Czy ktoś wie co się stało z zxczxc? Pewnie tłucze już ludzików 2700+ w Chessmasterze i nie chce się tym pochwalić skubaniec jeden!
Ten jego temat ma dużo większą wartość niż wywody Michała95 na temat Deatha, czy poglądy lk o końcówkach.
W zasadzie stwierdzenie, że coś ma większą wartość od "racji" naszych forumowych "specjalistów od sodówki uderzającej do łba" to nienajlepsza rekomendacja, bowiem WSZYSTKO JEST LEPSZE OD ICH ARGUMENTACJI
Dołączył: Aug 12, 2006 Posty: 310 Skąd: Starogard Gd.
Wysłany: Czw Maj 22, 2008 7:09 pm Temat postu:
ZXCZXC został wyrugowan z tego forum, albo sam się wyrugował... _________________ Pewność, że Bóg istnieje, pewność, która nadaje sens życiu, jest znacznie bardziej pociągająca niż możność czynienia zła bezkarnie.
Hej ja niedawno miałem pierwszą wygraną partię z kompem Arsan 10.0 i wbrew pozorom była ciekawa i z polotem a nie sucha i wyrachowana jak na kompa przystało. Co prawda po analizie w Cessmaster wyszło kilka błędów z jego strony - nie wiem jakim cudem
Ja to dziś w ogóle nie przywiązuję większej uwagi do gry z komputerem, ale za to z 5 lat temu bardzo lubiłem grywać takie właśnie partyjki z chessmasterem i fikcyjnymi zawodnikami. Mam nawet wydrukowane zapisy co ciekawszych. To jedna refleksja ogólna mi się nasuwa - że kiedyś jakoś potrafiłem grać z większym polotem, może nie do końca poprawnie, ale zawsze miałem jakieś pomysły na grę. A dziś - czy to będzie walka z komputerem czy z człowiekiem, to gram jakby coraz bardziej pasywnie, zachowawczo. Nie idzie mi gra w "otwarte karty" po 1. e4, a "kopyciarskie" debiuty zamknięte po 1. d4, a zwłaszcza gambit hetmański zwykle sprowadzam do końcówki, bo niczego wymyślić twórczego nie potrafię. Jakiś taki etap kryzysowy, albo też zahamowanie rozwoju szachowego notuję, gdy przeglądam swoje partie z tego lub zeszłego roku ☺
W ogóle kiedyś jakiś mistrzu na kurniku mi dał cenną radę, że szachista mojego poziomu (czyli III-II kat.) nie powinien grywać 1. d4, bo to hamuje rozwój szachisty, że 1. e4 to podstawa. Chyba miał rację, zważywszy, że najczęściej grywane przeze mnie debiuty to gambit hetmański, wariant Samischa w królewsko-indyjskiej ( 1. d4 Sf6 2. c4 g6 3. Sc3 Gg7 4. e4 d6 5. f3 itd.), czarnymi obrona Caro-Kann lub obrona białoruska ( 1. d4 d6 2. c4 e5). W drugiej kolejności mam opanowany gambit budapeszteński (o ile przeciwnik zagra czarnymi) i obrona hiszpańska. Resztę debiutów praktycznie nie grywam, więc to trochę mało jak na 10-letni staż gry
A kombinacje regularnie rozwiązuję, widzę z reguły wszystkie te motywy taktyczne, ale jakoś we własnych partiach ich nie uświadczam
W ogóle kiedyś jakiś mistrzu na kurniku mi dał cenną radę, że szachista mojego poziomu (czyli III-II kat.) nie powinien grywać 1. d4, bo to hamuje rozwój szachisty, że 1. e4 to podstawa. Chyba miał rację, zważywszy, że najczęściej grywane przeze mnie debiuty to gambit hetmański, wariant Samischa w królewsko-indyjskiej ( 1. d4 Sf6 2. c4 g6 3. Sc3 Gg7 4. e4 d6 5. f3 itd.), czarnymi obrona Caro-Kann lub obrona białoruska ( 1. d4 d6 2. c4 e5). W drugiej kolejności mam opanowany gambit budapeszteński (o ile przeciwnik zagra czarnymi) i obrona hiszpańska. Resztę debiutów praktycznie nie grywam, więc to trochę mało jak na 10-letni staż gry
A kombinacje regularnie rozwiązuję, widzę z reguły wszystkie te motywy taktyczne, ale jakoś we własnych partiach ich nie uświadczam
Hmm, jesteś słaby pozycyjnie, stąd brak kombinacji we własnych partiach.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach