Wysłany: Pon Maj 28, 2007 9:58 pm Temat postu: turnieje metodą treningu
Otóż ja uważam, że tak. Na turniejach poznaję debiuty , liczę jakieś długie warianty, których nie chciałoby mi się liczyć w domu i przede wszystkim myślę.
Według mnie jest to dobry trening dla zawodników zaczynających grać w szachy żeby grać i podstawiać jak najmniej, później bez treningu w klubie czy w domu ciężko byłoby wybić się powyżej powiedzmy II kat,
po za tym to nie do końca tak że grająć poznajesz debiuty, ponieważ poznajesz tylko kolejność posunięć a tak naprawdę nie wiesz co zamierzał tym posunięciem zrobić przeciwnik i wogóle jaki jest sens tego ruchu.
Znam przyklad kolegi który niedawno zaczął grać w szachy ( wogóle nauczył się posunięć), zagrał turniej i podpatrzył Gambit hetmański ktorego nigdy nie gral bo probowal e4, no i zaczął grać ten hetmanski ale nie rozumial wogóle idei posunięcia c4 ponieważ w kilku następnych ruchach jego pionek wędrował na c5 przestając walczyć o centrum, prawda jest taka że nei nauczył się napewno debiutu mimo że grano przeciwko niemu to wiele razy,
Ja po każdym rozegraniu turnieju(ale oczywiście po przeanalizowaniu swoich partii z tego turnieju) czuję się trochę mocniejszy. Taki turniej wzmacnia nieco siłę gry niemal pod każdym względem. Jest jeszcze dodatkowy spory plus- spokój w grze. Ktoś kto gra tak rzadko w turniejach(szczególnie jak jest w młodym wieku) jeśli zdobędzie przewagę grając z kimś o wiele wyższym rankingu, to zaczynają się spore nerwy, serducho wali jak szalone i skup się tu potem na realizacji . Ktoś kto gra w turniejach bardzo często, to nie ma tego problemu.
Jest jeszcze kilka "pozaszachowych" plusów częstego grania w turniejach.
Są praktycy i teoretycy. Co dobre dla jednego, nie musi być dobre dla drugiego.
Udział w dużej ilości turniejów jest szczególnie korzystny w początkowym okresie nauki gry.
Korzyści z udziału w turniejach mogą być ogromne, szczególnie gdy gra się np. jedną partię dziennie i rozgrywka poprzedzona jest przygotowaniami do partii. Po partii prosimy rywala o wspólną analizę, przy czym pamiętamy, aby go nie urazić jakimś beznadziejnym stwierdzeniem w stylu "miałem wygraną". Po powrocie do pokoju po raz kolejny robimy analizę, tym razem samodzielną lub z trenerem, notując wszystko co istotne i pomoże nam w wykonaniu analizy "właściwej" w domu po zakończeniu turnieju. Jeśli ktoś uważa, że po powrocie będzie wszystko pamiętał, to się grubo myli. Po zrobieniu analizy domowej idziesz do trenera i omawiasz partię.
Po zakończeniu cyklu turniej zaczyna się od nowa, czyli zapominamy o tym co było i zaczynamy wszystko od początku, bo przecież 2 runda przed nami
Ot, tylko, albo aż tyle do zrobienia.
W moim przypadku na pewno nie wyszło by to na dobre. Po zakończeniu rundy co najwyżej pokazuję partię znajomym i od tego momentu aż do następnej rundy nie chcę widzieć szachów na oczy . Trzeba przecież zregenerować siły na następną rundę.
W moim przypadku na pewno nie wyszło by to na dobre. Po zakończeniu rundy co najwyżej pokazuję partię znajomym i od tego momentu aż do następnej rundy nie chcę widzieć szachów na oczy . Trzeba przecież zregenerować siły na następną rundę.
Ponieważ z okazji dnia dziecka, otrzymałem dziś od mamy czekoladę i dzięki temu mam dobry humor, to spróbuję Cię z lekka naprostować.
To nie chodzi o Ciebie, tu chodzi o prawidłowe podejście do szachów, do turnieju. Rzecz jasna w niektórych przypadkach przygotowania można sobie odpuścić, ale analiz moim zdaniem już nie. Zresztą tu nie chodzi o zmęczenie fizyczne, bo to poprawiamy pracując nad kondycją (bieganie itp) i odpowiednim odżywianiem się(wpływa też na samopoczucie). Głównie chodzi o to, aby nie wypruć się psychicznie, dlatego poza partią turniejową należy unikać jakiejkolwiek rywalizacji - można biegać, ale się nie ścigać, można grać w piłkę, ale dla zabawy, poprawienia samopoczucia, wyładowania emocji (tu trzeba być ostrożnym, bo łatwo przygiąć) itd.
Jak podejdziesz do analizy z odpowiednim dystansem, to nie może Ci zaszkodzić, choćbyś miał grać jeszcze 2 rundy.
Widzę, że temat trochę przestarzały, ale czemu by się nie udzielić?
Ja gram w każdym turnieju w okolicach na terenie miasta i okolic, chyba że turniej jest P'5 - P'30, to czasem sobie odpuszczę. Ale jak organizują, to korzystam z okazji, czyli biorę udział w turnieju średnio raz na miesiąc. Myślę że gra na turniejach (zwłaszcza na poziomie 1000-1400) godzinnych, to jak dwa tygodnie ostrego treningu. Nic z ciebie tyle nie wyciągnie, jak długa gra z myśleniem, to nie to co kombinacje czy kurnik, choć to też na pewno się przydaje. Na turniejach uczysz się wszystkiego - poznajesz nowe debiuty, zdajesz sobie sprawę np. z tego, że musisz popracować więcej nad końcówkami, poza tym wyznaczasz sobie nowe cele (wygram z tym gościem, zdobędę kategorię, nauczę się tego świetnego debiutu, którym mnie właśnie rozwalono itd.). Jeśli chodzi o mnie, to zawsze po turnieju dostaję powera (zwłaszcza jeśli było poniżej moich możliwości) i potrafię siedzieć nad zadankami dzień i noc przez jakieś dwa tygodnie Jest jeszcze sprawa nerwów. Gdy zaczynałam, trzęsłam się przed każdą partią, czasem trudno mi było utrzymać długopis Teraz nie czuję nic, może tylko maleńki dreszczyk emocji, ale raczej pozytywnych
No i turnieje uczą przegrywać. Na początku był płacz, teraz jest tylko smętne pokiwanie głową z rezygnacją lub lekkim rozbawieniem (z własnej głupoty:)). A to się przydaje nie tylko w szachach, po przegrywamy i wygrywamy ciągle... I jeszcze kwestia poznawania ludzi - chyba najwięcej znajomych mam z turniejów.
Ludzie, jeśli macie szansę, to grajcie w turniejach, bo nic nie stracicie, a bardzo wiele zyskacie!
Jeśli chodzi o mnie, to zawsze po turnieju dostaję powera (zwłaszcza jeśli było poniżej moich możliwości) i potrafię siedzieć nad zadankami dzień i noc przez jakieś dwa tygodnie Jest jeszcze sprawa nerwów. Gdy zaczynałam, trzęsłam się przed każdą partią, czasem trudno mi było utrzymać długopis Teraz nie czuję nic, może tylko maleńki dreszczyk emocji, ale raczej pozytywnych
ja również po turnieju dostaje "powera". a jeśli chodzi o nerwy to na początku jak tylko miałem lekką przewagę z lepszym zawodnikiem zaraz zacząłem się denerwować szczególnie jak inni przyglądali sie tej partii, teraz już nie mam tego problemu.
No i turnieje uczą przegrywać. Na początku był płacz, teraz jest tylko smętne pokiwanie głową z rezygnacją lub lekkim rozbawieniem (z własnej głupoty:)). A to się przydaje nie tylko w szachach, po przegrywamy i wygrywamy ciągle...
No i turnieje uczą przegrywać. Na początku był płacz, teraz jest tylko smętne pokiwanie głową z rezygnacją lub lekkim rozbawieniem (z własnej głupoty:)). A to się przydaje nie tylko w szachach, po przegrywamy i wygrywamy ciągle...
Nasz moderator "tpp" ma juz ranking Swiatowy
2814 jest na pierwszym miejscu (przed Anandem) _________________ puzzle,strony,szachy,diagramy
No i turnieje uczą przegrywać. Na początku był płacz, teraz jest tylko smętne pokiwanie głową z rezygnacją lub lekkim rozbawieniem (z własnej głupoty:)). A to się przydaje nie tylko w szachach, po przegrywamy i wygrywamy ciągle...
Nasz moderator "tpp" ma juz ranking Swiatowy
2814 jest na pierwszym miejscu (przed Anandem)
Dołączył: Aug 12, 2006 Posty: 306 Skąd: Starogard Gd.
Wysłany: Pon Cze 02, 2008 11:11 pm Temat postu:
arkoski napisał:
a pająk spajder dalej rozrabia.
Tylko co na to man, że spajder sam rozrabia _________________ Pewność, że Bóg istnieje, pewność, która nadaje sens życiu, jest znacznie bardziej pociągająca niż możność czynienia zła bezkarnie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach