Witamy w Magazyn Szachista
 » Strona Główna // » Baza partii / » FORUM / » Kombinacje / » Nauka Gry / » Zadania / » Prenumerata
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   GrupyGrupy   ProfilProfil   Zaloguj i zobacz wiadomościZaloguj i zobacz wiadomości   ZalogujZaloguj 

inter-, trans-

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    www.szachista.com Strona Główna
-> Nie tylko szachy (ogólne)
Poprzedni temat :: Następny temat  
Autor Wiadomość
pooher
Hetman
Hetman


Dołączył: Dec 01, 2006
Posty: 661
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw Maj 17, 2007 11:10 pm
Temat postu: inter-, trans-
Odpowiedz z cytatem

Inter-, multi-, trans-, czyli problem
z dyscypliną w dyscyplinach


Na czym polega interdyscypinarność studiów
nad kulturą wizualną ?


W dokumencie zatytułowanym Komunikat Komisji do Rady i Parlamentu Europejskiego z dnia 10 maja 2006 roku czytamy: Licząc 4 000 instytucji, ponad 17 milionów studentów i około 1,5 miliona pracowników – z których 435 000 są naukowcami - europejskie uniwersytety mają olbrzymi potencjał, lecz nie jest on w pełni i skutecznie wykorzystywany w celu umocnienia dążenia Europy do większego wzrostu gospodarczego i większego zatrudnienia. (...) nacisk na jednorodność prowadzi do ogólnie dobrych przeciętnych wyników, zwiększa jednak rozbicie tego sektora na w większości małe krajowe systemy i podsystemy. Utrudnia to współpracę na szczeblu krajowym, a na europejskim lub międzynarodowym pozostawia ją samą sobie i narzuca warunki uniemożliwiające zróżnicowanie i skoncentrowanie się na jakości. Poza tym większość uniwersytetów oferuje te same programy tej samej grupie młodych studentów posiadających najlepsze kwalifikacje akademickie i niedostatecznie otwierają się na inne rodzaje kształcenia (...). Uniwersytety powinny zwiększyć interdyscyplinarność i transdyscyplinarność, (...) powinny być zdolne do wprowadzenia zmian do swoich programów nauczania i programów badawczych, aby wykorzystać nowe możliwości w istniejących dziedzinach oraz powstające nowe kierunki badań naukowych. Wymaga to skupienia się mniej na dyscyplinach naukowych a bardziej na dziedzinach badań (np. zielona energia, nanotechnologia), wiążąc je ściślej z odpowiednimi lub uzupełniającymi obszarami (w tym nauki humanistyczne, nauki społeczne, umiejętności związane z przedsiębiorczością i zarządzaniem) i wspierania współdziałania między studentami, badaczami i zespołami badaczy poprzez większą mobilność między dyscyplinami naukowymi, sektorami i placówkami badawczymi (...).1
Dokument ten jest dowodem na to, że problem istnieje już nie tylko w teoretycznych rozważaniach intelektualistów przy papierosie, ale wkroczył na Brukselsko-Strasburgskie oszklone salony i stał się gorącym tematem. W momencie kiedy utalentowanym badaczom nie wystarcza już własna piaskownica – nie dość że włażą do cudzej, to jeszcze podkradają innym zabawki – należy o nowych pomysłach mówić już nie do kawy a do mikrofonu, ponieważ od mikrofonu do czynu jest bliżej. A zrobić coś należy, ponieważ rozjeżdżanie się myśli w różnych kierunkach, mijanie w spostrzeżeniach i powtarzalność nieświadoma tego, co już inni powiedzieć zdążyli i w ogóle amorficzność siły napędowej, jakiejkolwiek siły gumowatość, widać od dawna we wszystkich – tak przyrodniczych jak i humanistycznych – dziadzinach. Że już o metodologii wspominać nie będę.
Pewne sprawy niech pozostaną w gestii polityków i rektorów – im też zależy na ruszeniu sprawy, czego dowodem powinien być cytowany dokument. Jednak pewne problemy pozostają, może lepiej: czekają na rozwiązanie, na końcową fermentację. Ot chociażby takie nieszczęsne – inter, – multi czy – trans.
Ryszard Nycz we wstępie do „Kulturowej teorii literatury” krytykuje badania interdyscyplinarne, rozumiane jako swobodne korzystanie z kategorii i metod badawczych różnych dziedzin, gdyż skutkuje ona według niego pogłębieniem tendencji do rozproszenia. Nowe słowniki pojęciowe rozmaitych współczesnych koncepcji teoretycznych są bowiem nie tylko nieprzekładalne nawzajem na siebie, lecz także niesprowadzalne do jakiegoś meta- czy inter-teoretycznego języka. W zamian proponuje badania t r a n s d y s c y p l i n o w e – zmierzają one, z jednej strony do identyfikacji powinowactw przedmiotowo-problemowych idących w poprzek (poniżej, powyżej) istniejących granic dyscyplinowych, z drugiej zaś – uchwycenia historycznych procesów kształcenia i transformacji sztuk i nauk.2 Według autora podejście takie prowadzi do rekonfiguracji dyscyplinowych podziałów w humanistyce i jednocześnie nie prowadzi do anihilacji teorii poprzez jej rozkład na idiolekty poszczególnych badaczy w ich wycieczkach do cudzych piaskownic i budowaniu własnych zamków, których nikt – poza nimi – może nie mieć przyjemności zwiedzania.
Czy „trans-” jest mnożeniem bytów? Jeśli przyjąć, że i n t e r d y s c y p l i n a – r n o ś ć cechuje swobodne czerpanie ze słowników pojęciowych różnych dyscyplin, jednocześnie „inter-” wyraża zgodę na tradycyjne podziały i przedmioty w nauce, chociaż je z premedytacją przekracza – mieszanie, wymienianie, fuzjowanie, a t r a n s d y s c y p l i n o w o ś ć to większa precyzja, raczej synkretyzm niż eklektyzm, uwzględnienie wszystkich kontekstów badanego przedmiotu, to właśnie trans- prowadzi do zweryfikowania ogólnie przyjętych poglądów na dyscyplinowe podziały w nauce.
Oczywiście nie można w żadnym wypadku postawić znaku równości pomiędzy interdyscyplinarnością a eklektyzmem, tutaj wszystko jest uzależnione od staranności i inteligencji badacza. A może i trans- i inter- powinny współistnieć jako dwie perspektywy metodologiczne, jako dwa modele uzupełniające się? Może człowiek wtedy uczestniczyć w trans-projekcie, jednocześnie projektując na boku swój własny inter-projekt. A może istnieje jedna zasadnicza różnica: w inter- każdy siedzi we własnej piaskownicy, w trans- ustala się wcześniej pewne reguły obowiązujące wszystkich. Pytanie – kto te reguły będzie ustalać?
Podtytuł pracy Na czym polega... ? Jest pytaniem nie tyle źle postawionym, co przewrotnym. Prowokuje nie do odpwiedzi a do długich wyjaśnień, do sprecyzowania treści w sobie zawartej, do debaty inter-trans, do odniesienia się do samej kultury wizualnej.
Jako antropolog powiem bez pokory, że kw w moim rozumieniu jest częścią, czy perspektywą antropologii, ponieważ antropologiem powoduje nieujarzmiona ciekawość, może nawet wścibskość nietolerująca ograniczeń. Wszystko co człowiek robi, ba, co z człowiekiem jest związane, wabi go, więc i kw może posiadać intrygujący smak będąc częścią ludzkiej emanacji.
Na czym może polegać interdyscyplinarność studiów już napomknąłem, ale na czym ma polegać interdysctplinarność studiów nad kulturą wizualną [visual culture]? Należy zacząć od tego, czy faktycznie kw jest, czy nie jest dyscypliną. Na obecny stan, na obowiązjące nazewnictwo odpowiedź jest przecząca. Ale z drugiej strony – obstaje ona przy specyficznym przedmiocie oraz formułuje specyficzne pytania wobec tego przedmiotu. 3 I wracamy do punktu wyjścia. Bez zweryfikowania naszych skostniałych, z piersi matki wyssanych poglądów, nie zrobimy kroku na przód. I nie twierdzę, że sprawa jest prosta. Sprawa wymaga odwagi a w chwili obecnaj można powiedzieć – odrobiny szaleństwa. A odwaga, w tym przypadku, łączy się również z ryzykiem. Jak wiadomo, polscy intelektualiści najbardziej boją się ośmieszenia. A więc pośrednio boją się eksperymentu i ryzyka. Śmiertelna powaga, strachliwość, lęk przed opinią środowiska to cechy, które zatruwają całe polskie życie intelektualne. 4 A właśnie śmiała debata jest nam potrzebna a nie podchody strusiów. Jak wymagać od filozofów , by powoływali się na dzieła antropologów, skoro etnolodzy często sami przemilczają dzieła ich koleżanek i kolegów po fachu i to w sytuacjach, kiedy traktują o tych samych sprawach, autorach i dziełach, nawet wtedy, gdy po paru latach głoszą podobne idee? (...) Możliwości są tylko dwie: albo świadczy to o ignorancji, albo o zadufaniu. 5
Czymże są wszystkie zwroty, (lingwistyczne, performatywne, wizualne, przestrzenne, feministyczne, postkolonialne, etyczne i inne) jak nie ciągłym brzęczeniem budzika, który nie może wybudzić nas z letargu, mitu w którym wyrośliśmy? Już Adorno i Horkheimer w Dielektyce Oświecenia i Dialektyce negatywnej, a także nasz Kołakowski w Obecności mitu wykazują, że ramy pewnej wiedzy naukowej, czy ramy dyscypliny, od początku są mitem, który nie miał podstaw do samouprawomocnienia się. Oczywiście wiara w naukę implikuje konieczność odwołania się do jakiejś wartości ludzkiej, do mitu właśnie, ale czy ten obecny nie sczerstwiał już doszczętnie?
Ideałem, ostatecznym celem nauki jest sformułowanie jednej teorii opisującej cały wszechświat – mówi Stephen W. Hawking w Krótkiej historii czasu. 6 Ale znów naznaczone jest wszystko cieniem aporyczności. Pozostając już przy fizyce – teoria Newtona, której prawami żyjemy na codzień, stoi w dużej sprzeczności z teorią Einsteina, a przeciaż obydwie są prawdziwe. Żeby nie być giłosłownym – dokładne obserwacje wykazały niewielkie różnice między ruchem Merkurego a przewidywaniami teorii Newtona. Natomiast przewidywania Einsteina są inne – ich zgodność z obserwacjami w połączeniu z niezgodnością przewidywań Newtona stanowiła jeden z najważniejszych dowodów słuszności teorii Pana Alberta. A mimo to na codzień używamy teorii Newtona, ponieważ różnice między przewidywaniami obu teorii są minimalne w standardowych sytuacjach. I oczywiście teoria Izaaka jest o wiele prostsza.
Wracając do problemów z nazewnictwem. Transdyscyplinowość czy transdyscyplinarność? A kognitywistyka jest inter- czy multi- ? Kognitywistyka [cognitive science] jest nauką multidyscyplinarną. Znaczy to, że w oparciu o wyniki uzyskane w dyscyplinach tworzących fundament lub bazę kognitywistyki, tworzona jest nowa wiedza o procesach poznania. Zdobyta w ten sposób wiedza ukazuje procesy poznawcze z nowej perspektywy, charakterystycznej dla kognitywistyki, a nie dla dyscyplin, które w jej pozyskiwaniu były pomocne. Należy odróżnić multidyscyplinarność kognitywistyki od spotykanych w nauce czy technice projektów interdyscyplinarnych. W tych ostatnich reprezentanci różnych dziedzin nauki i techniki wykorzystują swoją dotychczasową specjalistyczną wiedzę i umiejętności do zrealizowania wspólnego, dobrze określonego zadania, o którym wiadomo, że da się je osiągnąć jedynie przez wykorzystanie wiedzy już istniejącej. Przedsięwzięciami interdyscyplinarnymi są np. projekty kosmiczne czy badanie ludzkiego genomu. Natomiast wyjaśnienie jak działa umysł wymaga już stworzenia zupełnie nowej wiedzy, dlatego też jest to zadanie, a w zasadzie cały system zadań multidyscyplinarnych. 7
Wielu podważa w ogóle istnienie czegoś tekiego jak kognitywistyka, albo chociaż rewolucja kognitywistycznej. Geertz, który odszedł ostatnio w haloween, pisał w 1973 roku, przytaczając też Susanne Langer, że istnieją pewne idee, które zaznaczają swą obecność w pejzażu intelektualnym z wyjątkowo potężną siłą. (...) Kiedy już jednak oswoimy się z tą nową ideą (...) nasze oczekowania zaczynają w większym stopniu przystawać do rzeczywistych możliwości jej zastosowania, co oznacza koniec jej zawrotnej popularności.8 Nie jest to bezpośrednia krytyka kw, której autorka jak to powiedziała na seminarium jedna z naszych koleżanek stawia czasem wiatraki, z którymi później walczy, ale głos mistrza który proponuje pewien dystans.
I jeśli kultura wizualna ma być bodźcem, pomysłem skłaniającym do podmycia starych fundamentów, do zweryfikowania akademickiego szkieletu na nowo, a nawet jeśli to delikatny zefirek – należy spróbować drążyć. I nie mówmy, że coś jest niemożliwe, że metajęzyka stworzyć się nie da, że to utopia na starcie. Mówmy o tym, że można, tyle że to trudne.

Jan R.

1. KOMUNIKAT KOMISJI DO RADY I PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO REALIZACJA PROGRAMU MODERNIZACJI DLA UNIWERSYTETÓW: EDUKACJA, BADANIA NAUKOWE I INNOWACJE, W opracowaniu niniejszego dokumentu Komisja konsultowała się ad personam z następującymi osobami: Vladimir Báleš (Slovak Technical University, Bratysława), Olivier Blanchard (Massachusetts Institute of Technology, USA); Ivor Crewe (Essex University, UK); Federico Mayor Zaragoza (Fundación Cultura de Paz, Madryd); Linda Nielsen (University of Copenhagen); Mario Monti (Bocconi University, Mediolan); Jan Sokol (Charles University, Praga); Georg Winckler (University of Vienna), http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=COM:2006:0208:FIN:PL:DOC

2. Red. Michał Paweł Markowski, Ryszard Nycz, Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy, Uniwersitas, Kraków, 2006.

3. Artium Quaestiones XVII, 2006.

4. Jolanta Brach-Czaina (córka Ireny, wnuczka Bronisławy, prawnuczka Ludwiki), Fazy współczesnej myśli feministycznej w Polsce. W: Przekraczanie estetyki. Red. Z. Rosińska i in. Warszawa, UW 2003.

5. Michał Buchowski, Zrozumieć Innego. Antropologia racjonalności, Wydawnictwo UJ, Kraków 2004.

6. Stephen W. Hawking, Krótka historia czasu, Zysk i S-ka, Warszawa 1990

7. http://www.staff.amu.edu.pl/~klawiter/Kogni-notka.htm

8. Clifford Geertz, Interpretacja kultur, Wydawnictwo UJ, Kraków 2005.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
pooher
Hetman
Hetman


Dołączył: Dec 01, 2006
Posty: 661
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw Maj 17, 2007 11:16 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

KULTURA JAKO PROJEKCJA
UMYSŁU

Teoretyczny model kultury jako naturalny system ewolucyjny, powodowany
strukturalnymi procesami umysłowymi

Dla myślącego człowieka największym szczęściem jest zbadać to,
co da się zbadać, i czcić w spokoju to,
co niezbadane.
Joachim Wehler

Kultura jest naturalnym system ewolucyjnym powodowanym procesami
umysłowymi, które produkuje mózg – narzędzie rozumiane jako uniwersalny
twór, dostosowujący się do środowiska, rzeczywistości, w której przyszło mu
egzystować oraz organizujący ją poprzez kulturę, będącą komunikacją.

Ostatnio zmieniony przez pooher dnia Czw Cze 07, 2007 10:07 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
pooher
Hetman
Hetman


Dołączył: Dec 01, 2006
Posty: 661
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw Maj 17, 2007 11:22 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Już u początków kształtowania się teorii gramatyki generatywnej Chomsky obstawał przy twierdzeniu, że język jest pewnym składnikiem umysłu osoby. Mówiąc inaczej, zdolność językowa jest odrębnym systemem umysłu/mózgu; jej stan początkowy jest wspólny dla całego gatunku i najwyraźniej swoisty, specyficzny dla ludzi pod zasadniczymi względami.
W ujęciu Chomsky'ego język jest programem umysłu/mózgu, za jego pomocą wyjaśnić można niektóre przejawy aktywności ludzkiej. Badanie języka stanowi zarazem analizę procesów mentalnych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Wszystkie czasy w strefie
www.szachista.com Strona Główna
-> Nie tylko szachy (ogólne)
Strona 1 z 1

 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Przyjaciele: • Płatne i darmowe kursy fotografii • Warszawszka Szkoła Reklamy