Witamy w Magazyn Szachista
 » Strona Główna // » Baza partii / » FORUM / » Kombinacje / » Nauka Gry / » Zadania / » Prenumerata
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   GrupyGrupy   ProfilProfil   Zaloguj i zobacz wiadomościZaloguj i zobacz wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jak grać ?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    www.szachista.com Strona Główna
-> Gra w szachy
Poprzedni temat :: Następny temat  
Autor Wiadomość
Qrakowy
Pion
Pion


Dołączył: Aug 24, 2003
Posty: 130

PostWysłany: Pią Lis 21, 2003 11:29 am
Temat postu: Jak grać ?
Odpowiedz z cytatem

No właśnie ?

Jak ?

Hmm... Oto napisał jakiś tam profesor :

Szachy to gra dla szybkich - mówi prof. Aleksander Maliszewski


rozm. jb 29-04-2003, ostatnia aktualizacja 29-04-2003 21:47

Mój promotor uznał, że ktoś, kto spędza przy szachach tyle czasu co ja, nie nadaje się na naukowca - o pasji do królewskiej gry opowiada prof. Aleksander Maliszewski, wykładowca Akademii Bydgoskiej
czytaj dalej »


Joanna Bujakiewicz: Co to znaczy mieć refleks szachisty?

Prof. Aleksander Maliszewski: Przypomina mi się taka historia. Kiedyś jechałem pociągiem do Moskwy. W pewnym momencie z półki w przedziale zaczęła spadać butelka z piciem. Ja zerwałem się z miejsca i złapałem ją w locie. Moja współpasażerka powiedziała z uznaniem: "Sportsmien", a ja jej na to z dumą: "Szachmatist". To jest właśnie refleks szachisty. Wiem, że w języku potocznym to określenie oznacza coś całkiem przeciwnego. Tak się mówi o kimś, kto reaguje z opóźnieniem.

Szachista musi podejmować błyskawiczne decyzje. Podczas gry trzeba wykonać niezwykle intensywną pracę umysłową. Średnio na jeden ruch ma się trzy minuty. Obrazy szachownicy skaczą wtedy po pamięci, trzeba błyskawicznie analizować sytuacje i starać się przewidzieć reakcję przeciwnika.

Kogo pan wolał Karpowa czy Kasparowa?

- Raczej Karpowa.

Karpow był pupilkiem władzy sowieckiej.

- A Kasparow to nie? W swoim czasie propaganda komunistyczna obu wykorzystywała do swoich celów. Ja wolałem Karpowa, bo był lepszy i bardziej mi się podobał jego styl gry. Spokojny, pozycyjny, stabilny. Ja mam ścisły umysł i to mi odpowiadało. Natomiast gra Kasparowa wydawała mi się zawsze chaotyczna, a jego pozycje trudne do oceny.

Ale czy to byli wielcy indywidualiści? Za jednym i za drugim stał cały sztab doradców, którzy przygotowali ich do rozgrywek. Wszystko było na pokaz.

A dziś zamiast sztabu doradców mamy komputery.

- I właśnie przez komputer szachy straciły ludzki wymiar. Jeszcze 20 lat temu sukces szachisty w dwóch trzecich składał się z talentu, w jednej trzeciej z pracy. Teraz talent owszem, jest ważny, ale reszta zależy już od szczęścia. Mając do dyspozycji szachowe programy komputerowe ludzie uczą się na pamięć ruchów. A jak wymyślą coś nowego, to dają do przeanalizowania komputerowi. Nie ma w tym w dawnej poezji.

Nigdy nie gra pan z komputerem?

- No, czasem gram. Mając go za przeciwnika można sobie poprawić humor wybierając program dla średnio zaawansowanych i łatwo wygrać. Poza tym nie obraża się, nie przewraca z irytacją szachownicy. Ale z komputerem jest nudno, bo on wcale nie jest taki mądry. Wpada w te same pułapki, gdyż w przeciwieństwie do człowieka, nie uczy się na własnych błędach.

Próbuje pan wygrywać za wszelką cenę?

- Jako licealista brałem udział w międzyszkolnym turnieju o Małego Skoczka. Właściwie wygrałem, ale sędzia zarządził dogrywkę. Moim przeciwnikiem był mój najlepszy przyjaciel. On tę partię wygrał. Ale nie czuł się jak zwycięzca. Sami umówiliśmy się, że rozegramy między sobą honorowy mecz do sześciu zwycięstw i wtedy okaże się, do kogo powędruje Mały Skoczek. Nigdy tego meczu nie rozegraliśmy do końca. Ja w krótkim czasie zrobiłem wielkie postępy i byłem obiektywnie znacznie lepszy od mojego rywala. Obaj to wiedzieliśmy i obaj postanowiliśmy zawiesić tę grę. Nie mam Małego Skoczka, a z moim przeciwnikiem w szachach do dziś się przyjaźnię.

A pierwsze zawody?

- Pamiętam bardzo dobrze. Był 1979 r. Zima stulecia. Zawody miały się odbyć we wsi Rojewo koło Inowrocławia. Takie rozgrywki między wsiami. Chodziłem wówczas do liceum w Toruniu. Z Torunia do Inowrocławia przyjechałem pociągiem. W Inowrocławiu okazało się, że wszystko stoi i niczym dalej nie pojadę. Postanowiłem, że 10 km do Rojewa przejdę na piechotę. Przeszedłem ze dwa kilometry i znalazłem się w zaspach kilkumetrowej wysokości. Brnąłem w śniegu kilka godzin nie wiedząc nawet, czy dobrze idę. Gdy wreszcie dotarłem na miejsce ryzykując życiem, okazało się, że turniej został odwołany. Moje pierwsze zawody to te, które się nie odbyły.

Kiedy rozegrał pan swoją pierwszą partię szachów?

- Ojciec nauczył mnie grać, jak miałem siedem lat. Zasiadaliśmy razem przy stole i rozgrywaliśmy partyjkę. Zawsze zaczynaliśmy tak samo. Prawdziwa gra zaczynała się dopiero po kilkunastu posunięciach. Wtedy spieraliśmy się, czyj ruch był dobry i do końca udowadnialiśmy sobie, kto miał rację. Nigdy jednak nie kłóciliśmy się przy szachach jak Karpow z Kasparowem. To była czysta rozrywka.

Jak miałem 10 lat, kupiłem sobie pierwszą książkę o szachach pt. "Przy szachownicy". Dostałem ją okazyjnie za jakiś grosze w likwidowanej bibliotece. Do dziś bardzo ją lubię, choć od tamtego czasu zgromadziłem sporą bibliotekę specjalistyczną, głównie z literaturą po niemiecku i po rosyjsku.


A pierwszy sukces?

- Naprawdę dobrze zaczęło mi iść w szachach pod koniec liceum. W 1980 roku zająłem siódme miejsce w Mistrzostwach Polski Juniorów Młodszych. Nieźle było też w latach 82-84. W tym okresie drużyna, w której grałem, zdobyła dwa razy złote medale. W turniejach międzynarodowych zajęliśmy raz drugie i raz trzecie miejsce.

Przez ostatnie dwa lata matematycznych studiów na UMK jedną trzecią roku spędzałem na turniejach. I z tego powodu nie dostałem posady asystenta na macierzystej uczelni. Mój promotor uznał, że ktoś taki, kto ciągle gra w szachy, nie nadaje się do pracy naukowej. Pewno się bał, że nie będę się rozwijał, że nie zrobię doktoratu.

Mylił się. Doktorat w wieku 26 lat, habilitacja w wieku 32 lat i stanowisko profesora nadzwyczajnego w wieku 33 lat - takiego biogramu niejeden nauczyciel akademicki mógłby panu pozazdrościć.

- Po prostu przestałem grać w szachy zawodniczo. Musiałem wybrać.



Prof. nadzwyczajny Aleksander Maliszewski skończył matematykę na UMK w Toruniu. Kieruje zakładem topologii w instytucie matematyki Akademii Bydgoskiej. Ma 39 lat.


KONIEC - Mam nadzieję że nie zanudziliście się na śmierć

Za usterki i błędy ortograficzne najmocniej przepraszam

A oto inny przykład :

Strategie antykomputerowe
Paweł Kerntopf 09-02-2003, ostatnia aktualizacja 09-02-2003 18:20

Oto trzy najbardziej popularne. Wszystkie wykorzystują słabe strony obecnych programów szachowych. Ich znajomość może się przydać każdemu, kto stanie "oko w oko" z maszyną.


UNIKAJ TAKTYCZNYCH KOMPLIKACJI

Dąż do gry pozycyjnej. Pamiętajmy, że najsilniejszą bronią programów jest szybkość i precyzja obliczeń powstających wariantów. Dlatego bardzo ważne jest niedopuszczenie do taktycznych komplikacji, w których programy mogą wykorzystać swe atuty. Ponadto, w grze pozycyjnej intuicja jest ważniejsza niż precyzja obliczeń. Jedną z możliwości realizacji tej strategii jest doprowadzenie do zamkniętej pozycji (z blokującymi się wzajemnie pionkami), w której programy - na razie słabe w grze manewrowej - często wykonują bezcelowe posunięcia.


SCHODŹ Z UTARTYCH ŚCIEŻEK

W rywalizacji z maszynami wybiera się takie warianty debiutowe, których próżno szukać w bazach otwarć szachowych. Chodzi o to, aby zneutralizować ich ogromne bazy danych o debiutach, zapisane w pamięci komputerowej.

SZYBKO PRZECHODŹ DO KOŃCÓWKI

Właściwe rozgrywanie niektórych końcówek wymaga od graczy znajomości wielu subtelnych manewrów. Do tej pory nie udało się wtłoczyć całej rozległej wiedzy o końcówkach do pamięci komputerów. Dlatego trzecia strategia polega na jak najszybszej wymianie większości figur i przejściu do końcówki. Dobrze jest też ograniczyć się do debiutów, które są nam dobrze znane i które często graliśmy w partiach. W szczególności polecane są debiuty prowadzące do końcówek, których rozgrywanie jest niezwykle trudne, a więc tylko ten, kto poznał tajniki tych końcówek, ma szansę nie przegrać.

Ktoś kiedyś mnie spytał ...
Co to właściwie jest roszada ?

A oto na to odpowiedź :

Roszada, posunięcie szachowe wykonywane jednocześnie wieżą i królem. Król przesuwa się o dwa pola w lewo lub prawo, a odpowiednią wieżę przenosi się nad królem i stawia obok. Istnieje roszada krótka (na skrzydle królewskim) i roszada długa (na skrzydle hetmańskim). Roszadę każdy z zawodników może wykonać w partii tylko raz.

Kto wie coś o PSYCHICE ?
Ja wiem tylko to że mój brat jest psychicznie chory

No i może to :

"Chociaż często podkreśla się duże znaczenie psychologii w szachach, to można odnieść takie wrażenie, że jest to dziedzina, w której dotychczas więcej się u nas mówiło, niż czyniło w sposób świadomy i systemowy. Zresztą, jest i odwrotnie - w dalszym ciągu wiele jest jeszcze nie wykorzystanych możliwości badań w szachach, które mogłyby być spożytkowane w psychologii (Przewoźnik, 1984). Tymczasem połączenie psychologii i szachów jest ważne w praktyce każdego szachisty. Podkreślają to największe autorytety; wystarczy wspomnieć Kasparowa i Karpowa..."

Technika Gry :

Na łamach tego artykułu chciałbym przynajmniej częściowo odpowiedzieć na pytanie, które chyba najczęściej pojawiało się w mailach, jakie otrzymałem w ciągu sprawowania pieczy nad tą witryną. Frapuje ono chyba każdego szachistę. Mianowicie: JAK LEPIEJ GRAĆ? Nie można na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie, ale spróbuję zwrócić uwagę na element, który jest nieodzownym przyjacielem każdego silnego szachisty. Po nagłówku można domyśleć się, że mowa będzie o technice gry.

Na początek spróbuję zdefiniować to pojęcie, które niektórym z was może nie mówić niczego konkretnego. TECHNIKA GRY to umiejętność szybkiego znalezienia prawidłowego planu gry, nierzadko poparta wiedzą teoretyczną i ograniem praktycznym. Chciałbym zatrzymać się przy takim zagadnieniu jak technika rozgrywania końcówek. Tych, którzy myślą, że jest to kolejny wykład o sposobie traktowania zakończeń to muszę ich zasmucić - w niniejszym artykule postaram się tylko i wyłącznie nakreślić problem prawidłowej pracy nad szachami, która powinna owocować lepszymi wynikami w turniejach.

Ogólnie wiadomo, że mistrzowie Królewskiej Gry byli wirtuozami rozgrywania końcówek. Już Capablanca stwierdził, że naukę gry w szachy powinno zaczynać się od nauki tego etapu partii. Jakże współczesny obraz szkolenia odbiega od tego schematu!? Juniorom brakuje wyszkolenia technicznego, co przekłada się na grę w wieku seniorskim. Przykładem tego może być mecz rozegrany w 2003 roku pomiędzy byłym mistrzem świata, Rosjaninem Anatolem Karpowem, a mistrzem Europy Bartłomiejem Macieją. Nokaut jakiego byliśmy świadkami pokazał nam gdzie jest nasze miejsce w szeregu. Polski arcymistrz przegrał wysoko 6-2. Obraz gry w większości partii był podobny: Polak dobrze wychodził z debiutu, świetnie atakował w grze środkowej i ... przegrywał końcówkę. Karpow doskonale się bronił, a gdy czas na zegarze zmuszał zawodników do szybkiego wykonywania posunięć okazywał się o klasę lepszy od Macieji. Podobnych przykładów można by wymieniać w nieskończoność. Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że młodzi zawodnicy, zamiast kształcić swój szachowy kunszt zmuszani są do wkuwania na pamięć wariantów debiutowych. Pozwala to tylko na odnoszenie sukcesów w zawodach niskiego szczebla, gdzie większość zawodników prezentuje poziom V-II kategorii.


I znowu o komputerach szachowych :

Obecnie dosyć często organizowane są mecze pomiędzy komputerami, a arcymistrzami ze światowej czołówki. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie wyniki, jakie uzyskują przedstawiciele homo sapiens. Jeżeli mnie pamięć nie myli to nie przypominam sobie, aby szachista z obecnej czołówki światowej jakikolwiek mecz wygrał!

Cofając się trochę w czasie zauważmy, że od paru stuleci człowiek pragnął posiadać maszynę, która potrafiłaby grać w szachy z siłą, jakiej nie prezentowałby żaden żywy szachista.

Pierwsza wzmianka o cudownym urządzeniu do gry w szachy pochodzi z 1769 roku, kiedy to Wolfgang von Kempelen skonstruował swój automat, znany później pod nazwą "Automat Kempelena". Urządzenie składało się z obszernej skrzyni, na której znajdowała się przymocowana do blatu szachownica, i postaci Turka, siedzącego za nią i wykonującego posunięcia. Wszyscy, którzy stykali się z maszyną byli przerażeni jej siłą gry. Wielokrotnie próbowano udowodnić jej autorowi oszustwo - bez powodzenia. Na życzenie widzów Kempelen otwierał wszystkie drzwiczki skrzyni, rozbierał manekina z ubrania, ukazywał jego wnętrze itp. Nie było także możliwość, aby ktoś mógł wejść do jego wnętrza przy pomocy zapadni ukrytej w podłodze. Automat stał na kółkach! Pokaz gry odbywał się z reguły w gabinecie konstruktora. Widzowie stali za balustradą (której zadaniem biło pilnowanie, aby nie dotykali szachownicy), Kempelen podchodził do wynalazku, nakręcał tryby i rozpoczynała się gra. Automat wykonywał posunięcia lewą ręką, a o wszystkich szachach informował skinieniem głowy. Legenda rosła w oczach.

Po śmierci Kempelena w 1804 roku automat przechodził z rąk do rąk, a opinia publiczna nadal nie mogła odkryć jego tajemnicy. Trwało to do 1820 roku.

Jak nietrudno się domyśleć w skrzyni ukryty był silny szachista. Poruszanie się we wnętrzu wymagało od niego niezwykłej zręczności. Podczas otwierania drzwiczek automatu widzowie nie mogli dostrzec nic więcej niż setki różnych trybów, zegarów itp. Sterowanie ręką nie stanowiło dużego problemu, a cała sztuczka polegała na widzeniu szachownicy "od tyłu". Umożliwiały to magnesy przymocowane na nitkach pod szachownicą. Kiedy szachista podnosił figurę magnes opadał, a kiedy stawiał ją z powrotem na szachownicy inny unosił się i "przyklejał" do deski.


Jak już wspomniałem tajemnica została odkryta w 1820 roku, kiedy to nowy właściciel automatu Malzl postawił na silnego, ale chorego na alkoholizm szachistę. Na skutki takiej decyzji nie trzeba było długo czekać... Ostatecznie Automat Kempelena spłonął w pożarze jednego z muzeów w 1840 roku.

Nastała era wielkich przewrotów w nauce. Wielu naukowców konstruowało elektroniczne urządzenia mogące rozegrać samodzielnie partię szachów. Nie mogły one jednak stawić czoła nawet najsłabszym szachistom. Ich moc obliczeniowa była zbyt mała. Często organizowano turnieje i mecze pomiędzy komputerami, aby sprawdzić ich siłę. Warto w tym miejscu podkreślić, że mistrz świata Michał Botwinnik po zakończeniu kariery poświęcił się całkowicie pracy nad wymyśleniem algorytmu pozwalającego maszyną grać z siłą dobrego szachisty. Bez powodzenia.

Z każdym rokiem powstawały nowe programy, unowocześniano stare, co przyczyniło się do podniesienia ich siły gry. Mogły one sprawiać problemy nawet bardzo silnym zawodnikom.

Przełom nastąpił w 1997 roku, kiedy to "machina wojenna" o nazwie Deep Blue wygrała różnicą jednego punktu z Garrym Kasparowem. Dziecko koncernu IBM nie dało większych szans mistrzowi świata. Świadczyć o tym może dwunasta partia, w której to Kasparow był zmuszony podpisać kapitulację w 19 posunięciu! Nastąpił haniebny przełom w rozgrywkach Komputer - Człowiek. Od tego czasu ludziom coraz ciężej było konkurować z maszyną. Wielki rewanż Kasparowa z komputerem Deep Blue Junior nastąpił w 2003 roku. Mecz zakończył się remisem.

Czy zatem jesteśmy skazani na wieczne przegrywanie. Myślę, że nie! Chociaż zdolności maszyny przewyższają nasze zdolności obliczeniowe kilkakrotnie (ok. milion razy:-)), to jednak arcymistrzowie potrafią większość posunięć wykonać z chirurgiczną precyzją opierając się na ogólnych przemyśleniach i intuicji. Deep Blue liczył wszystkie, nawet najmniej prawdopodobne kontynuacje, w przeciwieństwie do Kasparowa, którego gra opierała się na logice. Dlaczego więc przegrał? Problem może tkwić w psychice człowieka, który odczuwa emocje. Każdy z nas chce wygrać i gdy to nastąpi czujemy zachwyt, który motywuje nas do dalszej gry, gdy jednak odniesiemy porażkę to efekt jest przeciwny. Spada nasza kondycja psychiczna, czujemy zmęczenie, a wtedy łatwo o błąd. Przykładem może być inny pojedynek - Władymira Kramnika z komputerem Deep Fritz, który odbył się pod koniec 2002 roku. Po pierwszych trzech partiach Rosjanin prowadził dwoma punktami i wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerowały, że to właśnie on odniesie zwycięstwo. Kolejne trzy partie zakończyły się remisami, ale widać było, że arcymistrz traci siły. W siódmej - przedostatniej partii meczu Kramnik poddał partię mając jeszcze szansę na ratunek. Świadomość o tym odbiła się na nim w ostatniej partii, którą gładko przegrał! Mecz zakończył się remisem 4 - 4. Szczęście było bardzo blisko.


Znowu zmiana tematu ale na lepszy

Temat jest taki :

JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ NA KONKRETNEGO PRZECIWNIKA?

Pytanie w nagłówku brzmi trochę laicko, ale wychodzę z założenia, że osoby zainteresowane tym artykułem pragną choć trochę o tym poczytać. Chcę nakierować szachistów zabłąkanych w gąszczu informacji na właściwą drogę, która pozwoli poznać repertuar debiutowy przeciwnika i w należyty sposób się na niego przygotować. Możemy oczywiście improwizować i w ciemno przychodzić na partię, mająć nadzieję, że osoba siedząca naprzeciw nas niczym mnie nie zaskoczy. Można się jednak mocno ździwić.

Przykładem może być gra naszych polskich juniorów. Niektórzy z nich unikają pryncypialnej walki i próbują w najróżniejszy sposób sprawić, aby przeciwnik nie znał zastosowanego wariantu, lub otwarcia. Często sami go dobrze nie znają! Taka polityka jest na dłuższą metę zgubna. Pozwala odnosić zwycięstwa w pojedyńczych partiach, ale patrząc z perspektywy całego turnieju nie przynosi ona dobrych rezultatów.

Jak więc nie dać się zaskoczyć?
Pierwszym i zarazem najtrudniejszym sposobem jest takie dobranie repertuaru debiutowego, i takie jego opracowanie, aby nie pozwolić przeciwnikowi na zastosowanie nieznanych nam otwarć. Czy jednak jest to w ogóle możliwe? Pewnie nie. Jeżeli ktoś ma zdrowie i chęci to może próbować!

Drugim sposobem poznania repertuaru przeciwnika jest zdobycie zapisów jego partii. Nie chodzi mi tu oczywiście o siłowe wydarcie blankietu z jego ręki po rozegranej partii . Z pomocą przychodzą nam wielorakie bazy partii szachowych. Są one dosyć (albo nawet bardzo) drogie. Wersje demonstracyjne można jednak ściągnąć z internetu. Ich ograniczenia nie powinny przysparzać nam większego kłopotu. Pod artykułem znajdują się odnośniki do witryn dwóch najpopularniejszych baz szachowych. Ale sama baza nie wystarczy... Należy posiadać duży zbiór partii zapisany w formacie PGN, lub podobnym, z którego wydobędziemy potrzebne nam materiały. Zbiorów można poszukać w internecie, ale nie pamiętam, aby któraś z nich przydała mi się do czegoś. Oczywiście to tylko moje fatum. Jeżeli ktoś szuka partii Kasparowa, Kramnika, Ananda, lub kogoś podobnego to nie powinien mieć problemu ze znalezieniem . Co jednak gdy chcę w ten sposób przygotować się na Jana Kowalskiego z Małychwiosek? Na początek muszę zastanowić się czy w ogóle mam szansę na znalezienie zapisów jego partii. Może nigdy nie brał udziału w poważnych turniejach... Dla leniwych poszukiwaczy twórcy Fritz'a i ChessBase'a przygotowali serwis internetowy, w którym za darmo można korzystać z ich zasobów. Wystarcz podać imię i nazwisko delikwenta, aby za chwilę ujrzeć rozegrane przez niego partie.


W czasie trwania turnieju często po każdej rundzie wydawane są biuletyny z wydrukowanymi partiami. Dotyczy to oczywiście poważniejszych imprez, ale i w takich zdarza się nam uczestniczyć. Mogą w nich jednak wystąpić ograniczenia co do ilości partii . Nic nie stoi jednak na przeszkodzie aby poprosić zawodnika, z którym nasz przeciwnik grał we wcześniejszych rundach, aby udostępnił nam zapis swojej partii. Na 99% powinien się zgodzić.

Można szukać partii w przeróżnych periodykach szachowych, co jednak wydaje się jednak bardzo czasochłonne, a do tego musimy posiadać wiele numerów archiwalnych danego pisma. Jeżeli jednak znajdziemy partię i do tego z komentarzami, może się ona okazać niezastąpiona.

Gdy już posiadamy dostateczną ilość partii należy je posegregować według przydatności do dalszej analizy (jeżeli gramy kolorem białym i rozpoczynamy partię pionkiem hetmańskim to należy odrzucić partie, które nasz przeciwnik rozgrywał kolorem białym, i te które rozpoczynały się od posunięcia innego niż 1.d4, ewentualnie 1.Sf3 i 1.c4, gdyż i te posunięcia prowadzą do debiutów zamkniętych). Warto wspomnieć, że wcześniej wspomniane programy do obsługi baz partii mogą to zrobić za nas i jeszcze wyświetlą statystyki przeciwnika w danym otwarciu.


Gdy już będziemy pewni co do repertuaru jaki stosuje przciwnik staramy się przeanalizować możliwie najwięcej partii jakie rozegrał w ostatnim czasie. Najprawdopodobniej będzie grał bardzo podobnie. Szczególną uwagę zwracmy na partie, które wygrał, gdyż te z reguły analizuje się mniej dokładnie, niż te w które przegraliśmy. W analizie bardzo pomocne są programy grające, które wyśminicie nadają się do analizy ostrych pozycji. Jeżeli nie odnajdujemy w partiach błędów taktycznych, które mogły by już w debiucie zapewnić nam przewagę możemy przygotować na przeciwnika nowinkę, lub wariant którego nie zna. Dostosowujemu tym samym nasz repertuar do jego systemów. Jeżeli zauważymy, że przeciwnik stosuje w odpowiedzi na gambit hetmański kontrgambit Alabina, powinniśmy zapoznać się z partiami, na podstawie których to otwarcie zostało obalone i znikło z sal turniejowych. W łatwy sposób przyniesie nam taka praca korzyści. Wariantów możemy szukać w rozmaitych podręcznikach debiutowych, zbiornikach partii, informatorach, lub w bazach szachowych. Można także korzystać z książek debiutowych programów grających! To ułatwia i przyśpiesza pracę. Warianty komputera kończą się jednak szybko i powinny być poparte pełnym zapisem partii.

Po skończonej pracy wystarczy już tylko zatrudnić szare komórki w mózgu do zapamiętania poszczególnych wariantów. Cała praca powinna przynieść oczekiwane efekty, a jeżeli nawet nie uda się nam zaskoczyć przeciwnika, to w przyszłości nabyta wiedza powinna się przydać. Na koniec prezentuję linki do witryn, z których powinniście ściągnąć darmowe programy do obsługi baz partii:

www.chessbase.com
www.chessassistant.com
_________________
ChessMaster
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
   
jania
Hetman
Hetman


Dołączył: Oct 04, 2003
Posty: 893
Skąd: PSZCZYNA!!!

PostWysłany: Czw Sty 01, 2004 12:12 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

ZAMIAST PRZEPISYWAĆ TO MOGŁEŚ WYRAZIĆ WŁASNĄ OPINIE JAK GRAĆ WTEDY TEN TEMAT STAL BY SIĘ BARDZO INTERESUJĄCY !!
A TO CO TY NAPISAŁEŚ I TAK NIKT NIE CZYTA Evil or Very Mad
_________________
"Czego nie wiem, tego się lękam; czego się lękam, tego nienawidzę; czego nienawidzę, to chcę zniszczyć."
(Jonathan Caroll)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
   
wjhp
Nowy


Dołączył: Apr 26, 2004
Posty: 6

PostWysłany: Wto Maj 18, 2004 9:15 am
Temat postu: Zaraz nikt:)...
Odpowiedz z cytatem

E, no bez przesady, zaraz nikt Smile - ja przeczytałem, ale znowu nie ma odnośników skąd te cytaty. No, chyba że to sam Qrakowy napisał... No i właściwie to to trochę za długie. Tekstu tak na cztery tematy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
lk85
Hetman
Hetman


Dołączył: Mar 22, 2004
Posty: 1909

PostWysłany: Wto Maj 18, 2004 9:35 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Może też to sobie kiedyś przeczytam jak mi się będzie chciało Razz .
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
tpp
Hetman
Hetman


Dołączył: Jan 17, 2002
Posty: 3106
Skąd: Polska

PostWysłany: Sro Maj 19, 2004 3:47 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Ja przeczytałem i Qrakowego chwalę. Ładny artykulik. Ciekawe refleksje. ...
_________________
Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
   
jania
Hetman
Hetman


Dołączył: Oct 04, 2003
Posty: 893
Skąd: PSZCZYNA!!!

PostWysłany: Sro Maj 19, 2004 9:20 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Kilka razy wysyłałem e-maila do Qrakowa ale nie odpowiadał Crying or Very sad Crying or Very sad
_________________
"Czego nie wiem, tego się lękam; czego się lękam, tego nienawidzę; czego nienawidzę, to chcę zniszczyć."
(Jonathan Caroll)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
   
lk85
Hetman
Hetman


Dołączył: Mar 22, 2004
Posty: 1909

PostWysłany: Czw Maj 20, 2004 1:07 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Po tym jak żeście go traktowali to się nie dziwię Razz .
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
jania
Hetman
Hetman


Dołączył: Oct 04, 2003
Posty: 893
Skąd: PSZCZYNA!!!

PostWysłany: Czw Maj 20, 2004 1:22 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Właśnie oto chodziło Very Happy On pisze głupoty a my obgadujemy Razz
_________________
"Czego nie wiem, tego się lękam; czego się lękam, tego nienawidzę; czego nienawidzę, to chcę zniszczyć."
(Jonathan Caroll)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
   
tpp
Hetman
Hetman


Dołączył: Jan 17, 2002
Posty: 3106
Skąd: Polska

PostWysłany: Czw Maj 20, 2004 3:05 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Raczej pisał głupoty, a że człowiek się starzeje i mądrzeje to teraz się go przyjemnie czyta.

Ciebie też jak zwolniłeś pisanie Very Happy
_________________
Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
   
jania
Hetman
Hetman


Dołączył: Oct 04, 2003
Posty: 893
Skąd: PSZCZYNA!!!

PostWysłany: Czw Maj 20, 2004 3:33 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Gdyby nie Qrakowy to niektóre tematy by nie rozwinęły się Exclamation
_________________
"Czego nie wiem, tego się lękam; czego się lękam, tego nienawidzę; czego nienawidzę, to chcę zniszczyć."
(Jonathan Caroll)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
   
Killerr
Nowy
Nowy


Dołączył: May 18, 2004
Posty: 23

PostWysłany: Czw Maj 27, 2004 1:11 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Ludzie czytaliście wogole ten artykul
Porusz bardzo wiele waznych spraw dla nas szachistów
Mnie szczególnie zainteresowała sprawa psychologii w szachach
bo z tym mam najwiecej problemow!
Brawo dla autora!!!!!!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
jania
Hetman
Hetman


Dołączył: Oct 04, 2003
Posty: 893
Skąd: PSZCZYNA!!!

PostWysłany: Czw Maj 27, 2004 7:04 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Killerr napisał:
Ludzie czytaliście wogole ten artykul
Porusz bardzo wiele waznych spraw dla nas szachistów
Mnie szczególnie zainteresowała sprawa psychologii w szachach
bo z tym mam najwiecej problemow!
Brawo dla autora!!!!!!!!


Artykół jest dobry tylko chodzi oto że autor Qrakowy który udostępnił ten artykół nie miał prawie pojęcia oczym jest Sad

_________________
"Czego nie wiem, tego się lękam; czego się lękam, tego nienawidzę; czego nienawidzę, to chcę zniszczyć."
(Jonathan Caroll)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Wszystkie czasy w strefie
www.szachista.com Strona Główna
-> Gra w szachy
Strona 1 z 1

 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Przyjaciele: • Reklama, WSR • Strony internetowe, druk, dtp • PZSZach, Szachy