Pozatym przewagą takich turniejów są ludzie w necie nie ma sie do kogo usmiechnąć, puścić oczka na widok błedu przeciwnika, wyrazić zdziwienie na kogoś fantastyczny ruch, nie ma jak uścisnąc reki w geście gratulacji ! W necie nie ma z kim pogadac w czasie gdy twój przeciwnik myśli, nie ma jak podzielić się emocjami !
{...}
dotąd mi ręka dziwnie sie trzęsie
Tak, szachy w necie są "martwe" i brak im duszy.
Dzambus napisał:
Niestety kultura osobista w Polsce żałośnie upadła, a wraz z nią kultura na turniejach szachowych. Naprawdę tak fajnie obserwować jak przeciwnik dłubie w nosie albo słuchać jak fałszując gwiżdze?Jak stuka palcami o blat i pstryka długopisem? Jak w dużo gorszej pozycji po każdym ruchu proponuje remis żeby wyprowadzić z równowagi - przez net też sie to często zdarza ale jednak mniej wkurza. Jak wstaje podczas partii , idzie do swoich koleżków i głośno się chwali że zaraz załatwi tego buca z którym gra czyli was? A wymieniłem tylko niektóre zachowania- jakbym chciał opisywać wszystkie numery które widziałem , łącznie z bezczelnym chodzeniem królem o dwa pola żeby złapać opozycję ( i tak się zachowywał kandydat na mistrza!) tobym mógł książkę napisać.
W necie też tak bywa tylko tego nie widać.
Dodatkowo nie ma sędziego, który może zareagować.
Dzambus napisał:
głośno się chwali że zaraz załatwi tego buca z którym gra czyli was?
Kiedyś taki "pewniak" grając ze mną zremisowałw ewidentnie wygranej pozycji = "kij ma dwa końce"
lk85 napisał:
jak teraz grałem w turnieju to grałem z dziewczyną która miała już przegraną pozycję. Ona potem dała mi szacha wieżą a ja chciałem ruszyć hetmanem, jednak w porę zauważyłem, że jest szach. Ona wtedy zareklamowała, że dotknąłem hetmana(gdybym to zrobił to bym przegrał). Ja jestem w 100% pewny, że tego nie zrobiłem. Na szczęście sprawiedliwości stało sie za dość i sędzia nakazał wykonać ruch, więc odszedłem królem spod szacha po czym wygrałem.
Ten incydent troche zepsuł mi humor, jednak i tak bardzo fajnie mi sie w nim grało.
A w necie są ucieczki, wyrzucanie ze stołu lub/i chamskie odzywki ...
Dzambus napisał:
mattihau napisał:
... a zawsze jeśli cos nie jest tak jest taka instytucja jak sędzia turnieju do ktorgo możesz się zgłosić..
Niektóre z tych tricków bazują właśnie na tym żebyś wezwał sędziego - chodzi o to że będziesz wyprowadzony z równowagi nawet jeśli sędzia przyzna ci rację, choć te numery sa tak ułożone że raczej ci nie przyzna
Jeszcze tylko jeden przykład bo nie chce uczyć takich zwodów:
Przeciwnik w skomplikowanej pozycji zaczyna co chwila wychodzić do toalety - jak byś zapytał powie że to z nerwów dostał biegunki czy coś w tym stylu. Jest to obliczone właśnie na to żebyś pomyślał że ktoś mu pomaga programem szachowym i wezwał sędziego, który oczywiście nic nie wykryje bo gościowi nikt nie pomaga. Od tego momentu on ma przewagę psychiczną nad tobą, dał sugestię sędziemu że jesteś przewrażliwiony
Szachy to gra umysłów, a one bazują na nerwach.
A że są ludzie przewrażliwieni ... Często się z takimi spotykam. Kiedyś (sędziowałem) zawodnik "nie pozwalał" przeciwnikowi nawet wstać od stolika (jak wstał i patrzył "z góry" to on reklamował).
Ja często w partiach kilkugodzinnych (jak gram) chodzę między stolikami podczas gry. Nawet co posunięcie. Czy to źle? Czy mam obowiązek być "mułem" i siedzieć 5 godzin przy desce?
A jak przeciwnik chce Cię zdenerwować to stosuj jego broń ale z Twoją przeróbką. Niech ginie własną bronią! Nie on Ciebie ale Ty jego zdenerwujesz!
scypion napisał:
bardziej chodziło mi o to że postrzeganie każdego przeciwnika jako potencjalnego oszusta jest chore a przynajmniej zabiera przyjemność gry
TAK
Dlatego bardzo proszę! Podczas wielu spraw spornych "wrzućcie na luz" będziecie zdrowsi, a i gra będzie przyjemniejsza. _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
Ja często w partiach kilkugodzinnych (jak gram) chodzę między stolikami podczas gry. Nawet co posunięcie. Czy to źle? Czy mam obowiązek być "mułem" i siedzieć 5 godzin przy desce?
a poźniej człowieku pamietaj która partia to była twoja heh ja też tak mam nie moge wysiedzieć często i kibicuje innym _________________ Mateusz Hauschild
gg : 5806589
Ja często stawalem od szachownicy, musialem sobie pochodzic, zrelaksowac sie, napic sie czegos, ale jak mi polecil bardziej doswiadczony kolega robilem to po swoim ruchu.
Co do tego glosnego szacha, to nie musisz mowic, ze jest szach, tyle tylko, ze w blitzu po wykonaniu prczez Ciebie ruchu, ktory nie ratuje od szacha (czyli ten dalej stoi po ruchu) to jesli przeciwnik to zglosi jest po partii ( warunek jest jednak taki, ze Ty nacisniesz zegar po ruchu, natomiast jezeli ruszysz sie inna figura nie zauwazajac szacha, to jesli przed nacisnieciem zegara wrocisz sie figurą i wykonasz inną ruch blokujący to przeciwnik nie moze twierdzic, ze masz obowiazek ruszenia sie tą pierwszą figurą bi ją dotknąłeś), a w aktywie dodaje sie czas przeciwnikowi lub odejmuje Twój, a w dlugich po prostu zwracasz uwagę, bo jesli dalej bedziecie grali to jesli ktorykolwiek z was stwierdzi, ze wykonal taki niedozwolony ruch i zglosi to, to sedzia na podstawie zapisu kaze wrocic to tej pozycji sprzed tego ruchu i zagrac cos innego.
a poźniej człowieku pamietaj która partia to była twoja heh ja też tak mam nie moge wysiedzieć często i kibicuje innym
Ja przeważnie koncentruję się na posunięciu poprzez rytmiczne chodzenie lub ... kibicuję znajomym, omawiam różna sprawy (nie związane z graną partią) oraz szukam pomysłów na konkurs. Na ostatmin to złapałem cztery ciekawe przypadki _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
Dzambus, nie podejrzewałem, że możesz być tak rozgoryczony grą w szachy. Nie ma się co przejmować za bardzo sytuacjami, które opisałeś, przecież to wciąż są ekstremalne zachowania, nie norma. Nie ma się też co dziwić, sport gentelmanów to może i był ale 100 lat temu. Teraz jest jak w każdym innym. Nieczyste zagrywki trzeba potępiać, ale nie używać ich jako argumentów zniechęcających ludzi do gry. Bo to się zdaża w każdej dyscyplinie i na każdym poziomie. Nie tylko wśród zawodowców, gdzie pieniążki wyzwalają w ludziach niskie instynkty (co jeszcze można zrozumieć) ale i wśród amatorów znajdziesz sporo frustratów sięgajacych po takie sztuczki. Próbują leczyć wynikiem jakieś swoje komleksy czy cholera ich wie... W każdym razie nie są warci tego, by przez nich nie grać w turniejach, ot co! Bo w necie - jest tylko gorzej Tam anonimowość ich ośmiela do jeszcze bardziej kurewskich zachowań... _________________ pay attention or pay the price
Z tym wstawaniem od stołu to też ciekawa sprawa. Moim zdaniem od czasu do czasu można odejść od stołu, jednak są 2 warunki:
- lepiej nie robić tego zbyt często, raz na dziesięć ruchów można, ale więcej już lepiej nie;
- nie koncentrować sie na innych partiach. Wiadomo, że można zerknąć, ale nie myśleć zbyt długo nad innymi pozycjami.
W przypadku nie stosowania tych zasad, gracz sam sobie szkodzi.
Dzambus, nie podejrzewałem, że możesz być tak rozgoryczony grą w szachy. Nie ma się co przejmować za bardzo sytuacjami, które opisałeś, przecież to wciąż są ekstremalne zachowania, nie norma. Nie ma się też co dziwić, sport gentelmanów to może i był ale 100 lat temu. Teraz jest jak w każdym innym. Nieczyste zagrywki trzeba potępiać, ale nie używać ich jako argumentów zniechęcających ludzi do gry. Bo to się zdaża w każdej dyscyplinie i na każdym poziomie. Nie tylko wśród zawodowców, gdzie pieniążki wyzwalają w ludziach niskie instynkty (co jeszcze można zrozumieć) ale i wśród amatorów znajdziesz sporo frustratów sięgajacych po takie sztuczki. Próbują leczyć wynikiem jakieś swoje komleksy czy cholera ich wie... W każdym razie nie są warci tego, by przez nich nie grać w turniejach, ot co! Bo w necie - jest tylko gorzej Tam anonimowość ich ośmiela do jeszcze bardziej kurewskich zachowań...
Ale w necie dla mnie są takie plusy, że po pierwsze nie muszę oglądać delikwenta osobiście, a po drugie odpadają wszystkie zagrywki typu: ustawianie bierek na granicy dwóch pól, nieprawidłowe ruchy, zaglądanie do zapisu przeciwnika. Po prostu oprogramowanie nie dopuści do tego.
Co do wstawania podczas partii i spacerów, oglądania innych partii, to jestem jak najbardziej za. To można nawet potraktować jako uprzejmość w kierunku przeciwnika ,żeby nie musiał naszej facjaty oglądać podczas namysłu nad swoim posunięciem. Natomiast co do rozmawiania, nawet na tematy nie związane z partią, jestem stanowczo przeciw.
Ale w necie dla mnie są takie plusy, że po pierwsze nie muszę oglądać delikwenta osobiście
Cytat:
jak najbardziej za. To można nawet potraktować jako uprzejmość w kierunku przeciwnika ,żeby nie musiał naszej facjaty oglądać podczas namysłu
sorry ale musze... Masz jakieś kompleksy ?? O ile zauwazyłem szachiści podczas gry chyba najmniejszą uwage zwracają na wygląd przeciwnika chyba że na przeciwko siedzi wystrzałowa dziewczyna
Pozatym wszystkie niżej opisane oszustwa zdarzają się w jednej na 500 parti zapewne... wiec czy warto za pomocą jednego przykładu oczerniąć całą grę LIVE ? _________________ Mateusz Hauschild
gg : 5806589
odpadają wszystkie zagrywki typu: ustawianie bierek na granicy dwóch pól, nieprawidłowe ruchy, zaglądanie do zapisu przeciwnika. Po prostu oprogramowanie nie dopuści do tego.
Ustawianie bierek na granich pól jest bronią obosieczną; a co Cię (lub kogokolwiek) ciekawi w zapisie przeciwnika?! Tam jest to co w Twoim. Oprogramowanie dostarcza obu zawodnikom tyle samo w tej sprawie _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
odpadają wszystkie zagrywki typu: ustawianie bierek na granicy dwóch pól, nieprawidłowe ruchy, zaglądanie do zapisu przeciwnika. Po prostu oprogramowanie nie dopuści do tego.
Ustawianie bierek na granich pól jest bronią obosieczną; a co Cię (lub kogokolwiek) ciekawi w zapisie przeciwnika?! Tam jest to co w Twoim. Oprogramowanie dostarcza obu zawodnikom tyle samo w tej sprawie
Ja prowadzę piękny kaligraficzny zapis pełną notacją i zapis przeciwnika mnie nie obchodzi, ale w przeciwną stronę bywa inaczej A przez net ten problem obaj mamy z głowy.
Ja prowadzę piękny kaligraficzny zapis pełną notacją
Czyli nie masz się czego wstydzić. A dlaczego przeciwnik nie może podziwiać estetyki zapisu?! _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
tpp jest pewne wytłumaczenie tej niechęci do dzielenia sie swoim zapisem z rywalem. Często bywa tak, że przeciwnik sie obija, nie prowadzi regularnie zapisu, a potem prosi nas o zapis(albo zgapia) i przepisuje wszystkie ruchy w ciągu kilkunastu sekund, a zawodnikowi który na bieżąco zapisuje zajmie to więcej czasu. Ja tam akurat nie zwracam na to zbyt dużej uwagi i jeżeli przeciwnik poprosi mnie o zapis to z chęcią pożyczam.
Mi też się zdarzylo 2 razy, ze przeciwnik poprosił mnie o zapis partii bo się zgubił w swoim, jeden raz to kilka minut spedził, bo gdzies zrobil bad i musiał u siebie zmieniac.
Szachy to forma rozrywki, podchodzenie do tego jako walki na smierc i zycie wg. mnie jest niewlasciwe, bo jak przegrasz to przynajmniej mozesz sobie pojsc pogadac, odstresowac sie na piwie, jak wygrasz pochwalic sie partią, zanalizowac ją z przeciwnikiem, ogólnie milo spedzic czas.
Najbardziej na turnieju w Krakowie podobali mi się rodzice "maluchów", taki 9-latek gral bez stresu, ewidentnie bawila go gra, a z tylu za nim rodzic - blady, ze zsinialymi kciukami, modlący się, wznoszący wzrok do góry, chwytający się za czoło, cały spocony, nie mogący usiedzieć nawet minuty w spokoju:) - byli tacy, nie wszyscy ale jednak; ten obraz zostanie mi na długie lata - moi rodzice jak zdawalem do liceum, czy mature byli mniej zestresowani:)
tpp jest pewne wytłumaczenie tej niechęci do dzielenia sie swoim zapisem z rywalem. Często bywa tak, że przeciwnik sie obija, nie prowadzi regularnie zapisu, a potem prosi nas o zapis(albo zgapia) i przepisuje wszystkie ruchy w ciągu kilkunastu sekund, a zawodnikowi który na bieżąco zapisuje zajmie to więcej czasu. Ja tam akurat nie zwracam na to zbyt dużej uwagi i jeżeli przeciwnik poprosi mnie o zapis to z chęcią pożyczam.
A co na tym turnieju robił sędzia?
Na pewnym forum mówiono: "a sędzia swoje tabelki ...". Sędzia musi wiedzieć co się dzieje na sali gry.
Cytat:
13.1. Sędzia powinien dopilnować dokładnego przestrzegania "Przepisów Gry FIDE".
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach