idąc tokiem rozumowania niektórych, to oczytany zawodnik III-II kat. powinien sobie spokojnie radzić w końcówkach z arcymistrzami, bo wiedzę często mają podobną.
acidity Ty masz dużą wiedzę teoretyczną, natomiast masz III o ile się nie mylę i powiedz szczerze, czy poradziłbyś sobie w końcówce z Krystianem? Wydaje mi się, że raczej nie, bo on po prostu gra lepiej, zastawi kilka pułapek taktycznych i Ty zapewne w którąś z nich wpadniesz.
Marcinos to jest tylko przykład końcówki, jak chcesz, to możesz mieć białe i zaczynać . Graj tak długo, aż w końcu Ci się uda i napisz, za którym razem .
wojtzuch chodzi o to, czy dacie sobie radę z silnym programem w jakiejś normalnej końcówce, pozycja którą podałem to tylko przykład.
Ja końcówek nigdy nie ćwiczyłem, a w długich partiach nie gram ich gorzej od zawodników o ogólnie podobnym poziomie gry do mojego czy tam niewiele lepszych/gorszych, a kiedyś jak grałem powiedzmy na III kat. to nie miałem szans w końcówkach z zawodnikami powyżej 2000, bo po prostu byłem słabszym szachistą od nich. Jak wzrasta ogólny poziom gry, to poziom gry końcowej również. W szybkich partiach już jest gorzej, tutaj wiedza bardziej się przydaje, bo żeby wszystko wyliczyć, to muszę mieć czas, w niedoczasie gram kiepsko.
Idąc tokiem rozumowania niektórych, to oczytany zawodnik III-II kat. powinien sobie spokojnie radzić w końcówkach z arcymistrzami, bo wiedzę często mają podobną.
Nie wyobrażam sobie, aby szachista II kat, mógł poradzić sobie w każdej końcówce z arcymistrzem. Jest pomiędzy nimi potężna różnica - szachista II-III kategorii bazuje na znajomości co najwyżej setek pozycji, a arcymistrz te pozycje pewnie liczy w tysiącach. Poza tym, wraz z treningiem końcówek, będzie wzrastała siła gry i poziom podniesie się ponad w/w kategorie. Nie można grać końcówek na poziomie 2200, a w partiach osiągać wyniki poniżej 1600-1800 (przy założeniu, że szachista jest aktywny)
lk85 napisał:
acidity Ty masz dużą wiedzę teoretyczną, natomiast masz III o ile się nie mylę i powiedz szczerze, czy poradziłbyś sobie w końcówce z Krystianem? Wydaje mi się, że raczej nie, bo on po prostu gra lepiej, zastawi kilka pułapek taktycznych i Ty zapewne w którąś z nich wpadniesz.
Tak, zdarza się, że Krystian znajdzie jakąś bombę w pozycji, ale jeśli jej charakter wymaga techniki to nie ma już tak lekko. Jest taki fajny i ciekawy sposób na naukę końcówek. Otóż ustawia się jakąś książkową pozycję nie zaglądając w rozwiązanie, dajemy sobie np. 15-30 minut na analizę i ją rozgrywamy tempem 5 minut+30 sek. do każdego posunięcia. Następnie cofamy na początek, zamieniamy się stronami i gramy jeszcze raz. Jeśli rozbieżności w planach gry były duże, powtarzaliśmy ten cykl aż do momentu, gdy do dodania nic więcej nie mieliśmy. W ten sposób przerabia się mniej, ale lepiej. Nie będę tu przedstawiał statystyk jak kto wypadł w tej konfrontacji, ale chyba jednak musiałem być wymagającym kompanem, bo inaczej nie poczyniłby w tak krótkim czasie tak dużych postępów w końcówkach.
lk85 napisał:
Ja końcówek nigdy nie ćwiczyłem, a w długich partiach nie gram ich gorzej od zawodników o ogólnie podobnym poziomie gry do mojego czy tam niewiele lepszych/gorszych, a kiedyś jak grałem powiedzmy na III kat. to nie miałem szans w końcówkach z zawodnikami powyżej 2000, bo po prostu byłem słabszym szachistą od nich. Jak wzrasta ogólny poziom gry, to poziom gry końcowej również. W szybkich partiach już jest gorzej, tutaj wiedza bardziej się przydaje, bo żeby wszystko wyliczyć, to muszę mieć czas, w niedoczasie gram kiepsko.
Ktoś kiedyś sformułował różne prawa po to, aby inni mogli z nich korzystać. łatwiej się ich nauczyć, niż odkrywać na nowo. Czy wykluczasz, że gdybyś poświęcił trochę czasu na końcówki, to dziś grałbyś lepiej? Może jesteś geniuszem w tej fazie partii i poprzez kontrowersyjne poglądy, odrzuciłeś możliwość poczynienia jeszcze większych postępów?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach