Pat może to i zabawne(łądnie naśladujesz wladka ) ale musisz przyznać, że sporo w tym racji. Bez rozwiązywania zadań, czyli praktyki, zawodnik nie ma prawa dobrze grać. Ciągłe siedzenie nad diagramami może i jest nudnawe i męczące, ale wyraźnie poprawia siłę gry i bez tego ani rusz, całą teorię można sobie wtedy wsadzić w cztery litery.
Pat może to i zabawne(łądnie naśladujesz wladka ) ale musisz przyznać, że sporo w tym racji. Bez rozwiązywania zadań, czyli praktyki, zawodnik nie ma prawa dobrze grać.
Na półce trzeba znaleźć miejsce zarówno na zbiory zadań, jak i na teorię oraz skomentowane partie.
lk85 napisał:
Ciągłe siedzenie nad diagramami może i jest nudnawe i męczące, ale wyraźnie poprawia siłę gry i bez tego ani rusz, całą teorię można sobie wtedy wsadzić w cztery litery.
A ile mi da, jeśli będę trzaskał zadania, a nie będę grał w turniejach?
Dążę do tego, że wszystko jest ważne. Według moich spostrzeżeń, na początku podstawą jest gra praktyczna. Jest to absolutny nr. 1. W dalszej kolejności dokładamy proste zadania, a z biegiem czasu i nabierania wprawy utrudniamy je sobie. W międzyczasie(po osiągnięciu ok. 1400) przerabiamy proste końcówki teoretyczne, aby poznać podstawowe motywy jakie mogą w nich wystąpić. W ten sposób w 6 miesięcy do II kategorii można dojść.
Ja tam wierzę w autora tematu i mysle że nie wziął mojego posta na serio
Oczywiście że wszystko jest ważne i trzeba także " trzaskać" zadania ale napewno w podwyzszeniu siły gry mniejszy udział będą miały samomaty czy chociażby dwuchodówki skomponowane niż kombinacje z realnych partii. Wszelkie zadania związane z kompozycją stawiam na równi chociażby z grą w " podwalankę" - dla zabawy owszem ale przy treningu strata czasu
Edit: co do diagramów szachowych to oczywiście zgadzam się z władkiem w kwestii zainteresowania szachami nowych graczy którzy mogą kompletnie nie znać notacji a jedynie nazwy figurek, ale z drugiej strony wszystko ma swoje granice i myślę że dwa- trzy diagramy na jedną partię komentowaną to odpowiednia ilość, więcej ich nie potrzeba.
Przychodzimy do klubu szachowego i Kierownik mowi nam ze ma dla nas piekna niespodzianke.
Otwieramy oczy ze zdziwienia jaka????
Daje nam ksiazke 200 stron tam same notacie po (chinsku) zapis partii ,bez diagramow.
Mowi teraz prosze trenowac,ale szachy zamkniete sa w szafce.
To jest to samo co na stronach w polsce. Sa zapisy i kaza ludziom sobie grac.
Ludzie nie maja szachow w domu tylko w komputerze.
Tak pozbawiamy sie ewentualnych przyszlych szachistow.
Jesli to komus cos przypomina,to jestem rad ze rozumie ,czemu ja tak namawiam na diagramy szachowe.
Na komentowane partie szachowe z diagramami szachowymi.
Oczywiście że wszystko jest ważne i trzeba także " trzaskać" zadania ale napewno w podwyzszeniu siły gry mniejszy udział będą miały samomaty czy chociażby dwuchodówki skomponowane niż kombinacje z realnych partii. Wszelkie zadania związane z kompozycją stawiam na równi chociażby z grą w " podwalankę" - dla zabawy owszem ale przy treningu strata czasu
Z tą podwalanką to kłóciłbym się, tak do końca nie jest.
Ale masz rację, pisząc o wyższości zadań typu kombinacje dla treningu do realnych partyjek.
Bo kompozycję szachową należy umieć rozróżniać od gry praktycznej.
Dla jednych będzie ona 1. formą rozrywki, rekreacji , dla innych 2. sztuką (niczym muzyka czy malarstwo), dla jeszcze innych 3. czystą głupotą i stratą czasu , bo po co bawić się w granie do jednej bramki (helpmate), a tym bardziej w zmuszanie do zamatowania swojego króla (selfmate), a problemy chodowe (twomovers, threemovers, moremovers) z reguły przedstawiają pozycje z kosmosu, nierealne, aby zaistniały w partii; studia zaś (studies) traktują o motywach na tyle wyszukanych i subtelnych, że w żadnej partyjce się nie zdarzą.
Trzy różne stanowiska, żadnemu z nich nie można odmówić słuszności, ani też zaprzeczyć. Trudno też wskazać na wyższość któregoś z poglądów nad innym.
Osobiście zajmuję stanowisko pierwsze i drugie odnośnie problemistyki (kompozycji szachowej), ze szczególnych uwzględnieniem tego drugiego. I dobrze mi z tym
studia zaś (studies) traktują o motywach na tyle wyszukanych i subtelnych, że w żadnej partyjce się nie zdarzą.
I tu się grubo mylisz.Studium szachowe to generalnie kompozycja zbudowana na jak najbardziej realnym szachowym fundamencie.Bardzo wiele pięknych studiów powstało na podstawie pozycji z prawdziwych partii.Motywy , o których mówisz to motywy z prawdziwego szachowego świata a ich subtelność to jest właśnie piękno prawdziwych szachów.Studium szachowe to również przebogata baza końcówek.Podstawa i jeden z głównych elementów nauki końcowej gry szachowej.
Nie wymieniaj jednym tchem studium i tej całej szemranej reszty "kompozycji" bo tylko studium szachowe jest tu sztuką , nauką i prawdziwym pięknem szachów. _________________ NASZ DZIENNIK
Ostatnio zmieniony przez estoril dnia Pon Lut 25, 2008 1:07 am, w całości zmieniany 1 raz
I tu się grubo mylisz.Studium szachowe to generalnie kompozycja zbudowana na jak najbardziej realnym szachowym fundamencie.Bardzo wiele pięknych studiów powstało .Motywy , o których mówisz to motywy z prawdziwego szachowego świata a ich subtelność to jest właśnie piękno prawdziwych szachów.
Skoro tak piszesz, to znak, że mało studiów tak naprawdę widziałeś. Bo owszem, jest wiele i takich, które w partii, zwłaszcza w końcówkach, przydają się niezmiernie - chyba najbardziej popularne jest studium Luceny i manewr "budowania mostu".
Mimo to odsetek studiów powstałych na podstawie pozycji z prawdziwych partii jest niewielki. Spróbuj stargać jakąśkolwiek książkę zawierającą same tylko studia i powiesz sam, ile zadań tak naprawdę przyda Ci się go gry?
No ale tak, wiem, pewnie będzie to już dla Ciebie szemrana reszta, nie zaś sztuka
Studia sa ciekawe,a nawet fastynujace.
Problem jest taki, ze kiedys i pewno teraz tak jest,ze ksiazki ze studiami maja tylko pozycje poczatkowa, a nigdy nie ma koncowej. Szachisci zobacza studium popatrza i pamietaja na chwile sens zadania , a po kilku dniach juz trudno im otworzyc rozwiazanie,nie majac diagramu koncowego nie wiedza do czego dazyc. Ksiazki unikaly diagramow,dlatego ze autor nie dostawal zaplaty za diagram ,tylko za pisanine. Tak wiec pozostalo ze malo szachistow zna sie na studiach szachowych, a naszych mistrzow i arcymistrzow dopiero mecza trenerzy ,by poznali klasyczne studia potrzebne w grze szachowej , a oni sa nie przyzwyczajeni do tego i dlatego nie mamy Szachistow na swiatowym poziomie....
Jest taka przecietnosc ,i wiecej nie trzeba sie spodziewac po naszych tuzach.
Wszystko zalezy co ,jak i w jaki sposob szkolimy
nasze mlode pokolenie... Trenerzy najpierw musza rozumiec szachy,by mogli innych nauczac... _________________ puzzle,strony,szachy,diagramy
Skoro tak piszesz, to znak, że mało studiów tak naprawdę widziałeś. Bo owszem, jest wiele i takich, które w partii, zwłaszcza w końcówkach, przydają się niezmiernie - chyba najbardziej popularne jest studium Luceny i manewr "budowania mostu".
Mimo to odsetek studiów powstałych na podstawie pozycji z prawdziwych partii jest niewielki. Spróbuj stargać jakąśkolwiek książkę zawierającą same tylko studia i powiesz sam, ile zadań tak naprawdę przyda Ci się go gry?
No ale tak, wiem, pewnie będzie to już dla Ciebie szemrana reszta, nie zaś sztuka
Ty mszaku zdaje się poruszasz się ciągle w jakimś bajkowym świecie wladkowych puzzli i nawet studium to dla Ciebie Alicja w krainie czarów.
Wiesz jaki jest odsetek studiów , z których wyciągnięta nauka może mi się przydać w grze , ze zbioru wielu setek jakie widziałem?Odpowiadam: 100%.
A wiesz dlaczego małe są szanse powtórzenia takiej pozycji z dokładnością do jednego elementu w partii praktycznej (pomijając elementarne końcówki z niewielką ilością figur lub pionów)?Z tych samych powodów , z których wybitnie małe są szanse powtórzenia jakiejkolwiek pozycji powstałej po kilkudziesięciu posunięciach w całej bazie wszystkich rozegranych w historii szachów partii.
Każda pozycja może powstać w partii praktycznej o ile kompozycja nie jest zbudowana na absurdzie i spełnia zasady gry o nazwie szachy.Ale nie o to tu przecież chodzi.
Studium szachowe to idealny układ , bez zbędnych pionów i figur , z najwęższą idealną drogą do wygranej , najtrudniejszą jaka teoretycznie może się wydarzyć w partii.I tu Twój zarzut czy teoria o jego nieprzydatności w grze praktycznej staje się nielogiczny a wręcz absurdalny.Wszystkie techniki i motywy , które poznajemy w studium szachowym , są nie tylko przydatne ale niezbędne dla naszej wiedzy a praca z idealnymi teoretycznymi układami , najtrudniejszymi do wygrania czy zremisowania w praktyce , w grze praktycznej gdzie nawet najtrudniejsze drogi do sukcesu w takich kluczowych pozycjach są łatwiejsze niż w studium , przynosi wymierne korzyści.
Mam wrażenie , że szachy traktujesz jak zbiór nielogicznych przypadków.
Szachy to dążenie do doskonałości a studium to pozycja doskonała.Doskonałość to nie tylko perfekcyjne rozwiązywanie najtrudniejszych układów ale również umiejętność wytworzenia i prawidłowej oceny wygrywającej pozycji.Tu właśnie kluczową rolę odgrywa perfekcja technik , bogactwo motywów , doświadczenie i wiedza , którą czerpiesz również ze studium szachowego.Nikt nigdy nie osiągnie doskonałości ale prawdziwy szachista dąży do uzyskania jak najwyższego jej poziomu bo taka jest idea szachów.
Pozycje noszące znamiona ciekawego zadania , często rzecz jasna zdarzają się w partiach przypadkowo a przypadek ten polega na tym , że grający nie jest świadomy charakterystyki układu , nie dążył do niego lub dążył z innych powodów.Nawet nie zdajemy sobie sprawy . ileż to pozycji z subtelną drogą do wygranej przytrafiło się w naszych partiach , nie wiemy bo ich nie rozwiązaliśmy lub nawet nie próbowaliśmy rozwiązać bo zbyt uboga była nasza wiedza i zbyt mały instynkt , pozwalający wyczuć szansę i dłużej posiedzieć nad pozycją.
Odsetek studiów powstałych na podstawie prawdziwych partii wcale nie jest taki mały jak Ci się wydaje.Oczywiste jest , że dziś w dobie programów komputerowych powstają zadania coraz bardziej odcięte od rzeczywistości.W dorobku najlepszych autorów studium szachowego , w przebogatym zbiorze ich twórczości znajdujemy wszystko.Wszystkie motywy , techniki i sposoby ich wykorzystania.Coraz trudniej jest o oryginalny pomysł.Przez wieki autorzy czerpali swoje natchnienie z pozycji powstałych w prawdziwych partiach.Nie oznacza to jednak , że dostawali gotową pozycję i rąbali zadania hurtowo.Studium ma swoje wymogi i niezbędna jest czy to mniejsza czy większa kosmetyka takiej pozycji.Czasami efekt końcowy jest niewiele podobny do pierwotnej pozycji.
Tylko świetny szachista jest w stanie ułożyć samodzielnie dobre studium szachowe.Nawet dziś , z pomocą programu jest to trudne.Niebawem pokażę Ci w odpowiednim dziale studia wybitnych autorów , takie których nie są w stanie rozwiązać nawet najlepsze silniki i komponowane w czasach , kiedy nikt o silnikach nie słyszał.
Problemy szachowe to zadania raczej dla początkujących , ewentualnie krzyżówkowiczów , p a j a c y k i zaś dla frustratów. _________________ NASZ DZIENNIK
Ostatnio zmieniony przez estoril dnia Pon Lut 25, 2008 1:08 am, w całości zmieniany 1 raz
nie będę się z Tobą licytował o to, ile tak naprawdę studiów przypominać może pozycję z partii praktycznej - sam możesz nawet tutaj w dziale studium określić, które z tych etiud mogłyby się zdarzyć w grze - to tylko wąski przykład, a w dodatku komponowane były kopę lat temu ( kiedy nikt o silnikach nie słyszał ), albo możesz też przejrzeć jakiś większy zbiór i na oko określić, które się zdarzą, które nie (zapewne znajdą się np. pionkówki i wieżówki itp. po stronie tych "praktycznie przydatnych").
Dalszy ciąg Twojej wypowiedzi świadczy o tym, że bardzo dobrze rozumujesz ideę studiów szachowych jako takich.
Niestety skompromitowałeś się tym ostatnim zdaniem, że problemy szachowe to zadania raczej dla początkujących ... domyśl się, dlaczego....
Byly lata PIEKNE ze w ROSJI ,byl zakaz publikowania zadan pomocniczych.
Ten zakaz ,na razie panuje w Szachowym srodowisku POLSKIM. Choc formalnie nie jest to napisane.
W mentalnosci jednak pozostaje,ten zakaz. _________________ puzzle,strony,szachy,diagramy
Jako nowy zauważyłem pewien nawyk wielu forumowiczów którzy krytykują wszystko co nie zdarzy się w ich parti - ''po co mi nauka końcówek, po co rozwiązywać jakieś zadania, taka pozycja w życiu się nie zdarzy'' mam wrażenie jakby cześć urwała się prosto z podstawówki a nauka była za kare. Gdyby o to chodziło by uczyć się tylko tego co przyda się natychmiast ludzkość dalej tukła by krzemień po jaskiniach. Nie po to rozwiązuje się zadania, kombinacje, studia by skopiować je do naszych parti lecz po to by cwiczyć nasz umysł, studiowanie parti mistrzów nie ma na celu zapamiętania jakiś konkretych fragmentów by zastosować je w naszej parti ale szkolenie naszego umyslu w ocenie pozycji, układaniu lepszych, precyzyjniejszych planów gry, nauka końcówek nie polega na zapamiętaniu miliarda pozycji z możliwymi wariantami by skopiować ruchy w naszej parti lecz na poznaniu metodyki, schematów i praw które pomogą nam osiągnąć lepsze rezultaty w całej przygodzie z szachmi. Ale może się mylę lepiej wykujcie jakiegoś tasiemca debiutowego z paroma brzydkimi pułapkami, to na pewno możemy zastosować w naszej grze i sukces w kilku turniejach ogórkowych murowany. A myślenie zostawmy cieniasom co to mają za dużo czasu.
System nauki wladka przypomina mi twierdzenie jakie sformułował Thomas Bayes. _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam,Tomasz Ptaszyński
System nauki wladka przypomina mi twierdzenie jakie sformułował Thomas Bayes.
No nie wiem czy to się mieści w ramach pochlebstwa...Na miejscu wladka byłbym raczej oburzony lub co najmniej zniesmaczony On swoją teorię diagramową traktuje raczej jako pewnik a prawdopodobieństwo swojej racji nie mniej odważnie _________________ NASZ DZIENNIK
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach