Czarne nie uzyskują korzyści za poświęconego piona. Potem pewnie grasz d6 i tu z kolei błędem jest bicie na d6, ponieważ czarne zyskują przewagę rozwojową.
A widziałeś już tą rozegraną między Alechinem, a Laskerem w Moskwie 1914 r. ? Tą w której białe dokonują szeregu poświęceń i... remisują wymuszając powtórzenie pozycji ? _________________ Jestem kompiarzem... Dlaczego ? Bo na kurę nie wchodzę z playstation, tylko kompa... <brecht ze wszystkich wyzywających od kompiarzy>.
Po co udziwniać? Czy próba zaskoczenia rywala, jest wystarczającym argumentem? Czy aby przypadkiem nie zaskoczymy sami siebie?
Czy będąc początkującym szachistą, nie znającym podstawowych prawideł gry w debiucie, powinniśmy grać debiuty, w których poświęca się materiał(gambity), czy też w nietypowy sposób rozstawia pionki i figury na desce? Jakie ogólne zasady powinien przyjąć początkujący szachista tworząc własny repertuar? (Podpowiedź: większość zaczyna od Partii Włoskiej itp., dlaczego?)
Czy mądrą decyzją jest wdrażanie do repertuaru otwarcia w którym gra pozycyjna i strategia gra "pierwsze skrzypce" w sytuacji, gdy mamy mgliste pojęcie na ten temat?
herring ja gram tak 1. d4 e5 i teraz tak po 2.d4:e5 Sc6
niewiem może to jest jakiś blad ja tak gram w kazdym bądź razie.
Jeśli nie bije to sytuacja jest prosta jade e6.
Może mi tutaj ktoś coś jeszcze podpowiedzieć.
petrosjan nie stety nie mam jej w podręczniku ,narazie ucze się wariantów.
acidity masz racje dlatego nie będę grał Hiszpańskiej do puki nie opanuje dobrze gry. Nie wiem cze to 1.d4 e5 jest dobre więc pytam się o porade zasugerowałem jak ja gram i chciałem wiedziec czy jest to poprawne.
Zastanawiam się nad tym e6 tylko czy biale mnie wtedy nie przycisną?
Nauka debiutów nie polega na wbiciu sobie na pamięc pewnego układu tylko na jego zrozumieniu. Uczenie na pamięć samych ruchów jest bezsensu ,jak powiedział czołowy szachista świata amerykanin R.Fine odrobina teori pozwala na rzeczywiste zrozumienie gry i jest bez porównania bardziej cenna niż nie kończąca się utrwalona w głowie komplikacja ruchów. Owszem trzeba znać ruchy debiutu i ich się nauczyć np. w parti włoskiej wariant klasyczny który zresztą bardzo lubie ,ale po za ruchami trzeba znać teorie i ją zrozumieć bo ona jest nie zbedna.
Zrozumienie idei debiutu pozwala nam odpowiedzieć na pytanie czy przeciwnik popełnił błąd czy też jest to nowy wariant którego nieznam.
Zacznij od tego: http://www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,487326.html
Jak przerobisz, to pogadamy o szachach. Jak na razie trudno traktować serio kogoś, kogo nick sugeruje, że jest ciągle urzygany. _________________ pay attention or pay the price
Taka jest prawda. Same rozumienie debiutu to za mało, trzeba mieć wkute co nieco, bo przy szachownicy wszystkiego znaleźć się nie da.
Bezcenna rada od człowieka, który jakiś czas temu w innym wątku doradzał, że nie trzeba się uczyć końcówek, bo można sobie wszystko przy szachownicy znaleźć
ja tam wiem jedno - można zakuć na pamięć tablice Nalimova (ile tam jest tego? ponad terabajt wydruku? ujdzie...)... nikt nam nie zabroni, a jeśli podołamy temu zadaniu, to w końcówkach do 6 bierek nikt, absolutnie nikt nam już nie jest w stanie utrzeć nosa
bigran co innego końcówka, a co innego debiut. W końcówce o wiele łatwiej jest wszystko wyliczyć, natomiast w debiucie właściwie nie ma takiej możliwości, żeby w skomplikowanym wariancie bez znajomości teorii wybrać najlepsze posunięcia. I jeszcze jedno- debiuty często się powtarzają, a końcówki bardzo rzadko, każda końcówka jest inna, więc jaki sens ma wkuwanie ich na pamięć? Wystarczy, że pion będzie stał na e5 zamiast na e4 i cała nauka może się do niczego nie przydać.
Po co udziwniać? Czy próba zaskoczenia rywala, jest wystarczającym argumentem? Czy aby przypadkiem nie zaskoczymy sami siebie?
Po co udziwniać? Otóż, odpowiedź jest prosta - początkujący gracz wybiera jakiś debiut podpatrzony np. z książki albo sali turniejowej, chciałby przy tym jak najszybciej osiągać wyniki na miarę swoich ambicji. Niestety, gra w szachy jest trudna i wyniki go nie zadowalają. Wtedy zaczyna kombinować, szukać czegoś mniej popularnego, aby zaskoczyć rywala. Do pewnego etapu, to może się nawet sprawdzić, ale ostatecznie zakończy się klęską, bo w pewnym momencie okaże się, że rozwój repertuaru debiutowego został w znaczący sposób powstrzymany, zrozumienie gry w tej fazie partii poniżej przeciętnej, a lewe debiuty które dotychczas grywał są łatwo i regularnie odpierane.
acidity napisał:
Czy będąc początkującym szachistą, nie znającym podstawowych prawideł gry w debiucie, powinniśmy grać debiuty, w których poświęca się materiał(gambity), czy też w nietypowy sposób rozstawia pionki i figury na desce? Jakie ogólne zasady powinien przyjąć początkujący szachista tworząc własny repertuar? (Podpowiedź: większość zaczyna od Partii Włoskiej itp., dlaczego?)
Często początkowy etap nauki szachów rzutuje na to, czy w przyszłości osiągniemy cokolwiek, czy porzucimy je całkowicie. Szczególnie na początku nauki nabywamy pewne nawyki - dobre lub złe. Wielu początkujących z początku grywa Partię Włoską, bo jest to debiut wyjątkowo logiczny, wpasowany idealnie w to co zalecają podręczniki (ciekawe, że robią to niejako podświadomie). Jest w nim walka o centrum(pionowo-figurowa), skoczki rozwija się "do środka", dba o bezpieczeństwo króla, nie wykonuje kilku posunięć tą samą figurą, nie wykonuje sie niepotrzebnych ruchów pionami, walczy się o inicjatywę, uczy współpracy bierek itd. To są dobre nawyki, które wejdą nam w krew, co pomoże nam później w innych sytuacjach, gdy np. na szachownicy pojawi się coś dla nas zupełnie nowego i zaskakującego. Logika przyjdzie nam z pomocą i pomoże rozwiązać problemy w nieznanej sytuacji.
Natomiast grywanie otwarć, w których łamie się te podstawowe zasady(mogą to być pełnoprawne, dobre debiuty) np. nie roszuje, osłabia pozycję króla ruchami pionów, stawia skoczka na głowie gońca, wykonuje kilka posunięć tą samą figurą czy też w końcu ofiarowuje się pionki doprowadzi do zdegenerowania szachisty. Gdy delikwentowi przyjdzie samodzielnie rozwiązywać problemy, to zamiast tego, będzie bezpodstawnie szastał materiałem, będzie miał w nosie bezpieczeństwo, figury będzie rozwijał tak, że będą sobie nawzajem przeszkadzały, zamiast ze sobą współpracować itd.
Najpierw nauczcie się grać w szachy, a dopiero gdy sami będziecie w stanie dostrzec uzasadnienie łamania pewnych ogólnie przyjętych zasad, włączajcie do swojego repertuaru debiuty, gdzie tak się postępuje. Granie czegoś tylko dlatego bo "wariant mi tak nakazał" jest jakąś chorą bzdurą.
acidity napisał:
Czy mądrą decyzją jest wdrażanie do repertuaru otwarcia w którym gra pozycyjna i strategia gra "pierwsze skrzypce" w sytuacji, gdy mamy mgliste pojęcie na ten temat?
Jako cześć odpowiedzi do tego pytania w ramach odpowiedzi można przypisać punkt wyżej, ale nie do tego dążyłem.
Ktoś powie - gram Obronę Pirca, bo to debiut typowo strategiczny i dzięki temu uczę się strategii - a ja mu odpowiem - g*** prawda. Najpierw trzeba nauczyć się grać w szachy, poznać strategię, a dopiero później można próbować startować do tak trudnych otwarć.
acidity napisał:
Czy nauka debiutów powinna polegać na nauce na pamięć wariantów? Czy szachy polegają na uczeniu się czegoś na pamięć?
Szachy trzeba zrozumieć, a nie uczyć się na pamięć. Słowa w stylu "w tym otwarciu trzeba znać warianty, bo łatwo można wpaść w pułapkę" są przez was wypaczone i rozumiane jako nakaz nauki wariantów jak wierszyka. Tak sie mówi tylko potocznie, a w rzeczywistości chodzi o poznanie gróźb i sposobów zapobiegania. Najłatwiej osiąga się to analizą partii własnych i mistrzów szachowych. Nikt nie zakuwa takich partii na pamięć, tylko przegląda je i analizuje. Już na poziomie I kategorii, najczęściej wystarczy tylko jednokrotne przeglądniecie partii, aby w pamięci zachowały się najważniejsze jej szczegóły. Szczególną uwagę zwraca się na pozycje jakie przewijają się po drodze, a nie konkretną sekwencję posunięć - ta niejako wyjdzie sama, bo każdy ruch ma jakiś cel, a szachista uczący się otwarcia już poznał te cele. Jeśli natomiast spłyci grę i zacznie grać pamięciówkę, to często zostaje za to dotkliwie ukarany. Czasem mawiają wtedy przestawiłem posunięcia
lk85 napisał:
bigran co innego końcówka, a co innego debiut. W końcówce o wiele łatwiej jest wszystko wyliczyć, natomiast w debiucie właściwie nie ma takiej możliwości, żeby w skomplikowanym wariancie bez znajomości teorii wybrać najlepsze posunięcia. I jeszcze jedno- debiuty często się powtarzają, a końcówki bardzo rzadko, każda końcówka jest inna, więc jaki sens ma wkuwanie ich na pamięć? Wystarczy, że pion będzie stał na e5 zamiast na e4 i cała nauka może się do niczego nie przydać.
A łyżka na to - nieeemożliweeeee!!!
Była kiedyś taka reklama w TV, której tekst utkwił mi w pamięci, akurat nadaje się do tego cytatu idealnie.
Stary, powiem bez ogródek - ze wszystkich użytkowników wypowiadasz na tym forum największe brednie na temat końcówek. Jeśli jesteś aż takim ignorantem i nawet nie zamierzasz zaglądnąć do jakiejkolwiek książki o końcówkach, to BŁAGAM CIĘ, NIE PISZ JUŻ WIĘCEJ NA ICH TEMAT!!!
Białe zmuszają w końcu czarne do powtórzenia pozycji i... remisują .
Końcowy diagram:
_________________ Jestem kompiarzem... Dlaczego ? Bo na kurę nie wchodzę z playstation, tylko kompa... <brecht ze wszystkich wyzywających od kompiarzy>.
petrosjan nie stety nie mam jej w podręczniku ,narazie ucze się wariantów.
Następnym razem sprawdź w bazie — offline (na przykład w programie szachowym, jeśli masz) albo online (na przykład na ChessGames.com). _________________ "wojtzuch" piszemy od małej litery.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach