Witamy w Magazyn Szachista
 » Strona Główna // » Baza partii / » FORUM / » Kombinacje / » Nauka Gry / » Zadania / » Prenumerata
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   GrupyGrupy   ProfilProfil   Zaloguj i zobacz wiadomościZaloguj i zobacz wiadomości   ZalogujZaloguj 

Uczymy dzieci grać w szachy
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    www.szachista.com Strona Główna
-> Nauka gry
Poprzedni temat :: Następny temat  
Autor Wiadomość
pooher
Hetman
Hetman


Dołączył: Dec 01, 2006
Posty: 590
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie Mar 18, 2007 11:59 am
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Osobiście uważam, że dziecko powinno zrozumieć "prawidłową grę w debiucie". I stopniowo wyrażać swój styl w grze środkowej. I przez długi czas może grać np. 1.e4 białymi i odpowiadać na to 1...e5. Capablanca twierdził, że należy dobrze grać/rozumieć partię hiszpańską aby pojąć ideę szachów. Wydaje mi się, że repertuar debiutowy powinien byś dobierany do stylu. Jeśli zaczynamy od drugiej strony to może być ślepy zaułek, ryzyko.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
byk
Hetman
Hetman


Dołączył: Nov 09, 2005
Posty: 697
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Nie Mar 18, 2007 12:27 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Skoncentrowanie się na wąskim repertuarze debiutowym powinno przynieść efekty w krótkim terminie, natomiast granie szerokiego wachlarza debitutów to nauka szachów, zrozumienia pozycji, unikania podstawek, etc. - zatem lepsze efekty w dalszej perspektywie czasowej. Wydaje się zatem, że odpowiedzią na pytanie powinno być nie który wariant nauki wybrać, a kiedy przejść z punktu pierwszego na drugi.
Kiedy?
Dobrym momentem wydaje się być wskazany przez poohera czas, kiedy dziecko będzie zdradzało znamiona swojego stylu - czy lubi i dobrze liczy warianty, czy ma cierpliwość do grania spokojnych pozycji i manewrowania, czy ma zmysł taktyczny, czy nie boi sie ryzyka, etc. Pod tym kątem dobrać repertuar debiutowy. Wtedy należałoby porzucić "radosne granie" i ograniczyć repertuar debiutowy. Wydaje mi się to celowe dla graczy o sile gry minimum III kategorii - choć to takie niczym nie poparte moje dywagacje Very Happy.

BTW. W szerokiej czołówce światowej (2650+) jest gracz, który ma tak wąski repertuar debiutowy jak (żeby nie szukać daleko) ... byku Very Happy Wink . Konkurs bez nagród - o kim myśle?

Pozdrawiam
byku
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
tpp
Hetman
Hetman


Dołączył: Jan 17, 2002
Posty: 2957
Skąd: Polska

PostWysłany: Nie Mar 25, 2007 6:47 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

acidity napisał:
Mam też ciekawy link do serii doskonałych artykułów w języku polskim. Chciałem go zamieścić w temacie byka o nauce dzieci, ale tu chyba lepiej będzie pasował www.mat-fencing.com/AkademiaA.html
Autor to wybitna postać w szermierce, ale jego artykuły często dotyczą sportu ogólnie. Niestety, nie jest mi znana żadna pozycja(ksiażka) kierowana tylko do szachistów, a więc trzeba czymś załatać tę dziurę i moim zdaniem, materiały na powyższej stronie doskonale się do tego nadają. A już dla byka jest to lektura obowiązkowa(z uwagi na syna), szczególnie artykuły o czynnikach motywujących, wyznaczanie celów itd.
Mam nadzieję, że autor (acidity) się nie pogniewa za to kopiowanie.
_________________
Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam, Tomasz Ptaszyński
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
   
hutek
Nowy
Nowy


Dołączył: Jun 05, 2005
Posty: 89
Skąd: olkusz

PostWysłany: Nie Mar 25, 2007 11:32 pm
Temat postu: najwazniejsza jest motywacja dziecka
Odpowiedz z cytatem

Uważam że najwazniejsza jest motywacja dziecka, zapewne na poczatku jesli rodzic uczy dziecko gry w szachy w jego 5-6 roku życia, musi się zacząć inciatywą rodzica, bardzo rzadko małe dziecko ma okazję podpatrzeć jak się w szachy grywa i samo zaczyna cos w tym kierunku robić. Najczęsciej rodzic miał juz do czynienia z szachami, uczy swoje dziecko gry zostaje jego pierwszym nauczycielem. Nie wiem czy znacie jakieś przypadki dzieci które w wielku 7-8 lat zaczęły grę w szachy bez udziału rodziny ?? Myslę że selekcja do szachów jest niestety ślepa, właśnie przez to , że aby do czegoś w szachach dojśc nalezy rozpocząć odpowiednio wcześnie, i to rodziny decyduja że dane dziecko bedzie sie szkoliło w tej dyscyplinie. Jak ktoś ma talent do spiewu to to ujawni bez dodatkowego motywowania, genialny spiewak rzadko nie będzie zauważony, jak sprawdzić natomiast kto ma talent do szachów?? Idealnym sposobem jest nauka szachów w szkole, nie od razu jako dyscypliny sportowej zmuszającej do "wyczynu", ale jako jednego z wielu elementów wykształcenia ogólnego. Bardzo chwalebne jest współzawodnictwo sportowe juniorów, ale w zwiazku z tym że są to najczęsciej bardzo młodzi juniorzy jest to delikatna materia. Z tego co zauważyłem to 90% czynnych juniorów nie ma aspiracji arcymistrzowskich grają dla samej radosci gry. czesto nie mając ku temu faktycznego talentu, stoją na tych swoich III albo wyższych kategoriach przez lata, z biegiem lat wykruszają się z zawodniczego życia, zamykając fajny czas szkoły. Jeżeli dziecko chce trenować i sie dla szchów poświęcac powinno mu sie pomagać, ale rolą trenera czy rodziców jest uswiadomienie dziecku jego wyników i wyciaganie z nich wniosków ....
"Zawodowców" wsród juniorów jest najwyżej kilkunastu, widac to po osiągnieciach. Ciekawe czy ich liczba jest adekwatna do ogółu "trenujacych". Ciekawe czy ktoś robił statystki na ile II kategorii przypada I kategoria , i wyższe .... aż do arcymistrzów, których mamy podobno tylko 25. Ile "pary musi iśc w gwizdek" ??
Uważam że dla wybitnych juniorów (pierwsza piątka - dziesiatka MP) powinno sie zapalać wszelkie zielone swiatła, powinny iśc pieniądze , profesionalny trening ogólna pomoc, by nie był to tylko wysiłek przemęczonych rodziców.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
pooher
Hetman
Hetman


Dołączył: Dec 01, 2006
Posty: 590
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Mar 26, 2007 9:51 am
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Mam wykształcenie muzyczne, gram na czterech instrumentach, całe życie śpiewałem (chury, piosenka aktorska) i powiem Ci, że przykład ze śpiewaniem nie jest dobry. Żeby być w czymś i dobrym i odkrytym w odpowiednin czasie, to nie jest takie proste jak mówisz. Tu zawsze występuje szereg czynników i często trzeba mieć szczęście. Z szachami też tak jest. I może jestem tym wyjątkiem ale u mnie nikt nie grał w szachy w domu a ja znalazłem stare pudełko od mieszanki z grami i tam na odwrocie były narysowane ruchy figur. I tak się zaczęło. Miałem jakieś 8-10 lat. Potem duża przerwa (10 lat?) i gra z bratem na b.niskim poziomie i teraz od trzech lat bardziej serio (mam 28 lat).
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
acidity
Hetman
Hetman


Dołączył: Feb 27, 2002
Posty: 1454
Skąd: Polska

PostWysłany: Pon Mar 26, 2007 12:00 pm
Temat postu: Re: najwazniejsza jest motywacja dziecka
Odpowiedz z cytatem

hutek napisał:
Uważam że najwazniejsza...[ciach]
Hutek, świetny post!

hutek napisał:
Uważam że najwazniejsza jest motywacja dziecka, zapewne na poczatku jesli rodzic uczy dziecko gry w szachy w jego 5-6 roku życia, musi się zacząć inciatywą rodzica, bardzo rzadko małe dziecko ma okazję podpatrzeć jak się w szachy grywa i samo zaczyna cos w tym kierunku robić. Najczęsciej rodzic miał juz do czynienia z szachami, uczy swoje dziecko gry zostaje jego pierwszym nauczycielem. Nie wiem czy znacie jakieś przypadki dzieci które w wielku 7-8 lat zaczęły grę w szachy bez udziału rodziny ??
Nigdy nie słyszałem o żadnym przypadku, gdy małe dziecko tak samo z siebie zaczęło grać. Uważam, że inicjatywa rodzica musi trwać nie tylko w początkowym okresie(to można różnie definiować), ale znacznie dłużej. Najczęściej jest tak, że dzieci są prowadzone "za rączkę" mniej więcej do 11-13 lat. Wtedy to najczęściej dziecko zaczyna dojrzewać i podejmować niezależne decyzje. Właśnie w tym wieku najwięcej dzieci rezygnuje z szachów (moje słowa są poparte własnymi obserwacjami najczęściej w najbliższym otoczeniu, ale też słowami trenerów z doświadczeniem). Do tego czasu, to rodzic musi dawać impuls do udziału w turnieju, treningu. Proszę jednak moich słów nie traktować, że impuls równa się rozkaz/polecenie. Takie przypadki są niestety bardzo częste, ale czy do czegoś dobrego doprowadzą? Szczerze wątpię.
hutek napisał:
Bardzo chwalebne jest współzawodnictwo sportowe juniorów, ale w zwiazku z tym że są to najczęsciej bardzo młodzi juniorzy jest to delikatna materia. Z tego co zauważyłem to 90% czynnych juniorów nie ma aspiracji arcymistrzowskich grają dla samej radosci gry. czesto nie mając ku temu faktycznego talentu, stoją na tych swoich III albo wyższych kategoriach przez lata, z biegiem lat wykruszają się z zawodniczego życia, zamykając fajny czas szkoły.
Mam maleńką córkę, która prawdopodobnie też kiedyś zacznie grać, bo szachy są jednym z centralnych punktów naszego codziennego życia i z obawą patrzę w przyszłość. Obawę tę wywołuje mój pogląd, że współzawodnictwo przez duże W nie powinno zaczynać się wcześniej, niż w wieku 11-12 lat. Wcześniej obciążenia stresem, ciągłymi wyjazdami czy długimi treningami są zbyt duże. Można spłycić problem i powiedzieć - amatorskie turnieje TAK, rywalizacja mistrzowska NIE, ale z drugiej strony wtedy najłatwiej przyszykować sobie grunt pod dalsze sukcesy, wejść na szczyt a później już go "tylko" utrzymać. Należy pamiętać, że za tym wszystkim stoją pieniądze i im wcześniej uda się po nie sięgnąć, tym łatwiej będzie nam później. Nie sypcie tylko na mnie gromów, że zabawę dziecka przeliczam na złotówki. Po prostu widziałem już wiele przypadków, gdzie utalentowany junior do niczego nie doszedł, bo rodziców nie było stać na wyjazd, a na kluby w początkowym okresie nie ma co liczyć, bo są inni - sprawdzeni zawodnicy.
Oczywiście nie widzę nic złego w tym, że np. 6 latek zagra z MPJ do lat 10, bo do zawodów nie przystąpi w roli faworyta, a jedynie jako uczeń. W takim przypadku obciążeń nie ma. Ale co będzie jak za 2 lata wejdzie na szczyt? Kto był na MPJ i widział jak przedstawia się walka w czołówce, ten wie o czym mówię. To już nie jest zabawa, rodzic czy też trener nie śmieje się po przegranej pełną gębą. Grobowe miny opiekunów zarówno przed, podczas, jak i po partii są bardzo wymowne. Luzik to jest tylko na początku. Najczęściej problem zaczyna się gdy wyniki zamiast coraz lepsze, są coraz słabsze. Wtedy już samo otoczenie potrafi tak dać w kość, że wszystkiego sie odechciewa. Pamiętam jak po poprzednich mistrzostwach do Krystiana podszedł znajomy i powiedział "Co Krystian, nie poszło Ci zbyt dobrze?" Albo teksty w stylu "ten chłopiec sie marnuje", "z tym chłopcem dzieje się coś niedobrego". Często autorzy takich słów nie mają nic złego na myśli, ale w dziecku otwiera to dopiero co zasklepione rany.
Jednak innego wyjścia chyba nie ma i im wcześniej zaczynamy, tym większa szansa, że uda się coś osiągnąć. Jak ktoś potrafi z dystansem i spokojem podchodzić zarówno do zwycięstw i porażek (mam tu na myśli całe turnieje, czy wręcz długotrwałe zwyżki i spadki formy), to może spokojnie włączyć się do walki o najwyższe miejsca.
hutek napisał:
"Zawodowców" wsród juniorów jest najwyżej kilkunastu, widac to po osiągnieciach. Ciekawe czy ich liczba jest adekwatna do ogółu "trenujacych". Ciekawe czy ktoś robił statystki na ile II kategorii przypada I kategoria , i wyższe .... aż do arcymistrzów, których mamy podobno tylko 25. Ile "pary musi iśc w gwizdek" ??
Takich statystyk nikt nie prowadzi, ale być może za kilka-kilkanaście lat centralny rejestr odpowie nam na te pytanie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
   
pooher
Hetman
Hetman


Dołączył: Dec 01, 2006
Posty: 590
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Mar 26, 2007 3:20 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

O szachowym dzieciństwie, film na faktach o Joshu Waitzkinie (tym z Chessmastera), polecam. I jest tam trochę o stresie i zachowaniu rodziców podczas turnieju Wink :

Szachowe dzieciństwo (Searching for Bobby Fischer) (USA, 1993).

http://www.filmweb.pl/Szachowe+dzieci%C5%84stwo+1993+o+filmie,Film,id=9407

Josh Waitzkin pasjonuje się szachami. Ojciec Josha, dziennikarz sportowy Fred Waitzkin i matka Bonnie ze zdumieniem odkrywają, że siedmiolatek sam zgłębił tajniki trudnej gry, podpatrując w parku rozgrywki amatorów. Starają się zachęcić syna, by rozwijał swój talent. Fred nagażuje byłego mistrza Pandolfinego pod okiem którego mały geniusz rozpoczyna wytężoną pracę.
Rodzice odkrywają u swojego siedmioletniego syna fenomenalne zdolności szachowe. Chłopiec sam zgłębił tajniki trudnej gry, przyglądając się w parku rozgrywkom amatorów. Opiekunowie postanawiają zachęcić syna, by rozwijał swój talent i nakłaniają go do wzięcia udziału w prestiżowych zawodach. Mały geniusz rozpoczyna intensywne ćwiczenia pod okiem fachowca i odnosi pierwsze sukcesy. Nikt nie zdaje sobie jednak sprawy z faktu, że w psychice młodego człowieka, poddanego silnym stresom, zachodzą niepokojące zmiany...
Josh Waitzkin (Max Pomeranc) to zwyczajny siedmiolatek, który objawił talent szachowy. Joe Mantegna gra ojca Josha – dziennikarza sportowego, który chce zobaczyć syna na mistrzowskim podium. Szachowe dzieciństwo jest historią o dokonanym przez nich odkryciu, o tym, jak ojciec i syn przekonują się, że istnieje coś, czego nie wolno im poświęcić: wzajemna miłość.
Świetne kreacje Laurence’a Fishburne’a i Bena Kingsleya w rolach drugoplanowych przydają siły tej opowieści o sensie życia.
[opis dystrybutora]
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
wojtzuch
Hetman
Hetman


Dołączył: Mar 15, 2005
Posty: 1276
Skąd: Łódź

PostWysłany: Pon Mar 26, 2007 3:59 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

No i czym się skończyło? Laughing

zdjęcie
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
JJThompson
Hetman
Hetman


Dołączył: Jan 04, 2007
Posty: 536
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon Mar 26, 2007 4:56 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

@Acidity Ja mam pytanie trochę innej natury, ale oczywiście zahaczające o to o czym była mowa: czy rodzic ma prawo widząc talent szachowy dziecka [albo jeśli mu się wydaje, że jego potomek posiada takowy dar] od samego początku kierować jego życiem, wyznaczać cele? Moi rodzice dali mi coś za co im jestem niezmiernie wdzięczny - wolność wyboru. Oczywiście podsuwali mi różne zajęcia takie jak kółka szachowe, taneczne, muzyczne, językowe, czy komputerowe, ale nie nalegali na to abym został Rubnsteinem [zarówno jeśli chodzi o Artura jak i o Akibę ; ) ]. Niekiedy zbytnią presją [nawet nieświadomie wywoływaną przez rodzica] dziecko może się zniechęcić, bo będzie czuło, że to jednak nie to co chciałoby robić w życiu. To oczywiście jeszcze kwestia charakteru, bo ja np. jeśliby mi ktoś próbował wmówić, że "białe jest białe" [cytując premiera] mówiłbym, że jest czarne i poszedł swoją drogą na przekór niedowiarkom.

Dochodzimy do jeszcze jednej sprawy. Podziwiam łyżwiarzy figurowych, a taki Jagudin czy Joubert trenowali od dziecka tylko tę jedną konkurencję - skupili się na tym. Jednak czy z każdego dziecka, które wywija żabki na lodzie musi wyrosnąć mistrz olimpijski? Oczywiście miłość rodzicielska jest wielka i każdy rodzic stara się widzieć w swoim potomku kogoś wyjątkowego, ale powinniśmy uważać żeby z naszego dziecka nie zrobić niewolnika własnych ambicji. Nawet osiemnastolatek może zmienić zdanie na temat tego co chce robić w dorosłym życiu i ma do tego prawo - to w końcu jego życie.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
acidity
Hetman
Hetman


Dołączył: Feb 27, 2002
Posty: 1454
Skąd: Polska

PostWysłany: Pon Mar 26, 2007 9:31 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

JJThompson napisał:
@Acidity Ja mam pytanie trochę innej natury, ale oczywiście zahaczające o to o czym była mowa: czy rodzic ma prawo widząc talent szachowy dziecka [albo jeśli mu się wydaje, że jego potomek posiada takowy dar] od samego początku kierować jego życiem, wyznaczać cele? Moi rodzice dali mi coś za co im jestem niezmiernie wdzięczny - wolność wyboru. Oczywiście podsuwali mi różne zajęcia takie jak kółka szachowe, taneczne, muzyczne, językowe, czy komputerowe, ale nie nalegali na to abym został Rubnsteinem [zarówno jeśli chodzi o Artura jak i o Akibę ; ) ].
Każdy ma różne poglądy na te sprawy.
Coś o wolnym wyborze:
- Dziecko ma obowiązek iść do szkoły która we wczesnym stadium ukierunkowuje jego przyszłość, żadnej alternatywy nie ma i czy z tego powodu dzieje mu się jakaś krzywda? A co gdyby dać wybór? Mielibyśmy społeczeństwo półgłówków Laughing
- Bardzo często w domach ludzi wykształconych, dzieci w dorosłym życiu zajmują się tym co rodzice np. u prawników dzieci zostają prawnikami, u lekarzy zostają lekarzami, u aktorów zostają aktorami, u muzyków zostają muzykami itd. Czyżby przypadek, czy wybór dorosłych? To dorośli od dziecka starali się wpoić dziecku wartości i zainteresowania, które w przyszłości pokierują syna/córkę na jedyne właściwe ich zdaniem tory. Zwykła manipulacja.
- mieliśmy kilka lat temu w moim mieście przypadek wielkiego talentu szachowego, jednak jego ojciec traktował szachy jako jedne z wielu zajęć. Oprócz szachów było kilka innych dyscyplin sportowych, obozy przetrwania, nauka języków i wiele innych kółek zainteresowań. Doprowadziło to do sytuacji, że się zmarnował, dosłownie we wszystkim. Teraz ani dobrze nie pływa, ani w szachy dobrze nie gra, ani piłki dobrze kopnąć nie potrafi, ani języka nie zna. Ojciec miał dobre intencje, bo liczył, że syn w pewnym momencie zdecyduje i wybierze z całego wachlarza zajęć, ale on nie potrafił wybrać, bo po prostu był na to za mały.

Być może jestem w błędzie, ale wydaje mi się, że kiedyś sprawa była łatwiejsza. Pamiętam moje dzieciństwo - wolny czas głównie spędzony na podwórku z kolegami bądź w w pobliskim domu kultury(gdzie chodziłem bez rodziców, wtedy kiedy tylko miałem na to ochotę). Zabawki które posiadaliśmy były do bani, więc trzeba było sobie czegoś szukać. W jednych mniej, w innych więcej, ale wykształciło to w nas kreatywność. Inne rozrywki praktycznie nie istniały. Teraz sprawy są bardziej skomplikowane. Obecnie chyba każdy dorosły człowiek zdaje sobie sprawę, że większość dzieci które spotyka na ulicy oprócz szlajania się po podwórku, gier komputerowych i telewizji nie ma żadnych zainteresowań, czyżby dlatego, że rodzice nie wykształcili w nich takowych?

Heh, rozpisałem się trochę, szkoda że nie na temat szachów Sad W zasadzie, to właśnie do mnie dotarło, że odpowiedź na twoje pytanie, zawiera mój poprzedni post Embarassed
Najczęściej jest tak, że dzieci są prowadzone "za rączkę" mniej więcej do 11-13 lat. Wtedy to najczęściej dziecko zaczyna dojrzewać i podejmować niezależne decyzje. Właśnie w tym wieku najwięcej dzieci rezygnuje z szachów (moje słowa są poparte własnymi obserwacjami najczęściej w najbliższym otoczeniu, ale też słowami trenerów z doświadczeniem).
Możesz być pewny, że jak dziecko nie będzie już chciało grać, to na pewno się wycofa. Można na siłę zrobić z kogoś lekarza, adwokata, ale nie szachistę, bo akurat w tej dyscyplinie, trzeba poświecić całe serce.
A nawet jeśli rodzice nie zaakceptują decyzji, to słabymi wynikami, brakiem zaangażowania doprowadzi do sytuacji, że oni sami go wycofają z rywalizacji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
   
pooher
Hetman
Hetman


Dołączył: Dec 01, 2006
Posty: 590
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Mar 26, 2007 10:08 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Dla tego nie ma jednego klucza. Każde dziecko, każdy rodzic i każda relacja pomiędzy nimi jest innym kosmosem. Rodzic powinien być mądry
i nie podchodzić mechanicznie do każdego dziecka. Dodajmy jeszcze, że często kolejne dzieci mają całkowicie inne charaktery i odmienne temperamenty. O samym wychowaniu psychologia traktuje na dziesiątki sposobów, należy wybrać ten najlepszy dla nas, nie ma uniwersalnego.
Wychowywanie to najpiękniejsza i najtrudniejsza chyba rzecz w życiu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
JJThompson
Hetman
Hetman


Dołączył: Jan 04, 2007
Posty: 536
Skąd: Kraków

PostWysłany: Wto Mar 27, 2007 12:07 am
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

@Acidity Bardzo Ci dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Moim zdaniem rodzic powinien zapelniac dziecku czas roznymi zajeciami, a szachy naleza do tych gdzie frajde moze miec i dorosly i junior. Takie wypelnianie wolnego czasu naprawde ksztaltuje charakter i pomaga w doroslym zyciu bardziej niz jakikolwiek system edukacyjny, bo opiera sie na zainteresowaniu dzieckiem przez rodzicow. Nie zmienia to faktu, ze sa to dwa odmienne, ale jednoczesnie rownowazne modele wychowania i nie mozna mowic, ze ktorys z nich jest lepszy czy gorszy - wszystko i tak zalezy od rodzicow jak wykorzystaja czas, ktory maja dla swojego dziecka. Wazne jest to aby z dzieckiem po prostu byc, a nie siedziec przed telewizorem/komputerem i marnowac [nie tylko swoj] czas, kiedy syn lub corka gdzies sie szweda i przebywa w nieodpowiednim towarzystwie.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
acidity
Hetman
Hetman


Dołączył: Feb 27, 2002
Posty: 1454
Skąd: Polska

PostWysłany: Pią Maj 18, 2007 11:49 pm
Temat postu: Re: Uczymy dzieci grać w szachy
Odpowiedz z cytatem

To byku specjalnie dla Ciebie!
byk napisał:
Temat jest dla mnie jeszcze mocno przyszłościowy (synek ma dopiero 1,5 roku), ale korci mnie, żeby się dowiedzieć. Pytanie brzmi: jakich sposobów (tips and tricks Cool ) użyć, żeby nauczyć dzieci gry w szachy? W jakim wieku zaczynać? Co robić, żeby się szachami zainteresowały?
Odgrzeję trochę ten ciekawy temat.
Można zapytać, kiedy zacząć uczyć gry, ale można też spytać kiedy i jak dziecko zainteresować szachami. Cóż, mam dwoje starszych o których już tu pisałem i maleńką córkę o której będzie teraz. Akurat ona zainteresowała się szachami najwcześniej. Gdy już tylko zaczęła raczkować, to za wszelką cenę starała się dotrzeć do szachownicy leżącej na stole. Dawałem ją więc jej do zabawy na kanapę. To zainteresowanie jej pozostało. Np. prawie zawsze gdy tylko włączę program szachowy, to natychmiast przychodzi na kolana aby sobie pooglądać... Gdy ostatnio Roksana grała z liskiem w powolniaku, to znaczną część partii była u niej na kolanach spokojnie oglądając, (czasami nawet komentując, ale co mówiła tego nikt nie potrafi rozszyfrować) i nie dała się wyprosić. To jest pasja Wink
Ponadto córka zawsze stara się wślizgnąć do drugiego pokoju, gdy mam trenować ze starszymi. Zdarza się, że jej się uda i tak właśnie powstały poniższe filmy. Poznajcie moją córkę Nikolę, zobaczcie jak gra i komentuje partie. Oczywiście gdy skończy, to jak przystało na prawdziwą szachistkę to składa bierki Very Happy
www.krystek.fc.pl/tymczasowe/MVI_0585.AVI
www.krystek.fc.pl/tymczasowe/MVI_0591.AVI
Zaznaczam, że to nie było pozorowane. Gdy tylko połapałem się co się dzieje, to pobiegłem na złamanie karku po aparat i nakręciłem. Taką chwilę, tak jak pierwsze kroki, po prostu trzeba uwiecznić! Pliki są spore - 18 i 13 MB, ale moim zdaniem warto je ściągnąć, aby zobaczyć na własne oczy. Filmy powstały w listopadzie 2006 r. Nikola urodziła się w czerwcu 2005 roku.....

P.S. Ostatnio zaczyna korzystać z zegara....
Ponadto chcąc nie chcąc tydzień temu przeszła swój chrzest na sali gry. Nie mając wyboru(żona w pracy) zabrałem ją na decydujący mecz naszej drużyny, gdzie przypieczętowaliśmy nasze zwycięstwo w III lidze juniorów. Odziwo, nikomu nie przeszkadzała, tylko od czasu do czasu podawała grającym pluszowe misie Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
   
kedzier15
Goniec
Goniec


Dołączył: Jun 03, 2005
Posty: 378

PostWysłany: Sob Maj 19, 2007 2:37 pm
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Wychowujesz przyszłą arcymistrzynię Wink
Ciekawe chyba sobie ściągnę te filmiki kiedyś Very Happy
Trzymam za nią kciuki Smile Exclamation
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
   
byk
Hetman
Hetman


Dołączył: Nov 09, 2005
Posty: 697
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Pon Maj 21, 2007 7:40 am
Temat postu: Re: Uczymy dzieci grać w szachy
Odpowiedz z cytatem

acidity napisał:
(...) Poznajcie moją córkę Nikolę, zobaczcie jak gra i komentuje partie (...)


Uważaj! Mała troche oszukuje i wykonuje nieprawidłowe ruchy Wink. Dla osoby nieznającej się na szachach byłoby oczywiste, że Nikola ... gra w szachy Very Happy. Piękne jest jak dzieci naśladują starszych od siebie i chcą robić to samo (oczywiście, nie dotyczy to tylko szachów, a każdej dziedziny życia). Wielokrotnie w biografiach słynnych graczy można znaleźć wzmianki " ... nauczył się grać w szachy obserwując grę starszego rodzeństwa i rodziców ... " - może ktoś tak napisze za paredziesiąt lat o Nikoli Very Happy.
W wolnej chwili wstawie fotki mojego synka także "podczas gry w szachy".
A wtedy możemy śmiało zorganizować mecz o nieoficjalne mistrzostwo Polski do lat ... 2 (dwóch) Wink (myślę, że nagroda Kinder niespodzianka dla zwycięzcy to szczyt ich marzeń Very Happy ). Tylko uważaj, bo Hubert zna troche tricków pozaszachowych - może np. walnąć taaaaaaaaaaaaaaaaaaaakiego kupala w pieluchę, że wysiedzieć nie można Wink.

Pozdrawiam
byku
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Wszystkie czasy w strefie
www.szachista.com Strona Główna
-> Nauka gry
Strona 2 z 4

 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Przyjaciele: • Reklama, WSR • Strony internetowe, druk, dtp • PZSZach, Szachy