Wysłany: Sob Sty 12, 2008 11:31 am Temat postu: IPN i lustracja
W październikowym (nr 10/2007 r.) wydaniu Pan...my Szachowej przeczytałem artykuł współautorstwa redaktora naczelnego Jana Pińskiego o Jerzym Putramencie. Jak zorientowałem się, ten tekst rozpoczna anonsowany cykl artykułów dotyczących współpracy dawnych działaczy i prezesów PZSzach z aparatem bezpieczeństwa ZSRR i PRL. Czyli IPN, "teczki" i lustracja wkracza na łamy czasopism szachowych. Czy to jest konieczne? Czy nie warto odciąć przeszłości grubą kreską? Po co wskrzeszać demony przeszłości i ekscytować czytelników współczesnym polowaniem na czarownice? Przeszłość to historia - zostawmy to historykom do ich badań. Myślę, że obecnie należałoby się skupić na teraźniejszości i przyszłości szachów, a nie na jątrzeniu dawnych ran. _________________ Im dłużej żyję, tym staję się coraz bardziej sentymentalny.
Jak dla mnie wszystkie te archiwa powinny być ujawnione i byłby spokój. Kto współpracował ten współpracował i powinno to być podane do publicznej wiadomości, z tym, że nie może być "świętych krów". To bardziej kwestia przyzwoitości i spojrzenia ludziom, z którymi się współpracowało w oczy. Szkoda, że ta kwestia nie została załatwiona jak u naszych południowych, czy zachodnich sąsiadów na początku lat dziewięćdziesiątych, ale komuś zabrakło odwagi. Te archiwa nie mogą być tajne, bo będą się zdarzały tak ulubione przez Macierewicza i Zybertowicza "gry teczkami", co już coraz mniej obchodzi ludzi z mojego pokolenia, ale przed społeczeństwem nie wolno ukrywać prawdy, jakkolwiek gorzka by ona nie była. _________________
To telepatia, czy jak? Mamy te same myśli i identyczne zdanie. Wszystko wskazuje na to, że wyciąganie teczek będzie trwało jeszcze przez wiele lat, służąc jako "haki" na kogoś, wygodne narzędzie do manipulacji politycznych, itp. _________________ Im dłużej żyję, tym staję się coraz bardziej sentymentalny.
Jeszcze się okaże, że donosiłem na kolegę z piaskownicy, że bawił się amerykańskimi żołnierzykami.
Mieszanie szachów [czy innych dziedzin nauki] i ideologii jakoś do mnie nie trafia. To tak jak z Dostojewskim - co z tego, że nie lubił Polaków, skoro był genialnym pisarzem, którego się do dziś doskonale czyta? _________________
Jeszcze się okaże, że donosiłem na kolegę z piaskownicy, że bawił się amerykańskimi żołnierzykami.
Mieszanie szachów [czy innych dziedzin nauki] i ideologii jakoś do mnie nie trafia. To tak jak z Dostojewskim - co z tego, że nie lubił Polaków, skoro był genialnym pisarzem, którego się do dziś doskonale czyta?
Bagatelizujesz poważną sprawę, Dostojewski nie trafiony, bo co zrobić z Polskim pisarzem, który nie lubił Polaków i w związku z tym na nich donosił. Naprawdę nie chcecie wiedzieć, kto z działaczy był działaczem a kto nim został bo był kapusiem?, czy działacz działał w szachach dla szachów, czy poprzez szachy dla umacniania jedynego, słusznego reżimu, na szczęście jest jak jest, gdyby jednak wspomniani działacze współpracujący z reżimem utrzymali reżim przy władzy, bylibysmy pewnie na poziomie dzisiejszej Białorusi, czyli szachowo może i nieźle, ale co z życiem jako takim. W sprawie otwarcia teczek uważam jak Wy, otworzyć trzeba wszystkie eliminując je z brudnej gry politycznej. Niemniej o tym co w tych teczkach stoi pisać trzeba i dobrze, że są tacy, którzy chcą i to robią. _________________ Ja Ciebie też
Niemniej o tym co w tych teczkach stoi pisać trzeba i dobrze, że są tacy, którzy chcą i to robią.
A nie uważasz, że można komuś wyrządzić ogromną krzywdę pomawiając go na łamach prasy, w artykule opartym tylko o przecieki i strzępki informacji? Jeśli już ujawniać - to wszystko, z głęboką analizą historyczną. W tym wypadku wszelkie półśrodki będą ułomne, bo narażone na manipulację. Już był taki jeden, który napisał "Donos na Pana Cogito" z pewnego wprostackiego tygodnika.
Zresztą, dziś jest jakieś dziwne przewartościowanie - Ci, którzy donosili są uznawani za gorszych od tych, którzy podobnie jak były prezydent i premierzy działali aktywnie w strukturach PZPR. W tych archiwach na pewno nie znajdzie się Pani inspektor oświaty, która prześladowała moją matkę przenosząc ją co kilka miesięcy z jednej placówki do drugiej, a także utrudniając rozwój zawodowy tylko z tego powodu, że miała kontakty z Solidarnością nauczycielską na mazowszu. Za to na pewno teczkę ma założoną moja rodzicielka. Nie wiem jakie paszkwile mogą się tam znajdować, ale oboje jesteśmy zdania, że ujawnić trzeba wszystko, bez wyjątku. Bo tylko wtedy będzie można to dogłębnie zbadać i oczyścić ewentualnych pokrzywdzonych.
Poza tym, jeśli nie podoba Ci się przykład Dostojewskiego, to podam bliższy: Władysław Litmanowicz. Czy z tego powodu, że był z niego taki s******** [przepraszam za wyrażenie, ale inaczej nie byłem w stanie tego określić] mam nie czytać jego pozycji z literatury szachowej, którą sami na tym Forum podajecie jako dobry materiał dydaktyczny? Dodam, że mój dziadek był AK-owcem i mam wielki szacunek do tego co w życiu przeszedł i jak się zachowywał i do dziś z przykrością słucham jak babcia opowiada jak dziadek szedł na komisariat MO tylko po to żeby zostać zdzielonym nogą od krzesła. Jednak, mimo to nieracjonalne byłoby przekreślanie dokonań Władysława Litmanowicza dla polskich szachów. Mimo wszystko. _________________
No właśnie, świat nie jest czarno-biały. Znam przypadek konkretnej osoby działającej na wysokim szczeblu AK. Po wojnie, w wyniku werdyktu sądu ta osoba trafiła do celi śmierci wraz z innymi kolegami. Stracono ich, a omawianą osobę nie, bo napisała jakiś papier, podanie - nikt nie wie dokładnie co to było. W każdym razie wyszła z więzienia. I jak oceniać taką osobę? Jako dobrą czy złą? Nie ma jednoznacznej oceny. Człowiek jest tylko człowiekiem i w obliczu śmierci łamie się. Przynajmniej część ludzi się załamuje. W takim razie czy ta osoba jest gorsza czy lepsza od tych wszystkich prawicowych, PIS-owych i innych "farbowanych lisów", którzy aktywnie działali w PZPR-e a teraz robią z siebie diabli wiedzą jakich bohaterów, kombatantów, piewców prawicowej moralności, itp. _________________ Im dłużej żyję, tym staję się coraz bardziej sentymentalny.
Owszem, ale należy również pamiętać, że jeśli jest zbrodnia, to, parafrazując tytuł jednej z powieści przytoczonego wcześniej pisarza, również powinna być i kara. Nikt jednak nie jest winny "z definicji", każdemu należy się sprawiedliwy proces, przysługuje mu prawo do obrony, a stosując ostracyzm społeczny przed wydaniem wyroku sami stajemy się oprawcami. Prawa człowieka są na tyle uniwersalne, że warto niekiedy sprawdzić, czy nie są łamane wokół nas, albo czy sami, bardziej lub mniej świadomie, nie naruszamy czyjegoś dobrego imienia. _________________
Poza tym, jeśli nie podoba Ci się przykład Dostojewskiego, to podam bliższy: Władysław Litmanowicz. Czy z tego powodu, że był z niego taki s******** [przepraszam za wyrażenie, ale inaczej nie byłem w stanie tego określić] mam nie czytać jego pozycji z literatury szachowej, którą sami na tym Forum podajecie jako dobry materiał dydaktyczny?.
Wyjaśnij mi zwrot "sami podajecie" bo mi się jakos nieprzyjemnie zrobiło, pamięć może zawodzić, ale chyba dokonań Władysława nie polecałem na żadnym forum.
No to nie jarzę, jak ja się kimś brzydzę, a zdarza się tak, to mając, nazwijmy to na rynku alternatywne źródła w dziedzinie dokonań zbrzydzonego mi delikwenta, wybieram źródła delikwenta, który mnie nie brzydzi.., przyznasz, że na tym poletku (szachowym) materiałów dydaktycznych jest dosć.
Widzę, że zgadzamy się bardzo co do istoty rzeczy, ujawniać trzeba, m/z nieujawnianie szkodzi, a jak dziennikarzyna jest nierzetelny to poniesie nierzetelności swej konsekwencje, przynajmniej powinien, ale to już jest inna opowieść. _________________ Ja Ciebie też
Mi się też wydaje że najpierw jest człowieczeństwo, później dopiero można oceniać człowieka na podstawie poziomu artystycznego czy np.szachowego, dlatego moim idolem szachowym nigdy nie będzie Alechin, czy J.R. Fischer.
Niestety świat nie jest tak urządzony że źli są głupi, słabi czy ***. Można być geniuszem i b. złym człowiekiem zarazem. Chociaż wierzę że inteligencja emocjonalna jest lepsza od "zwykłej" inteligencji i na dłuższą metę jest po prostu lepsza. _________________ Przepraszam za swoje idiotyczne posty.
Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.
Wyjaśnij mi zwrot "sami podajecie" bo mi się jakos nieprzyjemnie zrobiło, pamięć może zawodzić, ale chyba dokonań Władysława nie polecałem na żadnym forum.
Ok, są osoby które polecają. Dlaczego Ci się słabo zrobiło? Myślisz, że mam jakikolwiek żal o to do Nich? Nie, bo jestem w stanie zrozumieć, że ktoś mógł zrobić największe świństwo, a jednak zostać wybitnym specjalistą w jakiejś dziedzinie.
Janczewski napisał:
przyznasz, że na tym poletku (szachowym) materiałów dydaktycznych jest dosć.
A czy muszę koniecznie "lustrować" każdego, kto napisał jakąś książkę szachową? Biorę Litmanowicza w rękę, bo poleca mi go osoba, która zna się na szachach trochę lepiej ode mnie. Dlaczego mam z tego rezygnować? Bo zarażę się od niego ideologią?
Janczewski napisał:
Widzę, że zgadzamy się bardzo co do istoty rzeczy, ujawniać trzeba, m/z nieujawnianie szkodzi, a jak dziennikarzyna jest nierzetelny to poniesie nierzetelności swej konsekwencje, przynajmniej powinien, ale to już jest inna opowieść.
Ujawniać trzeba, ale nie wybiórczo i to nie jest "inna opowieść", bo właśnie takich przypadków jest bardzo wiele, że na łamach prasy osądza się kogoś, a później ta osoba nie ma prawa się bronić, bo dokumenty są niejawne : / _________________
Wyjaśnij mi zwrot "sami podajecie" bo mi się jakos nieprzyjemnie zrobiło, pamięć może zawodzić, ale chyba dokonań Władysława nie polecałem na żadnym forum.
Ok, są osoby które polecają. Dlaczego Ci się słabo zrobiło? Myślisz, że mam jakikolwiek żal o to do Nich? Nie, bo jestem w stanie zrozumieć, że ktoś mógł zrobić największe świństwo, a jednak zostać wybitnym specjalistą w jakiejś dziedzinie.
Ależ nie widzę, żadnego problemu w tym, że kupujesz kogokolwiek dzieła (bo przecież nie kradniesz, prawda.), tym samym wspomagasz tegoż kogolwiek żywą gotówką (jego czy tych którym się ta kaska należy, w/z z prawami autorskimi), nie widzę żadnego problemu bo Ty to robisz nie ja.
JJThompson napisał:
Janczewski napisał:
przyznasz, że na tym poletku (szachowym) materiałów dydaktycznych jest dosć.
A czy muszę koniecznie "lustrować" każdego, kto napisał jakąś książkę szachową? Biorę Litmanowicza w rękę, bo poleca mi go osoba, która zna się na szachach trochę lepiej ode mnie. Dlaczego mam z tego rezygnować? Bo zarażę się od niego ideologią?
Oczywiście, że nie lustruj każdego kto napisał książkę, nie lustruj nikogo, wydaje mi się, czy rozmawiamy o już zlustrowanych i podanych do publicznej wiadomości.
JJThompson napisał:
Janczewski napisał:
Widzę, że zgadzamy się bardzo co do istoty rzeczy, ujawniać trzeba, m/z nieujawnianie szkodzi, a jak dziennikarzyna jest nierzetelny to poniesie nierzetelności swej konsekwencje, przynajmniej powinien, ale to już jest inna opowieść.
Ujawniać trzeba, ale nie wybiórczo i to nie jest "inna opowieść", bo właśnie takich przypadków jest bardzo wiele, że na łamach prasy osądza się kogoś, a później ta osoba nie ma prawa się bronić, bo dokumenty są niejawne : /
Twoim sposobem nie ujawnimy (społeczeństwo) nigdy niczego, może za 100lat, osobiście wolę by ujawniono moją teczkę jeżeli takową mam, moi bliscy, znajomi mają już wyrobione zdanie o mnie, innym wystarczyć powinno moje sprostowanie, czy w końcu wyrok sądowy. Coś przesadzasz z tą tajnością, jeżeli jestem pomówiony, pokrzywdzony, to moja teczka musi być dostępna dla mnie, ale tutaj spierał się nie będę bo się na tym nie znam. Mimo wszystko jestem za otwarciem teczek, nawet wszystkich naraz, nieotwierane straszą nas już od 15 lat, że się dopiero okaże kto jest/był kim.
Podsumowując powtórzę za skemup; najpierw człowieczeństwo, dopiero później zasługi na innym/zawodowym/hobbystycznym polu. Jeżeli będziemy korzystali z dokonań obrzydliwców i nie będzie nam to przeszkadzało, no to pytam się dokąd zajdziemy i kim jesteśmy? _________________ Ja Ciebie też
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach