Witamy w Magazyn Szachista
 » Strona Główna // » Baza partii / » FORUM / » Kombinacje / » Nauka Gry / » Zadania / » Prenumerata
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   GrupyGrupy   ProfilProfil   Zaloguj i zobacz wiadomościZaloguj i zobacz wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jak to się zaczęło?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    www.szachista.com Strona Główna
-> Forum ogólne
Poprzedni temat :: Następny temat  
Autor Wiadomość
Flying_Butter
Nowy
Nowy


Dołączył: Feb 11, 2008
Posty: 99

PostWysłany: Wto Lut 19, 2008 10:26 pm
Temat postu: Jak to się zaczęło?
Odpowiedz z cytatem

Jak zaczęła się wasza przygoda z szachami? Nagle was olśniło, ze chcecie być mistrzami świata w szachach, czy np. ktoś was zmuszał do gry w dzieciństwie? Smile Wielu wybitnych szachistów kiedyś jakby zupełnie przypadkiem trafiało na arenę. Np. Fischer poznał zasady gry w szachy w wieku sześciu lat, czytając instrukcję dołączoną do kompletu szachów. A jak było z wami?


Pytam, bo to takie ciekawe Smile Jeśli gdzieś już jest podobny temat, to proszę o kasację tego Cool
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
wladek
Hetman
Hetman


Dołączył: Nov 13, 2006
Posty: 801
Skąd: chicago

PostWysłany: Sro Lut 20, 2008 5:39 am
Temat postu: Re: Jak to się zaczęło?
Odpowiedz z cytatem

Flying_BUtter napisał:
Jak zaczęła się wasza przygoda z szachami? Nagle was olśniło, ze chcecie być mistrzami świata w szachach, czy np. ktoś was zmuszał do gry w dzieciństwie? Smile Wielu wybitnych szachistów kiedyś jakby zupełnie przypadkiem trafiało na arenę. Np. Fischer poznał zasady gry w szachy w wieku sześciu lat, czytając instrukcję dołączoną do kompletu szachów. A jak było z wami?


Pytam, bo to takie ciekawe Smile Jeśli gdzieś już jest podobny temat, to proszę o kasację tego Cool


Szachy widzialem pierwszy raz we wiezieniu , a bylo to w Krakowie.
Krakow -Piaski ,nie wiem czy dzis taka dzielnica istnieje.....
To byl rok 1961 13 listopad. Date pamietam bo zapowiadali w TV snieg a ja bardzo czekalem zimy.( Sniegu jeszcze nie bylo w nastepnych dniach)
Oczywiscie w szachy jeszcze dlugo nie gralem ,dopiero w1963 roku slyszalem od wychowawcy (w nastepnych latach Pan Drukala byl wykladowca na uczelni w Krakowie) ze jakis mecz sie toczy o mistrzostwo swiata.
Ta date ,kojarze z poczatkiem szachow u mnie....

_________________
puzzle,strony,szachy,diagramy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
   
petrosjan
Hetman
Hetman


Dołączył: Nov 22, 2004
Posty: 693
Skąd: Wałcz

PostWysłany: Czw Lut 21, 2008 9:03 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Mi grę w szachy pokazał wujek... Ten sam który mnie uczył godzin na zegarku Smile. Kolejny, który ponoć miał II korespondencyjnie pokazał książki i tak to się zaczęło... Wtedy jeszcze nie miałem książkowstrętu... Smile.
_________________
Jestem kompiarzem... Dlaczego ? Bo na kurę nie wchodzę z playstation, tylko kompa... <brecht ze wszystkich wyzywających od kompiarzy>.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
spec od debiutów
Nowy
Nowy


Dołączył: Dec 15, 2007
Posty: 25
Skąd: Gdynia

PostWysłany: Pią Lut 22, 2008 1:22 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

w pierwszej klasie podstawówkki spodobały mi sie szachy i cała moja klasa na nie chodziła i zostalem tylko ja miałem wyniki i gram do dzisiaj Surprised
_________________
zagraj ze mną na kunik.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
   
tpp
Hetman
Hetman


Dołączył: Jan 17, 2002
Posty: 3109
Skąd: Polska

PostWysłany: Pią Lut 22, 2008 1:27 pm
Temat postu: Re: Jak to się zaczęło?
Odpowiedz z cytatem

Flying_BUtter napisał:
Pytam, bo to takie ciekawe Smile
Czekamy na zwierzenia autorki tematu Very Happy
_________________
Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
   
rafan
Nowy
Nowy


Dołączył: Jul 27, 2005
Posty: 29

PostWysłany: Pią Lut 22, 2008 2:23 pm
Temat postu: Moja przygoda z szachami
Odpowiedz z cytatem

To bylo w 1997 podczas meczu Kasparowa z Deep Blue. MIalem wowczas 14 lat. Podczas rozmowy z kolegami z podworka powiedzialem, ze co to za problem ograc komputer, przeciesz to nie czlowiek i nie mysli. To tylko zlom i procesory. Wtedy mój kolega Rafal dzis juz szczesliwie zonaty rzekl-najpierw naucz sie grac i sprobuj wygrac ze mna, a potem wydawaj sady o komputerach i Kasparowie-jak taki cwany jeses!!!
Czym predzej poszedlem do miejskiej bibiioteki i wyporzyczylem "Szachy dla dzieci" Miroslawy Litmanowicz i z tej ksiazki nauczylem sie zasad. Pamietam jak wkuwalem na pamiec zasady matowaia wieza i zasady gry etc...Zajelo mi to dwa trygodnie. PO tym wszystkim oznajmilem koledze, ze jestem gotow. Gralismy u niego w domu, jego mama zrobila herbate i podala ciastka. Grze przygladal sie ojciec kolegi. W PRL byl mistrzem zakladow FSO w warcabach, w naszym miescie. Rozegralismy 2 partie.Obie byly partiami wloskimi. Doznalem zromotnej kleski...
W`podstawowce codziennie rozgrywalismy partie z kolegami bylo nas 6. Grywalismy w stolowce,na boisku, w holu, zawsze po lekcjach. Grywalismy nawet w przerwach miedzy lekcjami. Po powrocie do domu gral ze mna sasiad. Rok tak intensywnej gry przyniosl wyrazny postep w mojej grze. Powoli zaczynalem ogrywac kolegów. Wzielem rewanz na koledze sprzed roku. Wygralem na koledze Rafale 2 partie.
Zblizal sie koniec 7 klasy i rozegrano w naszej szkole. Na 50 uczestnikow zajalem V miejsce. KOlega ktory wygral oszukiwal bowiem nie ruszyl sie figura, ktora dotknal.Malo cosmy sie nie pobili o to... Zaczalem chodzic to klubu szachowego w ktorym dzialal organizator turnieju. Przyszly wakacje i klub mial wakacyjna przerwe.
Ja wyporzyczylem z biblioteki ksiazke Lukasika o meczu Kasparowa z Karpowem. Kazdego dnia analizowalem po jednej po jednej partii. Poznalem nowe debiuty. Koledzy przychodzili i dzwonili-Idziesz grac w pilke? Mowilem ze nie bez podania przyczyny. Mama jak odkurzala pozostawiala zawsze maly kwadrat na dywanie ktory nie byl odkurzony...potem sam odkurzalem. Po wakacjach, wystartowalem w turnieju i zdobylem IV kategorie.
Obecnie doszedlem do poziomu II kat. Mam ranking 1860 pkt. Szachy traktuje jako hobby. Wiem, ze pomogly mi rozwinac pamiec i pomoc w nauce jezykow obcych, bowiem literature szachowa czytam niemal wylacznie po:angielsku, niemiecku, hiszpansku, rosyjsku...po polsku tez.
Zdobylem wiele fantastycznych przyjazni.
Obecnie koncentruje sie na grze korespondyncyjnej i grze na playchess.
Gens una sumus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
Szachman
Nowy
Nowy


Dołączył: Jul 02, 2006
Posty: 76
Skąd: Ostrów Mazowiecka

PostWysłany: Pią Lut 22, 2008 9:30 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Zasady gry poznałem mając trochę ponad 10 lat. Nauczył mnie ojciec, chociaż nie byłem zbyt chętny, bo zawsze słyszałem, że to taka trudna gra. Jednak reguły gry zapamiętałem odrazu. Początkowo oczywiście z nim przegrywałem. Grałem często z bratem, poziom gry był bardzo niski, zwykle partie zaczynały się mniej więcej tak: 1.e4 e5 2.f3 f6 3.g4 g5 4.h3 h6 5.d3 d6 6.c4 c5 7.b3 b6 8.a4 a5 Laughing Po jakimś czasie kupiłem program szachowy Szachy 2001. Grałem z nim setki partii podnosząc tym samym swój poziom gry. Początkowo wygrywałem max. z 2 poziomem, potem dość łatwo pokonywałem 5, 6 a nawet 7. Z ojcem i bratem przestałem grać z wiadomego powodu, tak zostało do dziś.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
Flying_Butter
Nowy
Nowy


Dołączył: Feb 11, 2008
Posty: 99

PostWysłany: Pią Lut 22, 2008 10:05 pm
Temat postu: Re: Jak to się zaczęło?
Odpowiedz z cytatem

tpp napisał:
Flying_BUtter napisał:
Pytam, bo to takie ciekawe Smile
Czekamy na zwierzenia autorki tematu Very Happy


Ok. Jak trzeba, to trzeba Very Happy

Miałam sześć lat, gdy tata zaczął uczyć gry w szachy mojej siostry (dostała je od koleżanki na urodziny, więc coś trzeba było z nimi robić Smile). Ja się też zainteresowałam, ale pierwsze uczucie, jakiego doznałam, to było zdziwienie tym, ze że pionki stoją obok siebie, i na czarnych, i na białych polach! Wcześniej istniały dla mnie tylko warcaby (a ogrywałam w nie wszystkie dzieciaki na świetlicy szkolnej Smile). Zasady gry w szachy poznałam, ale była to tylko znajomość ruchów, i wszystko w chaotyczny sposób.
Znajomy taty miał syna, który grał w szachy, jeździł na turnieje itp. Mój tata, nie wiem, czemu, wpadł na pomysł, aby i mnie w coś takiego wkręcić. Może dlatego, że po prostu lubił szachy, a może zazdrościł swojemu koledze? Smile Tak więc mój tata znalazł stronę internetową, dowiedział się tego i owego, i zaproponował mi zajęcia szachowe. Zgodziłam się, bo czemu nie? Na początku to było okropne, jak zagrałam swoją pierwszą partię, to przeciwnik się mnie zapytał, czemu się boję zbijać figury. A ja po prostu nic nie widziałam! Stopniowo było coraz lepiej, po dwóch miesiącach V kategoria, pop kolejnych dwóch IV, po jeszcze dwóch III, potem baaardzo długa przerwa i II, potem kolejna długa przerwa i stwierdzam z pełnym przekonaniem, że te szachy nawet fajne są. Serio!

Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
lk85
Hetman
Hetman


Dołączył: Mar 22, 2004
Posty: 1909

PostWysłany: Pią Lut 22, 2008 10:38 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Już kiedyś chyba gdzieś opisywałem moją przygodę z szachami, ale lubię wspominać, więc napiszę jeszcze raz Wink .
W szachy nauczyłem się grać mając ok. 6 lat o ile dobrze pamiętam(tzn. ruchy znałem już wcześniej, ale mając 6 lat potrafiłem już trochę więcej niż tylko przesuwać figurki), potrafiłem wówczas nawiązać walkę z moją rodziną. Potem niestety wogóle przestałem grać w szachy, dopiero mając ok. 11 lat na wycieczce klasowej zagrałem ponownie i wszystkich w klasie ograłem, wówczas postanowiłem się zapisać na takie kółko szachowe. Postępy robiłem tam niewielkie, bo oprócz gry żadnej nauki tam nie było. Po ok. 2 latach gry na turnieju udało mi się zdobyć V kategorię Rolling Eyes . Zaraz po tym turnieju zapisałem się do prawdziwego klubu szachowego i po ok. 3 miesiącach z V kategorii przeskoczyłem od razu na III. Wtedy sobie uświadomiłem, że grając w poprzednim "klubie" właściwie nie robiłem żadnych postępów. Nie zrezygnowałem jednak z uczęszczania na kółko(przywiązałem już się do tamtych ludzi) i chodziłem do 2 klubów jednocześnie. Po krótkim czasie jednak musiałem zrezygnować z tego prwadziwego klubu, bo siedziba została przeniesiona na dość niebezpieczną dzielnicę, a że byłem wtedy dzieckiem, to rodzice nie pozwolili mi tam chodzić, w związku z tym ograniczyłem się do gry na tym kółku szachowym. Potem chodziłem tam jeszcze ok. 1,5 roku, zagrałem chyba w trzech turniejach, jednak II kategorii zdobyć mi się nie udało, choć raz było dość blisko, ale był to efekt szczęścia, a nie umiejętności, miałem wówczas siłę gry przeciętnej, III kategorii. Widząc, że nie robię postępów(bo przez samą grę wiele się nie nauczy od pewnego poziomu), ponownie zrezygnowałem z szachów na ok. 6 lat Rolling Eyes , tzn. grałem tylko na kurniku luźne partie, gdzie wówczas miałem zwykle ranking 1450-1600(obecnie o wysoki ranking jest o wiele trudniej niż kiedyś). Po tych 6 latach nabrałem ochoty na grę w turnieju i osiągnąłem wynik ponad 1700. Po turnieju kupiłem sobie książki szachowe "Myśl jak arcymistrz", "Graj jak arcymistrz". Przerobiłem te książki(tzn. działy o kombinacjach i liczeniu wariantów, bo ocena pozycyjna itp. były za trudne), rozwiązywałem kombinacje w internecie, miesiąc przed następnym turniejem, który był dokładnie rok później zakupiłem książkę "Aleksander Alechin" i bez najmniejszego problemu zrobiłem II kategorię. Mam nadzieję, że II kategoria to nie będzie koniec mojej szachowej "kariery"(chciałbym zdobyć tytuł mistrza krajowego i mieć ELO coś ok. 2300, ale to bardzo mało prawdopodobne), ale z motywacją do treningu różnie bywa Rolling Eyes .
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
jacekbn
Nowy


Dołączył: Apr 27, 2007
Posty: 7

PostWysłany: Sob Lut 23, 2008 5:51 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Witam .
Ja nauczyłem się grac w szachy,w odróznieniu od wiekszości z was bardzo późno,bowiem w wieku 29 lat( obecnie mam 32 ).Stało się to zupełnie przypadkowo.Pracowłem wtedy w Krakowie i na przerwach w pracy koledzy pogrywali sobie w szaszki,co mnie w ogóle nie interesowało,wrecz dziwiło mnie jak mozna grać w tak nudna grę.I stało się,któregos dnia jeden z kolegów namówił mnie na małą partyjkę.W telegarficznym skrócie opowiedział co sie czym je i poszło. Jedna partia,druga,trzecia ,pierwsza ksiązka,druga i się zaszczepiłem.Nie wyobrażam sobie teraz zycia bez szachów.Pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
Old_meb
Nowy
Nowy


Dołączył: Feb 18, 2008
Posty: 29
Skąd: Dolny Śląsk

PostWysłany: Pią Mar 21, 2008 10:31 am
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Ja zasady gry poznałem jak miałem mniej, więcej 10 lat? Very Happy Jednak szachy odstawiłem na półkę ponieważ nie miałem z kim grać- po przyjściu do LO chodziłem do kolegi z internatu i czekałem na lekcje- jego współlokator miał (ma) szachy na magnes i tak się zaczęło przypominanie wszystkiego na nowo... pojechałem na turniej (byłem najgorszy w swojej drużynie), zmobilizowałem się i jestem najlepszy xP aktualnie ogrywam 1600-1700 ^^ tak więc chyba nieźle mi idzie-przygoda ciągnie sie dalej (jestem dość młodym graczem i z dnia na dzień lepiej mi idzie) Twisted Evil hehe
_________________
Wszyscy jesteśmy rodziną.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Wszystkie czasy w strefie
www.szachista.com Strona Główna
-> Forum ogólne
Strona 1 z 1

 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Przyjaciele: • Strony internetowe, druk, dtp • PZSZach, Szachy • Warszawska Szkoła Reklamy