Prawo prawem, uczciwość uczciwością, a relatywizm "zła" to jeszcze coś innego. Problemem jest tak naprawdę nie to, że ludzie używają softu, którego normalnie by i tak kupić by nie mogli, ale to, że w ten sposób oszczędzają (na inne rozrywki).
W pierwszym przypadku pojęcie straty jest mocno naciągane (choć w ten sposób niczego nie usprawiedliwiam), w drugim - to złodziejstwo czystej wody, niezależnie od legalności. Bo stać mnie na program, nie odejmę od ust dzieciom, ale wolę wydać na imprezę albo piwo.
W ten sposób muzę (ponad 200 CD) mam wyłącznie oryginalną, nie niezbędne do życia gry (choć mało gram) w większości oryginalne (i tak kupuję tanio z dużym opóźnieniem ze względu na opóźnienie technologiczne mojego sprzętu), z kolei soft, którego używam, i tak wcześniej czy później kupię, łącznie z systemem - i sukcesywnie kupuję.
Legalne czy nie, jest to mniej nieuczciwe (wobec twórców) niż oszczędzanie na zasadzie: po co kupować, jak można mieć za darmo i wydać kasę na coś innego?
Tak w ogóle to pojęcie uczciwości wobec twórców jest cokolwiek płynne. Np. biblioteki i pożyczanie książek od znajomych. Z punktu widzenia autora nie ma różnicy, czy ktoś chodzi do biblioteki, czy kseruje, czy pożycza, czy ściąga w wersji elektronicznej z p2p. Jedna kopia kupiona - tysiące używają. A jednak biblioteki są i prawnie usankcjonowane na całym świecie, i nikt nie protestuje. A pożyczanie od znajomych jest już często beeee...
Mi raczej chodziło o fakt, że w Polsce, w której dystrybucja software'u ksztaltuje się na poziomie Konga, Tuvalu, czy Tajwanu, ktoś kto chce kupować tylko orginały będzie musiał stawiać czoła ogromnej ilości przeciwności - nieuczciwym dystrybutorom, którzy na jednym programie zrobią go na 200zł (na pewno da się tanej, nie twierdzę aby sprzedawać po cenie zakupu), często dostaje program, który z powodu ilości błędów, powinien być co najwyżej darmową wersją alpha (do porządnego beta często wiele brakuje), a wielokrotnie okaże się, że w ogóle nikt w Polsce nie oferuje produktu, będzie musiał ściągać zza granicy (często ze źródeł o cenach zawsze o przynajmniej 10 Euro droższych od innych, tylko dlatego, że jako jedyne oferują wysyłkę do Polski, oczywiście sama wysyłka to rząd 10-15 Euro).
Nie mówię, żeby wszyscy kupowali piraty z tego powodu, ale konsument też ma swoje prawa, a często przypomina on malutką rybkę otoczoną przez ogromne rekiny, które tylko na nią polują.
Pomijam juz fakt, że dla przeciętnego nastolatka np. w Stanach, albo w Niemczech 30-40 dolców, to kwota do przełknięcia, stanowiąca cześć ich miesięcznego kieszonkowego, w Polsce ceny są takie same czyli gra kosztująca $30 będzie w Polsce kosztowała 100zł, co często oznacza zbieranie kieszonkowego przez 2,3 miesiące (wiem co mówię i to tak i tak nie jest źle) a w tym czasie zero kina, teatru, gazet itp. Co innego osoba pracująca( najlepiej bezdzietna), ta może zadecydować, czy będzie jadła skromniej czy, może nie kupi sobie nic do ubrania, ale starczy jej na program.
Największymi "ofiarami" cen gier i programów są dzieci i studenci, to oni nie mają możliwości życia jak ich rówieśnicy na zachodzie, bo rodzice chętni nie są na danie dziecku 100zł na "głupią grę", a często po prostu nie mają z czego im dać. Dzieci i młodzież w Polsce też nie ma zbytnio możliwości dorabiania sobie na ulubione rzeczy.
Podsumowując: próg życia w Polsce to procent tego na zachodzie, natomiast ceny produktów, zwłaszcza software'u to w najlepszym wypadku 100% ceny na zachodzie, a czasami nawet więcej (dochodzi nawet do 200% ). Póki ta proporcja się nie zmieni to do piractwa podchodziłbym z dystansem
Póki ta proporcja się nie zmieni to do piractwa podchodziłbym z dystansem
Piractwa czyli złodziejstwa. Na morzu piraci kradli w sposób szczególnie zuchwały. _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
zjodziejstwem prędzej nazwałbym to co wyrabiają dystrybutorzy, mówię, gdyby jeszcze produkty były dobrej jakości i dawały dużo radości, a tak wypuszczają półprodukt, tylko, żeby napełnić swoje kieszenie
Jedno jest złodziejstwem, a drugie bandytyzmem (jednakże jedno nie usprawiedliwia drugiego - i na odwrót) Te ceny i jakość to "rozbój w biały dzień". _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
Nie ma znaczenia gdzie są kradzione przedmioty (w tym programy i inne rzeczy wartości intelektualnej). Na twoim prywatnym kompie czy w prywatnym domu, samochodzie a nawet zakopane w publicznym parku czy lesie złodzieju. Jak się nie zgadzasz z tym określeniem to możesz mnie podać do sądu. Chętnie zrobię konfrontację.
tpp, Świętoszek Moliera to przy tobie równy gość...
PS Jeśli nie rozumiesz aluzji, zapytaj panią od polskiego:)
Ostatnio zmieniony przez brainw0rker dnia Pon Mar 28, 2005 12:07 pm, w całości zmieniany 2 razy
Twój nick to powinien być raczej braineater, w Twoim oczywiście mniemaniu, albo raczej brainoverworked, na to przynajmniej wskazuje poziom wypowiedzi. Po pierwsze Świętoszek udawał kogoś kim nie był, pokazywał swoją naturę tylko tym, którzy nie mogli mu nic zrobić (przynajmniej tak mu się zdawało), więc proszę bez takich porównań, bo w moich tekstach wcale nie stwierdzam, że piractwo jest cacy, sam go nie popieram, choć mam kilka piratów, a dokładniej jednego tylko jako kilka programów, ale o tym już pisałem (TCT), kupiłem tylko dlatego, że żaden serwis zagraniczny, który odwiedziłem, nie prowadził wysyłki do Polski, a przepłacanie 200zł u polskiego sprzedawcy uznałem za prawdziwe złodziejstwo. Wcale nie czynię wywodów, aby usprawiedliwić postępowanie ludzi używających piratów, tylko stwierdzam, że firmy mogą się czepiać piractwa, ale tylko wtedy, kiedy ich programy będą warte swojej ceny, a nie będą tylko środkiem do napchania kieszeni - np. taki Half-life 2 to nie ma piratów, bo są kontrole przez Steama i wszystko działa, poza tym można grać w Countera, są nowe mapy cały czas, tutaj ktoś dba o klienta, ale taki doom3 to przereklamowany produkt, z mnóstwem błędów i do tego krótki. Niech cena (rozsądna, dopasowywana do możliwości przeciętnego mieszkańca kraju )= jakośc to wtedy naprawdę piractwo będzie można uznać za bee, a tak jest to wojna głupia i po żadnej ze stron nie leży racja, kradzież to kradzież, ale czyż właśnie człowiek od zarania dziejów nie kieruje się prostą zasadą oko za oko?
Dołączył: Feb 06, 2005 Posty: 274 Skąd: Rabka-Zdrój
Wysłany: Nie Mar 27, 2005 7:37 pm Temat postu:
Analiza przy pomocy fritza... hmmm... jeżeli masz ponizej 2000 to nie jest potrzebna, cenniejsza jest wlasna praca przy szachownicy.
p2p jest zrodlem piractwa a pezytaczany przyklad z zepsuta plytka jest niezbyt rozsadny...
Jezeli spadnie ci monitor to kradniesz nowy ???
Smieszna sprawa, 99% informatykow, tworcow programow itp ksztalcila sie na pirackim sofcie a potem gdy tworza swoj to nie chca aby go ktos
rozprowadzal legalnie, gdyby nie p2p studenci informatyki wiedzieli by tyle co nic. (ebooki i kompilatory)
Nie da sie ukryc ze ceny oprogramowania spadly i dobrze.
45 zl za Fritza to nie duzo, pamietam gdy w 1997r kupilem z moim ojcem
program Dragon 2.0 za 220zl.
Z tą płytką to się mylisz, akurat pytałem się prawnika o artykuł o piractwie i podałem mój przykład i stwierdził, że nie ma żadnych podstaw do stwierdzenia przestępstwa, jest to kopia zapasowa, o której nie ma powiedziane, że musi być zrobiona z oryginalnej płyty, inaczej się ma sprawa jakbym powiedzmy miał kasetę z muzyką, ściągnął mp3 i zrobił audio CD twierdząc, że mam kopię - w tym wypadku nośnik jest inny, a jeśli jest on dostępny w sklepie to tylko zdobyty w taki sposób jest legalny, ale jeśli mp3 pozostaną na komputerze to w myśl prawa są legalne, zresztą jest to napisane na każdej stronie z mp3.
art. 5 ust. 2 "Umowa nie może zabraniać sporządzenia kopii zapasowej (back-up copy) przez uprawnionego do korzystania z programu, jeżeli jest to niezbędne do tego korzystania". - prawo europejskie
art. 75 ust. 2 pkt.1 pr. aut. nie wymaga zezwolenia uprawnionego "sporządzenie kopii zapasowej, jeżeli jest to niezbędne do korzystania z programu komputerowego. Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, kopia ta nie może być używana równocześnie z programem komputerowym".
- prawo polskie
To jakby ktoś miał wątpliwości co do mojej argumentacji:)
P.S. umowa to w tym wypadku zakup
art. 5 ust. 2 "Umowa nie może zabraniać sporządzenia kopii zapasowej (back-up copy) przez uprawnionego do korzystania z programu, jeżeli jest to niezbędne do tego korzystania". - prawo europejskie
art. 75 ust. 2 pkt.1 pr. aut. nie wymaga zezwolenia uprawnionego "sporządzenie kopii zapasowej, jeżeli jest to niezbędne do korzystania z programu komputerowego. Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, kopia ta nie może być używana równocześnie z programem komputerowym".
- prawo polskie
To jakby ktoś miał wątpliwości co do mojej argumentacji:)
P.S. umowa to w tym wypadku zakup
Uważasz, że aby program działał musisz wykonać kopię zapasową?! To tak jakbyś "przedpotopową" płytę winylową (czarną) tłoczył w prywatnej tłoczni przed odtwarzaniem abyś miał w razie czego kopię
Przed założeniem eleganckiego ubrania z firmy (...) robisz jego kopię w domu (z podobnego lub identycznego materiału), żeby się nie zniszczył i używać tylko kopii (podróbki). _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
A tak przy okazji: nieraz słyszę na pytanie skąd ktoś coś ma odpowiedź: wyniosłem z pracy, a dlaczego nie mówi otwarcie, że "ukradł z pracy". Co? Zgodnie z teorią "Z tyłu sklepu" traktor ma 3 dobre koła? _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
Uważasz, że aby program działał musisz wykonać kopię zapasową?! To tak jakbyś "przedpotopową" płytę winylową (czarną) tłoczył w prywatnej tłoczni przed odtwarzaniem abyś miał w razie czego kopię
Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale chyba chodziło o podane przypadki, czyli zużycie (porysowanie) nośnika...
Ale przytoczę coś co mi się zdarzyło, a wykazuje 100% legalności. Pewnego razu po wyjęciu płytki Max Payne zamiast włożyć ją od razu do pudełka położyłem obok, później na nią spadł mi długopis i zrobił dziurę, płyta nie działała, ale mogłem sobie wejść na taką stronkę jak emulek i ściągnąć grę, którą traktuję jako coś za co raz zapłaciłem
_sephiroth napisał:
Z tą płytką to się mylisz, akurat pytałem się prawnika o artykuł o piractwie i podałem mój przykład i stwierdził, że nie ma żadnych podstaw do stwierdzenia przestępstwa, jest to kopia zapasowa, o której nie ma powiedziane, że musi być zrobiona z oryginalnej płyty
Chętnie spotkałbym się z Twoim prawnikiem na sali sądowej. To tak jak dawniej samochodów się nie kradło lecz chciało się trochę pojeździć. Wyjątkiem jest tylko jeżeli w licencji jest zapisane o kopii zapasowej. Przypominam, że wszelkie umowy na terytorium RP mają moc prawną jeżeli są w wersji polskiej.
wojtzuch napisał:
Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale chyba chodziło o podane przypadki, czyli zużycie (porysowanie) nośnika...
Dobrze zrozumiałeś.
Jak Ci się porysuje stara płyta winylowa to sobie kupisz podróbkę tłoczoną w piwnicy - będzie legalna.
Jak Ci się splami firmowa koszula to sobie kupisz (uszyjesz) taką samą - będzie legalna.
Oczywiście za każdym razem na produkcie (co za nazwa) przykleisz etykietę kopia na własny użytek _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale chyba chodziło o podane przypadki, czyli zużycie (porysowanie) nośnika...
Dobrze zrozumiałeś.
Jak Ci się porysuje stara płyta winylowa to sobie kupisz podróbkę tłoczoną w piwnicy - będzie legalna.
Jak Ci się splami firmowa koszula to sobie kupisz (uszyjesz) taką samą - będzie legalna.[/i]
Ależ ja nie twierdzę, że cytowane ustępy odnoszą się, albo nie odnoszą, do podanego przykładu (bo nie wiem), a jedynie zastanawiam się, co poeta miał na myśli
Akurat płyta winylowa jest o tyle kiepskim przykładem, że pojęcie kopii zapasowej nie ma tu za bardzo racji bytu, choć z drugiej strony kopia legalnie posiadanego systemu kupiona na stadionie to coś z tego samego gatunku, co kupno podróby posiadanego oryginału, bo dajemy zarobić piratowi
Koszula jeszcze gorszym, bo z założenia się zużywa.
Abstrahując od legalności, zrobienie kopii filmu w celu użytkowania w miejsce oryginału (a niestety napędy rysują płyty na potęgę, czasem za wsześnie się otwierają itp.), jest jak najbardziej uczciwa i w porządku. Niezależnie od tego, co mówi prawo. Na pewno bardziej w porządku niż pożyczanie książek od znajomych. Z punktu widzenia twórcy bardziej w porządku, niż chodzenie do biblioteki zamiast do księgarni.
Dlaczego akurat przyczepiłeś się legalnego posiadacza oryginału? To trochę jak nasza prokuratura, policja, czy urząd skarbowy - szychy nietykalne, a uczciwego (wedle aktualnej wiedzy) Kluskę aresztuje uzbrojony oddział
Koszula jeszcze gorszym, bo z założenia się zużywa.
Jak sam zauważyłeś WSZYSTKO się zużywa. Koszula i książka targa, płyta (CD, DVD) rysuje ...
wojtzuch napisał:
Dlaczego akurat przyczepiłeś się legalnego posiadacza oryginału?
Bo oryginał jest jeden (w pewnym założeniu), a reszta to kopie.
Chciałbym przedstawić inny punkt widzenia. Na to samo można spojrzeć inaczej. I różne będą odczucia sprawiedliwości. To kwestia moralna.
Dobrze, że ktoś ma oryginał ale jeżeli robi kopie naruszając warunki licencji to już jest niedobrze. I to nie jest ważne z jakich to robi powodów (dla mnie jest tylko wyjątkiem ratowanie życia, zdrowia i godności). _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach