Wysłany: Pią Sie 24, 2007 2:01 am Temat postu: Nauka z książek
Witam ,
Chcąc podnieśc swoje szachowe umiejętności postanowiłem że dokonam zakupu którejś z książek o których była mowa na forum.W grę wchodziły książki Kotova i jeszcze kilka "pomniejszych" tytułów,jednak zrezygnowałem z serii "...jak arcymistrz",ponieważ piszecie że są to książki dla w miarę zaawansowanych graczy,II kategoria conajmniej,a gdzie tam ja do nich,kiedy nie wiem czy nawet na czwartą sie nadaję
Kupiłem więc "...niewielka przewagę" Gufelda i zacząłem czytac.Jednak po kilku stronach lektury popadłem w zwątpienie co do swojego wyboru i w ogóle co do czytania książek szachowych. Pan Gufeld realizując tematy znajdujące się w książce posługuje się partiami innych szachistów,w których znajdują się te elementy o których chcemy wiedziec. Dochodzę do meritum.
Jeśli nawet zmuszę się i przestudiuję całą knigę z podanymi przykładami,to czy coś mi z tego w głowie zostanie i wzmocni się moja gra,zrozumienie itp rzeczy? Czy jest w ogóle sens ją czytac? Autor z tyłu książki pisze że " tere fere tere ty tyt t -z niniejszej książki dowiemy się,jak rozpoznac i zrealizowac nawet niewielką przewagę" itd ale ja się zastanawiam,mimo iż przerobię wszystkie te przykłady z książki to czy to mi coś da,czy tylko zmarnuje czas i siły na niepotrzebną lekturę z której NIC nie wyniose i bedę grac jak grałem do tej pory. Moje pytanie proszę traktowac jak najbardziej uniwersalnie,a nie tylko odnosząc się do mojego przypadku i pisząc że jestem jeszcze za słaby na to
Książkę Kotova pt. "Graj jak arcymistrz" mimo wszystko i tak bym Ci polecił.
Czytałem ją z ogromną pasją jeszcze w czasach, kiedy moje umiejętności szachowe były zgoła znikome (góra rok czasu od momentu, kiedy w ogóle poznałem zasady gry;-)) Masz w niej po prostu wszystko - od ważnych debiutów, planów gry środkowej po końcówki; technika liczenia wariantów; kombinacje i zadania typu "oceń pozycję"; znakomicie skomentowane partie klasyków szachowych; kombinacje itd.
Jest ona co prawda trudna, analizowane pozycje także, ale nawet słaba czwarta kategoria wg mnie jest w stanie z niej bardzo wiele wynieść. Język, którym jest ona pisana, jest wyjątkowo przystępny, i zachęcający do poszukiwań i własnych analiz. A poza tym o to też chodzi, żeby z książki skorzystać jak najwięcej, więc ta wymagająca lektura bez wątpienia spełni swe zadanie. Gdybyś zakupimy książkę o poziomie równym z naszymi umiejętnościami, to pewnym jest, że po pół roku trafi ona na półkę i zacznie zbierać kurz.
A ta książka - jak i w ogóle wszystkie wydawnictwa Aleksandra Kotova - ma tę niesamowitą własność, że zawsze i chętnie się do niej wraca. Sam zaś tytuł świadczy jednoznacznie o celu - zamierzamy grać jak najlepiej (w szczególności osiągając najwyższy stopień wtajemniczenia, tj. tytuł arcymistrza).
Wysłany: Pią Sie 24, 2007 7:13 am Temat postu: Re: Nauka z książek
drr napisał:
Kupiłem więc "...niewielka przewagę" Gufelda i zacząłem czytac.
W mojej prywatnej opinii ta książka jest przeznaczona dla graczy przynajmniej II kategorii (a właściwie wyżej). Autor często ocenia pozycje po takich niuansach, że ja (mam II kategorie) bym nigdy ich nie znalazł. (BTW, na podobnym poziomie jest też znakomita seria książek Dworeckiego) Jeśli nie wiesz czy grasz chociaż jak IV, to odłóż ją - niech poczeka na lepsze czasy . Książki Kotova są napisane przystępniej, z pewnością byłyby lepszym materiałem dla Ciebie. Jednak duża bardziej polecam książke Romanowskiego "Plan". Autor metodycznie, przystępnie i łopatologicznie przerabia kolejne aspekty oceny pozycji - gorąco polecam. Pozycja jest napisana w latach 50-ych i autor przywołuje partie klasyków, których studiowanie jest dla graczy początkujących bardzo korzystne (ich partie są zazwyczaj bardzo klarowne - wynika to z tego, że sztuka obrony 100 lat temu była w powijakach).
Książkę Kotova pt. "Graj jak arcymistrz" mimo wszystko i tak bym Ci polecił.
Polecam
W sumie prędzej czy później trzeba ją kupić, więc nawet jak kupisz teraz nic nie tracisz. Ksiązka świetna ale lepiej wcześniej przerobić jąkąś łatwiejszą o podobnej tematyce - przynajmniej odnośnie gry pozycyjnej. Kombinacji z niej raczej się nie nauczysz bo są naprawdę trudne i jest ich mało - ta moim zdaniem najsłabszy rozdział w tej książe.
Była to moja pierwsza zakupiona książka szachowa, zacząłem ją kumać dopiero w połowie czytania
oj tak, to też jest prawda, kombinacje lub motywy tam przedstawione należą do tych, które wprasowały mnie w asfalt na sam widok; za to jaka ogromna radość, gdy chociaż do połowy uda się je samemu rozwiązać... w moim przypadku o tyle więcej z tego zrozumiałem, że pierwsze kroki w nauce szachów stawiałem właśnie poprzez rozw. zadanek i kombinacji, a dopiero długo później poprzez samą grę praktyczną
Wysłany: Pią Sie 24, 2007 11:48 am Temat postu: Re: Nauka z książek
byk napisał:
drr napisał:
Kupiłem więc "...niewielka przewagę" Gufelda i zacząłem czytac.
W mojej prywatnej opinii ta książka jest przeznaczona dla graczy przynajmniej II kategorii (a właściwie wyżej).
Zdecydowanie wyżej, choć dwójka poradzi już sobie z prostymi tematami np. większa aktywność. Sam tytuł mówi o niewielkiej przewadze, wyobraźcie więc sobie kogoś kto popełnia grube błędy, jednocześnie nie zawsze potrafi takowe wykorzystywać i uczy się realizować drobne błędy których nawet nie dostrzega i nie rozumie...
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby czytać każdą książkę, ale jeśli nauka ma być efektywna, to najlepiej wybierać to, co potrafimy zrozumieć.
Takie książki już są, to zbiory diagramów. _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
Ksiazka tak by wygladala.
Diagram pozycja poczatkowa > kombinacja z parti granej > Diagram ( lub kilka diagramow) pozycja koncowa. Bez rozwiazan ,szachista by probowal doszukac sie wlasciwej drogi do pozycji koncowej (Diagramu).
Tak by bylo w koncowkach.
Tak by bylo wielochodowkach. Rowniez w studiach.
Dla okrasy tylko maty w 2 i w trzech posunieciach bylyby rozwiazania,ale bez diagramow (pozycji koncowej)
Trzysta takich zadan w ksiazce, starczyloby na trening (pierwsza kat.szachowa,lub na kandydata).
50 procent zawartosci ksiazki,to kombinacje z parti granych. Rozwiazania tych kombinacj powinny byc ,do szesciu posuniec maksymalnie. Tasiemcow bym
unikal.
Co na to Szanowna publika? _________________ puzzle,strony,szachy,diagramy
wladziu a dlaczego tylko do sześciu posunięć? Uważam, że te dłuższe też są konieczne, zdarzało mi się już rozwiązywać kombinacje na kilkanaście posunięć do przodu(czyli 20 i więcej półruchów), oczywiście spora część tych posunięć była forsowna.
problemy wielochodowe (kilkanaście posunięć co najmniej) realizują zwykle temat cyklicznych manewrów; trzeba zwykle znaleźć pierwsze posunięcie (tzw. klucz) a reszta jest już tzw. prawem seriii - najczęściej jakiś młynek i po sprawie
problemy wielochodowe (kilkanaście posunięć co najmniej) realizują zwykle temat cyklicznych manewrów; trzeba zwykle znaleźć pierwsze posunięcie (tzw. klucz) a reszta jest już tzw. prawem seriii - najczęściej jakiś młynek i po sprawie
Do szesciu posuniec ,ale w kombinaciach szachowych.
Wielochodowkach ,i w studiach oczywiscie wiecej... _________________ puzzle,strony,szachy,diagramy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach